Felieton z bluzgami

Tekst zawiera słowa niecenzuralne. Jeśli nie masz 18 lat, to spieprzaj.

2017.09.20

opublikował:


foto: Ewelina "Eris" Wójcik / mfk.com.pl

Pamiętacie jeszcze czasy, kiedy zwykłe „fajnie” było mało poważnym, zdecydowanie nieformalnym stwierdzeniem? Kiedyś obniżono mi za to ocenę z jakiejś pracy z języka polskiego w szkole średniej. Kilka lat później jeszcze bardziej uniwersalne „zajebiście” było ciężkim bluzgiem, dla którego absolutnie nie było miejsca w sferze publicznej. Dziś to częsta ocena występów wszelakich cudaków serwowana przez jurorów-celebrytów w talent shows w każdej telewizji. Język się zmienia. Wróć, nie język, tylko nasze podejście do niego. A najwolniej zmienia się prawo. W dodatku działa wybiórczo jak jasna cholera. To mnie złości.

Kilka lat temu niekwestionowany autorytet, prof. Jerzy Bralczyk, pytany o nieparlamentarny język parlamentarzystów, oznajmił: „Mam ambiwalentne odczucia co do wulgaryzmów”. Z jednej strony, jako językoznawcę, intrygowało go przenikanie bluzgów do sfery oficjalnej i takiegoż języka, z drugiej, jako człowieka kulturalnego – raziło go to. Ale samo zjawisko nie dziwiło. Powiedz dziś maturzyście, że w niewinnym „fajnie” jest coś oficjalnie „niefajnego”. Powiedz dziś komuś, że finalista jakiegoś odcinka programu z muzyką nie zaśpiewał zajebiście, tylko super ekstra fajnie… No jak?

Kiedy Lech Kaczyński sądząc, że nie jest słyszany i rejestrowany, zachęcał sceptycznie nastawionego suwerena do oddalenia się bez zbędnej zwłoki, komunikat swój opakował w zgrabne „spieprzaj dziadu”. „Spieprzaj” nie raziło tak bardzo, jak sama zachęta do oddalenia się. Kiedy Władysław Frasyniuk zirytowany alternatywnym podejściem Jarosława Kaczyńskiego do najnowszej historii Polski zirytowany wypalił – „Jarek, pierdolisz, nie było cię tam!”. zadziałał podobny mechanizm.

Wtedy też, bez zbędnego pierdolenia przyznać trzeba, że nie pierwszy raz padło publicznie brzydkie słowo, a socjologowie, psychologowie, języko- i kulturoznawcy zgodnie orzekli (też nie pierwszy raz), że taki wulgaryzm dodaje osobie publicznej pierwiastka ludzkiego, bliskiego suwerenowi. No, swój chłop. Taki sam jak my. Takie słówko jest też wyjątkowo medialne i potrafi utrwalić i wypowiedź – i jej sens – na długie lata. Kto by dziś pamiętał tamto wydarzenie, gdyby Frasyniuk powiedział do Kaczyńskiego – „Jarku, mijasz się z prawdą, nie było cię tam”? Nikt. No i ekspresja nie ta, emocji tyle co kot napłakał.

Mnie w wywiadach też zdarza się rzucić mięsem, raz mielonym, raz zepsutym. Czasem robię to specjalnie w trosce o ekspresję i rozłożenie merytorycznych akcentów w zdaniu, innym razem, bom cham i prostak. Często jestem za to krytykowany i w sumie to zgadzam się z krytyką. Sęk w tym, że bardzo skupiam się na rozmówcy, nawet jak nie wiem za bardzo, kto to jest, wtedy skupiam się bardziej, żeby się dowiedzieć (więc rację mają Dwa Sławy, pozdrawiam z uśmiechem), bardziej wtedy myślę, co mówię, niż jak mówię. Podobnie, gdy zaintryguje mnie rozmówca, treść rozmowy, a już najbardziej, jak się nie zgadzam. Najpierw treść, później forma. Ale nie o tym chciałem…

Klniemy przecież wszyscy. W kroku, na boisku, w pracy (nawet, jeśli tylko pod nosem), w kuchni. Po nieudanych zagraniach naszych piłkarskich orłów często na zbliżeniach w tiwi widać ten klasyczny, jakże polski ruch ust z wykrzyknikiem po „mać”. Dlaczego więc posłanka Krystyna Pawłowicz za swoje soczyste „spierdalaj” do innego kolegi posła (wypowiedź Pawłowicz znalazła się w stenogramie z posiedzenia Sejmu!) nie poniosła żadnych konsekwencji, a Owsiak za swoje „Pierdolić polityków” oraz chwilę później „czy macie kurwa serce do ludzi?” może zostać ukarany za przeklinanie? Czy to, że część wypowiedzi kierował ewidentnie do szefa MSWiA, krzycząc ze sceny: „Nie mów mi kurwa, że tu jest podwyższone ryzyko, tu w tym miejscu. Kłamiesz, kłamiesz, kłamiesz!” to jedyny powód, by komendant lokalnej policji nadgorliwie składał zawiadomienie o możliwości popełnienia wykroczenia? To gdzie był komendant główny, kiedy w sejmie padało „spierdalaj”? W końcu po 23.00 w radio i w telewizji można już puszczać ostrzejsze teksty bez ich „wypikiwania”. Owsiak na zakończenie Przystanku Woodstock, przemawiał grubo po 3 w nocy…

Tym razem, nie bronię Owsiaka, tylko zdrowego rozsądku, a do tematu festiwali jeszcze wrócę.

 

  • mailo

    Fajny felieton. Zajebisty nowy layout strony. Bez zbędnego pierdolenia – dajesz dajesz cgm 😉

Polecane