90-95: hip-hop w singlach

CGM.pl i TIDAL grają na czarno.

2016.10.27

opublikował:


Pretekstem do powstania tej playlisty jest cykl artykułów, które publikujemy na CGM.pl od kilku tygodni. Są one poświęcone złotej erze hip-hopu lat 90. W każdy weekend staramy się podsumować jeden rok z tamtej dekady. Nazwaliśmy tę serię tekstów „korepetycjami”, bo wyszliśmy z założenia, że nasz czytelnik – szczególnie ten młodszy – powinien znać korzenie gatunku, którego słucha. Lata 90. to epoka kluczowa. Wtedy wyklarował się, by tak rzec, wzorzec rapu, którym podążyło wielu polskich hip-hopowców. Wzorzec, choć może lepiej napisać – wzorce. W końcu rap z każdym kolejnym rokiem zyskiwał kolejne oblicza i jak pisaliśmy w naszym ostatnim artykule, już w połowie lat 90. podstawowy podział na muzykę z Zachodniego Wybrzeża (Kalifornia) i Wschodniego (Nowy Jork) zbytnio upraszczał o wiele bardziej pogmatwaną rzeczywistość.Mimo to pokutuje pewne wyobrażenie na temat hip-hopu lat 90. W oczach krytyków — że to tylko sample, toporne bębny, ponury klimat oraz prosty, przewidywalny warsztat. W oczach fanów — że to ostatni moment, gdy kultura hip-hopowa była autentyczna.

W naszym cyklu nie próbujemy rozstrzygać te kwestii. Chcemy tylko dostarczyć jak najwięcej argumentów, które mogą przysłużyć się dyskusji. Czyli opowiedzieć o kilkunastu fajnych krążkach, kilku wybitnych albumach, paru istotnych wydarzeniach, które tworzyły muzyczną panoramę lat 90.

Zdaliśmy sobie jednak sprawę, że pisząc o wydarzeniach czy płytach, z powodu braku miejsca ignorujemy trochę pojedyncze utwory. Single, które warto by przybliżyć czytelnikom, szczególnie tym, którzy nie mają czasu, by zapoznawać się z całymi płytami. Zwłaszcza, że takie samodzielne kawałki to często jedyny godny pamięci dorobek u niektórych wykonawców. Tak, mamy tu na myśli autorów przebojów jednego sezonu: w rodzaju MC Hammera, Vanilli Ice’a, Skee-Lo czy Da Luniz. Ich muzyka, choć nie wpisuje się do panteonu hip-hopu pierwszej połowy lat 90. — ba, często spotykała się wręcz z pogardą — jest znakiem czasów i choćby z archiwistycznego obowiązku czujemy, że musimy o nich w tym miejscu wspomnieć. Poza tym „I Wish” czy „I Got 5 On It” to zwyczajnie przyjemne, radiowe nagrania.

Poza tym staraliśmy się zaprezentować możliwie szeroką panoramę hip-hopu w omawianym pięcioleciu. Od Zachodu w różnych jego wariantach (gangsterskim i bardziej alternatywnym) przez Nowy Jork po tereny południowe, dotychczas najsłabiej reprezentowane w naszym cyklu artykułów.

Zachęcamy do słuchania poniższej playlisty podczas słuchania serii artykułów. Wszystkie dotychczasowe części znajdziecie TUTAJ .

Polecane