10 najlepszych utworów z “Kodexów” White House

Z okazji wydania "Connection" wybieramy najlepsze, kodexowe produkcje Magiery i L.A.

2018.06.29

opublikował:


10 najlepszych utworów z “Kodexów” White House

foto: mat. pras.

Magiera i L.A. kilka dni temu wydali swój nowy album – już bez “Kodexu” w nazwie. “Connection” powiela jednak błędy poprzedników, ponownie przedstawiając raperów, którzy nie poradzili sobie z beatami White House. Recenzję Dawida Bartkowskiego możecie przeczytać w tym miejscu.

Z okazji premiery nowej płyty wybraliśmy najlepsze produkcje duetu, które znalazły się na “Kodexach”.

O.S.T.R. “Na Raz” (“Kodex”, 2002)

“Mamy energię jak Red Bull”. Oj, macie, macie. A skoro jej nadmiar pomaga tworzyć bardzo dobre numery, jedne z najlepszych w całej karierze, to już w ogóle chapeau bas dla każdego z twórców. Magiera z beatem idealnie skrojonym pod Tymona chyba trafił w gust również O.S.T.R.-a.

WWO & Koro “Z dala od zgiełku” (“Kodex”, 2002)

Dziwnie to wszystko. L.A. stworzył być może najpiękniejszy podkład w dziejach polskiego hip-hopu, który bardzo ciężko wrzucić do jednego worka, a “Z dala od zgiełku” ciągle wydaje się być traktowane bardzo po macoszemu. Dlaczego? Nie mamy bladego pojęcia. Przecież Sokół w tamtych czasach nie zawodził w ogóle, Koras sieknął swoją życiówkę, a cuty i skrecze DJ-a Deszczu Strugi nigdy wcześniej tak perfekcyjnie nie korespondowały z tekstem. Cudo.

Łona “Piękny dzień, by zadzwonić” (“Kodex”, 2002)

Naczelny trefniś ówczesnej sceny w życiowej formie na dość prostym (co trzeba potraktować tylko i wyłącznie jako zaletę!) podkładzie Magiery rozprawia się z ludzką nieśmiałością, wtrącając w to wszystko m.in. George’a W. Busha. Banalne? Wręcz przeciwnie. Klasyk i jeden z najmocniejszych punktów pierwszego “Kodexu”.

Red “Ragga” (“Kodex”, 2002)

Po mieście krążą plotki, że niewielu raperów potrafiłoby sobie poradzić z tym beatem. Odwagą popisał się Red, którym niczym Super Cat rozprawił się z produkcją L.A. tak dobrze, że trzeba zbierać szczękę z podłogi.

Ten Typ Mes & Numer Raz “Rok później (Oczy otwarte 2)” (“Kodex 2: Proces”, 2004)

Zachodnie inspiracje Mesa idealnie wymieszały się z nowojorską nawijką Numera. Jeszcze lepsze od pierwszej części, co wcale nie było takie proste.

WWO “Każdy ponad każdym” (“Kodex 2: Proces”, 2004)

Czy naprawdę trzeba tutaj coś więcej dodawać? Przecież to najlepszy storytelling w dziejach polskiego rapu i ten moment w jego historii, kiedy człowiek coraz mocniej wierzy, że istnieje coś takiego, jak chemia pomiędzy artystami.

Ten Typ Mes & Pyskaty “Kciuk w doł” (“Kodex 3: Wyrok”, 2007)

Dwóch cwaniaków, lowelasów i bardzo pewnych siebie facetów, sypie punchami na lewo i prawo przy akompaniamencie gitary. Jeden z dwóch wybitnych momentów trzeciego “Kodexu”, który już wyraźnie odstawał od swoich dwóch wielkich poprzedników.

Pih “Rosyjska ruletka” (“Kodex 3: Wyrok”, 2007)

“Gdzie jest dzisiaj rap? Gdzie jest rap? / Byle kopciuch z osiedla robi z siebie proce / Typ ma w dłoni Reedsa chce nawijać o koce / Całe ich życie to fikcja, niebyt / Gdyby nie farmazon byliby niemi / Gdzie jest dzisiaj rap? White House, kwiaty zła!” – retorycznie pyta Pih. Raper miał swoje wzloty i upadki, ale tak spektakularnego numeru nie miał ani nigdy wcześniej, ani nigdy później. Doskonałe wersy wyśmiewające m.in. materializm, bezpardonowe ataki na konkurencję, agresywna nawijka. Do tego ten perfekcyjnie brudny beat z doskonałym dęciakiem w tle.

Fisz “Na sznurowadle” (“Kodex”, 2002)

Tego nie spodziewał się chyba nikt – takie połączenie na papierze nie wyglądało najlepiej, zwłaszcza że Fisz zawsze najpewniej czuł się na podkładach brata. Okazało się, że “Na sznurowadle” jest świetnym pomostem pomiędzy klimatem związanym z “Na wylot” i “F3”.

Eldo “Kolejny raz” (“Kodex 2: Proces”, 2004)

Jeden z najbardziej refleksyjnych numerów w karierze Eldoki, który ze swoim rapem w klimacie bardziej “dziewięć ileś, niż dwa tysiące teraz”, wprowadza w melancholijny nastrój. Wiele tu pomogła świetna produkcja i zdecydowanie najciekawsza kompozycja na drugim “Kodexie”. Spokojny, nu jazzowy podkład, którego nie powstydziliby się najważniejsi producenci z Wielkiej Brytanii. Nie, inaczej. Oni takiego podkładu nigdy nie zrobili. Doskonałe.

Polecane