
Artur Rawicz, 06.11.2009 / foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl
Nowy teledysk zespołu Hunter już w sieci
"Rozmach produkcyjny tego klipu, scenografia, statyści, rekwizyty, dbałość o szczegóły i przede wszystkim ilość dni i nocy zdjęciowych niespotykana na pewno rzadko spotykana na świecie"
Oto co o teledysku mówią członkowie zespołu:
Pomysł na klip zrodził się blisko dwa lata temu, zanim jeszcze utwór został nagrany. Zarówno tekst jak i muzyka została napisana właśnie z tą myślą.
Natchnieniem było pewne niesamowite miejsce na Mazurach - Galindia.
Zagubiona w dzikich ostępach leśnych osada, w której kilkoro szaleńców, a konkretnie pewien lekarz - Cezary Kubacki wraz z żoną - Marią i dziećmi, zniesmaczeni rzeczywistością postanowili cofnąć się w czasie i stać się Galindami, Bałtami, którzy niegdyś zamieszkiwali te ziemie... Przy okazji jednak stając się również, nieco przewrotnie, współczesnym Robin Hoodem i jego bandą. Goszcząc i łupiąc polityków, biznesmenów i turystów wszelakiej maści, narodowości i wyznania. I pobierając oczywiście za to bezczelnie wymierną należność :) Czyż to nie urocze? I tak życie toczyło się Yzegusowi I i jego rodzinie spokojnie od 25 lat... I wtedy pojawiliśmy się my. Cali na czarno. Mazurscy, metalowi hippisi anarchizujący. Na szczęście okazało się, że podążamy w tym samym kierunku, choć różnymi traktami.
Postanowiliśmy zgodnie połączyć nasze siły w walce z niegodziwością i niesprawiedliwością tego i tamtego świata i wraz z Galindami dać temu upust poprzez muzykę, tekst i obraz. Tworząc swego rodzaju studium zachłanności ludzkiej w zderzeniu z Nienazwanym. Człowiek vs. Natura. Cel był piękny i satysfakcjonujący każdą ze stron. Pewną niedogodnością stała się jednak skala takiego przedsięwzięcia. Podjąć się tego mógł tylko prawdziwy twardziel, wystarczająco szalony, żeby zmierzyć się z taką produkcją.
Poszukiwania trwały blisko dwa lata... W międzyczasie nagraliśmy HellWood, nakręciliśmy Labirynt Fauna, wszystko się odwlekało w czasie, zaczęliśmy tracić nadzieję. Ale Natura, jak zwykle, potrafi znaleźć wyjście z każdej, armagedonicznie beznadziejnej nawet sytuacji. I zaskoczyła nas w osobie młodego śmiałka, prawdziwego filmowego Lancelota, którego imię brzmi - Mateusz Winkiel. Wraz ze swoimi przyjaciółmi, ekipą Maniastudio w wakacje przybyli do Galindii i zrobili wizję lokalną. Dalej było już po mistrzowsku i z rozmachem. Szybko, sprawnie i konsekwentnie. Kilka wizji lokalnych, gorące linie telefoniczne, upgrade scenariusza, który wytyczył tekst piosenki i spotkaliśmy się z Naturą w jej królestwie A.D. 09.10.2009, by w ciągu trzech dni zdjęciowych nakręcić całą tę przedziwną historię. Zdjęcia nocne trwały do 4-5 nad ranem. W dzień kręciliśmy wnętrza. Totalne szaleństwo, w które wciągnęliśmy mnóstwo osób przenosząc się w czasie do przełomu XVIII-XIX wieku. A w pewnym momencie znacznie, znacznie wcześniej.
Zaangażowaliśmy kilka przedziwnych i barwnych postaci a także profesjonalnych i samorodnych jak się okazało aktorów. Ekipa filmowa liczyła 12 osób. Galindowie, podobnie jak zespół byli po prostu sobą.
Rozmach produkcyjny tego klipu, scenografia, statyści, rekwizyty, dbałość o szczegóły i przede wszystkim ilość dni i nocy zdjęciowych niespotykana jak na naszą rzeczywistość i na pewno rzadko spotykana na świecie. Wszyscy razem przenieśliśmy się w kompletnie inny świat, co nie było znowu takie trudne biorąc pod uwagę magię tego miejsca. Jest to jednocześnie ciąg dalszy historii rozpoczynającej się w obrazku do Labiryntu Fauna. Wszystko w konwencji snu i jawy, z parafrazami pewnych historycznych postaci tworzy krótką filmową opowieść, w którym narratorem jest wędrowna trupa mrocznych i posępnych Straszników Odwiecznej Tajemnicy... A teraz sugerujemy usiąść wygodnie... na wszelki wypadek chwycić oparcia foteli... Panie i Panowie...
Nadchodzi... Strasznik...
Pomysł na klip zrodził się blisko dwa lata temu, zanim jeszcze utwór został nagrany. Zarówno tekst jak i muzyka została napisana właśnie z tą myślą.
Natchnieniem było pewne niesamowite miejsce na Mazurach - Galindia.
