Karol Stefańczyk, 02.09.2015 / foto: mat. pras.

TAGI: Karol Stefańczyk, felieton, Gramy na czarno

CGM.pl i WIMP grają na czarno #20

Przegląd nowości.

W dwudziestej "Grze na czarno" przyglądamy się przede wszystkim nowościom, które trafiły na rynek w ostatnich tygodniach. Najstarszym prezentowanym nagraniem jest właściwie "Windows" Donniego Trumpeta i The Social Experiment. Przypominamy o nim przede wszystkim dlatego, że ten fantastyczny – a dla Chance’a the Rappera, naczelnego rapera grupy, ulubiony – utwór z równie wspaniałej, wydanej w czerwcu płyty "Surf" po prostu warto zapętlać. A poza tym na naszych łamach nie było jeszcze okazji, by wyrazić zachwyt nad tym korzennym, eklektycznym, bezpretensjonalnym krążkiem.



Poza tym nowości, z tego miesiąca. W tym kilka hip-hopowych. Ot, dla przykładu Trumpet z The Social Experiment płynnie przechodzi w Trumpeta dogrywającego się do numeru z nowej EP-ki Micka Jenkinsa, dostępnej już w WiMP (patrz poniżej). Albo świeży Method Man z Redmanem, Gangrene z Action Bronsonem oraz kolejne muzyczne szaleństwo Kool Keitha, czyli w sumie kilka nagrań dla rapowych konserwatystów. A jeśli komuś będzie mało, to zawsze może odpalić sobie nową, całkiem udaną EP-kę Warrena G, już w tytule nawiązującej do klasycznego krążka z 1994 roku ("Regulate… G-Funk Era"). My prezentujemy numer, w którym usłyszeć można nieodżałowanego Nate Dogga.





Zwolennicy nowoczesnego, alternatywnego r&b powinni zwrócić uwagę na nagrania The Weeknda – tu w bardziej dyskotekowym, funkującym wydaniu – oraz przede wszystkim FKA Twigs, która niedawno wydała nową, złożoną z pięciu mocnych utworów EP-kę. Do grona tych młodych wykonawców trzeba też zaliczyć The Internet, związaną z Odd Future, cholernie kreatywną grupę, którą chyba słusznie nazywa się godnymi spadkobiercami Sa-Ra Creative Partners lub Platinum Pied Pipers. Im jednak nie zależy aż tak na łamaniu rytmu jak np. FKA Twigs – ich najnowsza płyta, doskonałe "Ego Death", pięknie płynie przez tradycję czarnej muzyki i ląduje w XXI wieku. Całość uzupełniają dwie piosenki z "Woman" Jill Scott. Tak, dwa, bo trudno ustalić, co jest piękniejsze: "Jahraymecofasola" czy "Beautiful Love". Ot, problem bogactwa.