tło klikalne

Karol Stefańczyk, 08.09.2015 / foto: P. Tarasewicz

TAGI: Rihanna, Karol Stefańczyk, felieton

Rihanna inaczej: 10 lat w jednej playliście

Minęło dziesięć lat od debiutu Rihanny. Z tej okazji przedstawiamy dziesięć utworów barbadoskiej wokalistki, o których mogliście zapomnieć.

Dziesięć lat - tyle czasu minęło od wydania debiutanckiego albumu Rihanny, "Music Of The Sun". Płyta trafiła na rynek 30 sierpnia 2005 roku nakładem Def Jam. Reszta jest historią. Osiem nagród Grammy, dwie Brit Awards, trzynaście pierwszych miejsc na liście Billboard Hot 100, ponad czterdzieści milionów sprzedanych albumów i cztery koncerty w Polsce. A do tego kilka prywatnych skandali, wielokrotne zmiany wizerunku i szeroka działalność społeczna.

Rihanna to jednak przede wszystkim muzyka, a ta nie zawsze była należycie doceniana przez słuchaczy i krytyków. Oczywiście, nie każda z piosenek zasługiwała na jednakową uwagę, co świetnie uchwycił portal Pop Dust, przygotowując listę wszystkich piosenek Rihanny od najgorszej do najlepszej (i uwierzcie, ostatnie miejsca są naprawdę złe). Były jednak i takie, które z różnych powodów nie doczekały się należytego uznania. Nieprzypadkowo większość niedocenionych nagrań, które proponujemy w niniejszej playliście, pochodzi z lat 2009-2012. Wtedy to Rihanna co roku dostarczała nowy album, a to oznaczało nowe single. Produkowane z imponującą regularnością przeboje sprawiały, że część utworów mogła umknąć uwadze przeciętnego słuchacza. Po "We Found Love", wielkim hicie nagranym z Calvinem Harrisem, do przewidzenia było, że kolejny wspólny utwór Rihanny z tym producentem - "Where Have You Been" - nie będzie miał już takiej siły rażenia, szczególnie że wytypowany został na dopiero piąty singiel promujący "Talk That Talk". Z kolei tytułowe nagranie z tej płyty, w którym gościnnie wystąpił Jay Z, musiało zmierzyć się ze sławą wydanego raptem dwa lata wcześniej, przełomowego "Umbrella". Z tego samego krążka pochodzi też "Cockiness", które jako zamykający promocję całego wydawnictwa utwór ukazało się niemalże rok po premierze albumu - w remiksie z ASAP Rockym co prawda, ale w 2012 roku nikt jeszcze się nie ekscytował na myśl o takiej kooperacji. Innymi słowy, ten świetny utwór nie trafił jeszcze w swój czas. "Do Ya Thang" z kolei - ostatnia piosenka z sesji nagraniowej do "Talk..." - w ogóle nie trafiła na standardową wersję albumu i pojawiła się jedynie w wydaniu deluxe.



Numery z Calvinem Harrisem, Jayem Z i ASAP Rockym to nie jedyne przeoczone lub niedocenione kooperacje na tej playliście. Gdy promuje się krążek singlami "Russian Roulette", "Rude Boy" czy "Te Amo", bardzo łatwo jest przeoczyć pisaną zdecydowanie z myślą o albumie ("Rated R"), trwającą ponad sześć minut "Cold Case Love", emocjonalną, zbudowaną na smyczkach, elektrycznej gitarze i fortepianie balladę o trudnym związku z Chrisem Brownem - balladę, nad której kompozycją czuwał sam Justin Timberlake. Ta playlista to także dobra okazja, by przypomnieć bardzo udany występ Rihanny na płycie The-Dreama "Love/Hate" w utworze "Livin' A Lie", po raz kolejny umieszczonym gdzieś w końcowych partiach krążka.

Co do "Rated R", przypominamy także "Wait Your Turn", nagranie, które co prawda w swoim czasie zostało wytypowane na singiel, ale nie trafiło nawet do pierwszej setki zestawienia amerykańskiego "Billboard". Dlaczego? Nie wiadomo. "Wait Your Turn" jest jeszcze o tyle cenne, że przypomina o ówczesnych fascynacjach Rihanny dubstepem.

Nieco lepszy los spotkał "Man Down", piąty singiel z albumu "Loud". Piosenka trafiła na listę Billboard Hot 100, choć wynik, co trzeba dodać, nie był imponujący: raptem 59. miejsce. Znów jednak trzeba podkreślić wyjątkowość tego nagrania: o ile "Wait Your Turn" skręcało w dubstep, o tyle "Man Down" to już wyraźna inspiracja reggae, a szczególnie piosenką Boba Marleya "I Shot The Sheriff".

Osobny akapit trzeba poświęcić "Breakin' Dishes", piosence z "Good Girl Gone Bad", którą wspomniany serwis Pop Dust porównywał do nieprawdopodobnej, niszczycielskiej kombinacji "Caught Out There" Kelis i The Neptunes oraz "Maneater" Nelly Furtado i Timbalanda. "Rihanna i jej ludzie zasadniczo trafiali z wyborem większości singli, ale tym razem popełnili wielki błąd, zapominając o tym nagraniu", piszą  dziennikarze portalu.