Karol Stefańczyk, 29.05.2016 / foto: P. Tarasewicz

TAGI: Karol Stefańczyk, felieton, Gramy na czarno

CGM i TIDAL grają na czarno #34: Retro maj

Ciepło, wiosennie, niezobowiązująco - w sam raz na ostatni majowy weekend.

Najnowsza "Gra na czarno" przynosi, nie pierwszy raz zresztą, garść wartych dostrzeżenia nowości i godnych przypomnienia staroci. Tym razem miało być ciepło, wiosennie, niezobowiązująco - w sam raz na ostatni majowy weekend. Czy się udało? Pewnie nie do końca. Ot, choćby zagrane na melodię country "Daddy Lessons", bardzo emocjonalny utwór Beyonce.

Zasadniczo jednak jest tak, jak powinno być. O dobrym samopoczuciu przekonuje nas Drake w "Show Me A Good Time" pochodzącym z debiutanckiego "Thank Me Later" - płyty, która zapowiadała wykonawcę sporego kalibru, ale chyba nie tak dużego, jakim ostatecznie się okazał. Wyniki wydanego niedawno "Views" jasno pokazują, że na kanadyjskiego rapera nie ma obecnie mocnych. Swoją drogą, to właśnie jedno z nagrań z ostatniego krążka, "West Road Flows", zainspirowało nas do tego, by odświeżyć klasyk Mary J. Blige – "Mary’s Joint".

Wróćmy jednak do Drake’a. Może dlatego, że mu się tak wiedzie, nie próbujemy go nawet zestawiać z rówieśnikami? Wyjątkiem jest J. Cole, w mocno sentymentalnej zresztą wersji, bo remiksujący A Tribe Called Quest. Jemu jednak na sławie chyba nie zależy. Rozczarowany wielkim światem muzyki, wrócił jakiś czas temu do rodzinnego miasta i w efekcie nagrał najlepszy w karierze "2014 Forest Hills Drive" (na początku tego roku ukazał się zapis live tego albumu).



Kierujemy za to naszą uwagę na MCs starszych stażem. Są ku temu powody. De La Soul ogłosili, że w wakacje wydadzą długo oczekiwany album "And The Anonymous Nobody" (gościnnie m.in. Damon Albarn z Blur i Justin Hawkins z The Darkness!). To dobra okazja, by przypomnieć jeden z najradośniejszych numerów w dorobku nowojorskiego tria - "Eye Know" z końca lat 80. Przypominamy też utwór The Roots sprzed dwunastu lat - "Stay Cool" - z tej racji, że filadelfijska grupa niedawno zaprezentowała nowe nagranie, przygotowane na potrzeby finałów NBA "Champion".

Hip-hopu w tym wydaniu jest jednak mało. Czy wypada do tego gatunku zaliczyć NxWorries, czyli projekt, w którym macza palce m.in. Anderson .Paak? A może pod taką kategorię podpada dobrze zapowiadająca się brytyjska wokalistka NAO? Może. Ale na pewno hip-hopowy nie jest już Leon Bridges. Muzyka tego 26-latka sprawia wrażenie, jakby była wyjęta z przełomu lat 60. i 70. Wiem, w dobie retro-nagrań słyszeliście pewnie o setkach takich wokalistów, ale uwierzcie - Bridges robi to naprawdę dobrze, jak mało kto. Dowodem tego ubiegłoroczny album "Coming Home".

Hip-hopowa nie jest na pewno Joss Stone. Jest za to na pewno bardzo retro, podobnie jak Bridges. To samo zresztą można powiedzieć o Mayerze Hawthornie i duecie Myron & E, reprezentantach uznanej wytwórni (głównie rapowej, ale nie tylko!) Stones Throw. Nagranie tych ostatnich, "If I Gave You My Love", zamyka zresztą świetną składankę kalifornijskiego labelu: "Our Vinyl Weighs A Ton", która w tym miejscu bardzo polecamy.