Karol Stefańczyk, 21.01.2014 / foto: P. Tarasewicz

TAGI: FU, Eldo, felieton

Dajmy hip-hop ulicom

Czyli coś więcej niż bluzg na ścianie.

Dla wielu tytuł tego tekstu zabrzmi pewnie niedorzecznie. Bo w końcu co to znaczy: dać hip-hop ulicom? Czy ulice nigdy nie miały hip-hopu? To tak jakby polecić najlepszemu kumplowi płytę, którą kilkanaście lat wcześniej ci podarował. Hip-hop od zawsze był z ulic i pewnie już tam pozostanie, przynajmniej jedną nogą. Zanim jednak wyciągniesz pochopny wniosek i uznasz, że nie ma sensu oddawać czegoś, co się dostało, pozwól, że wytłumaczę, w czym rzecz.

Była wiele, wiele lat temu taka tradycja, by eksponować w przestrzeni publicznej wszystkie te postaci kultury, które w jakiś sposób okazywały się założycielskie dla różnych pokoleń. Wystarczy się przejść po głównych ulicach większych miast, by natknąć się na pomniki pisarzy, kompozytorów i myślicieli, którzy pchali kolejne generacje do przodu. Tak się jednak złożyło, że w momencie, gdy na sile zyskała kultura popularna, zwyczaj ten gdzieś się ulotnił. Szczególnie po ’89 roku.

Oczywiście podejrzewam, że żaden z naczelnych buntowników lat 80. nie życzyłby sobie dziś pomnika. Współczesny głos pokolenia – raper – pewnie tym bardziej. Ale myślę, że ci ostatni szczególnie zasłużyli na to, by utrwalić swój dorobek w przestrzeni, z której wyrośli – w mieście. W końcu który inny gatunek muzyczny zatrudnia tylu lokalnych patriotów?



Nawiązuję rzecz jasna do wideo, które niespełna rok temu obiegło Internet. Jeden z nowojorskich przedstawicieli street artu postanowił oddać hołd  swojemu miastu i ukochanej muzyce, rozwieszając na rogach ulic tablice z cytatami hip-hopowymi, poświęconymi danym miejscom.




Niestety, polskie środowisko nie podchwyciło tego, moim zdaniem fantastycznego, pomysłu. A szkoda. Przyjemnie byłoby zboczyć z nabitego kulturą wysoką Traktu Królewskiego, skręcić w stronę placu z filmu Krauze i natknąć się na cytat Eldoki (na zdjęciu): "lubię tam wracać patrzeć w okno nad kinem / chodzić po miejscach gdzie zaczynałem życie / na Mokotowskiej wciąż jest cukiernia / a Aleja Róż jesienią wciąż jest tak samo piękna". Albo w tej samej okolicy trafić na złowieszcze słowa Korasa: "Śródmieście Południe, nieznane z terenów bezpiecznych / pozdrowienia dla pielgrzymów wiecznych". Nieco dalej na północ, gdzieś na placu Konstytucji mógłby zawisnąć Fu: "MDM, okolice, centrum, skun / Huśtawice, to bramy, piwnice, to szare kamienice". I tak dalej, i tak dalej. A to tylko kilka ulic.

Hip-hopowych cytatów na polskich blokach ze świecą szukać. Szczytem kreatywności odbiorców są hasła, których nawet nie muszę przytaczać. Tymczasem ilu z nas nie chodziło po ulicach i nie rapowało pod nosem linijek, które akurat z danym miejscem mu się kojarzyły? Warto by te myśli na trwałe wpisać w miejski krajobraz. I szczególnie teraz, gdy trwa boom na hip-hop, przypomnieć, gdzie są korzenie tej muzyki.