Zagubiona w dzikich ostępach leśnych osada, w której kilkoro szaleńców, a konkretnie pewien lekarz - Cezary Kubacki wraz z żoną - Marią i dziećmi, zniesmaczeni rzeczywistością postanowili cofnąć się w czasie i stać się Galindami, Bałtami, którzy niegdyś zamieszkiwali te ziemie... Przy okazji jednak stając się również, nieco przewrotnie, współczesnym Robin Hoodem i jego bandą. Goszcząc i łupiąc polityków, biznesmenów i turystów wszelakiej maści, narodowości i wyznania. I pobierając oczywiście za to bezczelnie wymierną należność :) Czyż to nie urocze? I tak życie toczyło się Yzegusowi I i jego rodzinie spokojnie od 25 lat... I wtedy pojawiliśmy się my. Cali na czarno. Mazurscy, metalowi hippisi anarchizujący. Na szczęście okazało się, że podążamy w tym samym kierunku, choć różnymi traktami.
Postanowiliśmy zgodnie połączyć nasze siły w walce z niegodziwością i niesprawiedliwością tego i tamtego świata i wraz z Galindami dać temu upust poprzez muzykę, tekst i obraz. Tworząc swego rodzaju studium zachłanności ludzkiej w zderzeniu z Nienazwanym. Człowiek vs. Natura. Cel był piękny i satysfakcjonujący każdą ze stron. Pewną niedogodnością stała się jednak skala takiego przedsięwzięcia. Podjąć się tego mógł tylko prawdziwy twardziel, wystarczająco szalony, żeby zmierzyć się z taką produkcją.
Poszukiwania trwały blisko dwa lata... W międzyczasie nagraliśmy HellWood, nakręciliśmy Labirynt Fauna, wszystko się odwlekało w czasie, zaczęliśmy tracić nadzieję. Ale Natura, jak zwykle, potrafi znaleźć wyjście z każdej, armagedonicznie beznadziejnej nawet sytuacji. I zaskoczyła nas w osobie młodego śmiałka, prawdziwego filmowego Lancelota, którego imię brzmi - Mateusz Winkiel. Wraz ze swoimi przyjaciółmi, ekipą Maniastudio w wakacje przybyli do Galindii i zrobili wizję lokalną. Dalej było już po mistrzowsku i z rozmachem. Szybko, sprawnie i konsekwentnie. Kilka wizji lokalnych, gorące linie telefoniczne, upgrade scenariusza, który wytyczył tekst piosenki i spotkaliśmy się z Naturą w jej królestwie A.D. 09.10.2009, by w ciągu trzech dni zdjęciowych nakręcić całą tę przedziwną historię. Zdjęcia nocne trwały do 4-5 nad ranem. W dzień kręciliśmy wnętrza. Totalne szaleństwo, w które wciągnęliśmy mnóstwo osób przenosząc się w czasie do przełomu XVIII-XIX wieku. A w pewnym momencie znacznie, znacznie wcześniej.
Zaangażowaliśmy kilka przedziwnych i barwnych postaci a także profesjonalnych i samorodnych jak się okazało aktorów. Ekipa filmowa liczyła 12 osób. Galindowie, podobnie jak zespół byli po prostu sobą.
Rozmach produkcyjny tego klipu, scenografia, statyści, rekwizyty, dbałość o szczegóły i przede wszystkim ilość dni i nocy zdjęciowych niespotykana jak na naszą rzeczywistość i na pewno rzadko spotykana na świecie. Wszyscy razem przenieśliśmy się w kompletnie inny świat, co nie było znowu takie trudne biorąc pod uwagę magię tego miejsca. Jest to jednocześnie ciąg dalszy historii rozpoczynającej się w obrazku do Labiryntu Fauna. Wszystko w konwencji snu i jawy, z parafrazami pewnych historycznych postaci tworzy krótką filmową opowieść, w którym narratorem jest wędrowna trupa mrocznych i posępnych Straszników Odwiecznej Tajemnicy... A teraz sugerujemy usiąść wygodnie... na wszelki wypadek chwycić oparcia foteli... Panie i Panowie...
Nadchodzi... Strasznik...
- DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
News
- Depeche Mode Najlepsi W Polsce
- Kolejny fragment okładki Jelonka
- Sonisphere już za 5 dni
- Metallica już za 2 tygodnie wystąpi w ramach Sonisphere Fest 2012
- O.S.T.R., Alkaline Trio, Sofa, Happysad, T.Love, Acid Drinkers, Hunter, Perfect, Dżem i... studenci
- Nowy teledysk zespołu Hunter już w sieci
- Zwrot kasy z Hunter Fest
- Hunter Fest z małą zmianą
- Jak jest z biletami na Hunter Fest?
- Epica i Arch Enemy w Polsce
Video
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Jelonek
- Hunter w Stodole - konkurs i zaproszenie na koncert
- WYBORY 2011: Co o wyborach i głosowaniu mają do powiedzenia muzycy?
- 1 NA 1: Michał Sierzpowski vs Jelonek - wywiad po aukcji WOŚP - cz.2.
- 1 NA 1: Michał Sierzpowski vs Jelonek - wywiad po aukcji WOŚP - cz.1.
- Jelonek zaprasza do rozmowy... i inne aukcje CGM.pl (Tede, Rawicz)
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Hunter - część 2
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Hunter - część 1
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Jelonek
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Hunter
Foto
- HUNTER / Lostbone - Stodoła - Warszawa - 12/10/11 (foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl)
- Seven Festival 2010: Scena główna - Węgorzewo - 9/7/10 (foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl)
- HUNTER - Stadion Syrenki - Warszawa - 15/05/10 (foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl)
- Przystanek Woodstock - Jelonek / Blenders / Volbeat - Kostrzyn - 31.07.09 (Foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl)

















