Hip-hop w 1996 roku: jaki był?

CGM.pl i TIDAL grają na czarno po raz kolejny.

2016.08.16

opublikował:


foto: mat. pras.

Pierwsza część tej playlisty powstała w marcu. To wtedy postanowiliśmy, by przybliżyć Wam najciekawsze nagrania – i stojące za nimi długogrające albumy – sprzed równo 20 lat, czyli z 1996 roku. Nie zabrakło wtedy klasyków: „It Was Written” Nasa, „Reasonable Doubt” Jaya Z czy „Hell On Earth” Mobb Deep. Uzupełniliśmy je wówczas o albumy wykonawców mniej znanych, ale równie wartościowych: Cella Dwellas, Blahzay Blahzay czy Lil Half Dead to jedni z nich.

Druga część playlisty pomyślana jest podobnie. Tak się złożyło, że na zestawieniu sprzed pięciu miesięcy lista kultowych krążków się nie wyczerpała. Przeoczyliśmy wtedy m.in. „Muddy Waters” – album uchodzący za najrówniejszy w dyskografii Redmana – czy ważne krążki De La Soul, Jeru The Damaja i Xzibita. Zapomnieliśmy o „The Don Killuminati”, pierwszym pośmiertnym albumie 2Paca i jednocześnie ważnym uzupełnieniu dla dwupłytowego „All Eyez On Me” (o tym wydawnictwie już całe szczęście nie zapomnieliśmy). Gdzieś zapodział nam się głośny, drugi album Fugees „The Score”.

Wśród dwunastu numerów po raz kolejnych oddajemy też głos zapomnianym. Shyheimowi, który w 1996 roku – mając zaledwie 19 lat – wydawał swój drugi album, „The Lost Generation”. Bahamadii, pochodzącej z Filadelfii raperce, która przed dwoma dekadami szalała na podkładach DJ Premiera, Da Beatminerz i The Roots. Chino XL, który w połowie lat 90. przecierał szlaki Eminemowi na gruncie bezczelnego, konfliktogennego hip-hopu. Delinquent Habits, którzy podobnie jak Chino mieli latynoskie pochodzenie, ale w swoich nagraniach robili z tego faktu o wiele większy użytek. Originoo Gun Clappaz, którzy wprawdzie nie odnieśli takiego sukcesu jak Smif-N-Wessun, Heltah Skeltah czy Black Moon, to byli wówczas istotnym ogniwem Boot Camp Clik.

A całości patronuje prawdziwy pionier, jeden z tych, bez których trudno sobie wyobrazić nowoczesne samplowanie – DJ Shadow.

 

Polecane