Karol Stefańczyk, 12.06.2010 / foto: materiały prasowe

TAGI: Diddy

"Notorious B.I.G. mógł żyć"

Gdyby nie jedna rozmowa, Notorious by żył, twierdzi P Diddy.

Jak się okazuje, popularny Biggie wcale nie musiał się pojawić w Los Angeles tragicznej nocy 9 marca 1997 roku.

"Prawdopodobnie jedyna rzecz, jakiej żałuję, jest związana z nocą, gdy Biggie został zamordowany", powiedział raper "US Rap News". "Miał lecieć na spotkanie promocyjne do Londynu, ale zadzwonił do mnie i poprosił, abym pozwolił mu zostać w LA."

"Tego właśnie żałuję - że nie zmusiłem go do tego, by poleciał tam, do Londynu", dodał Diddy.