Mój rap, moja rzeczywistość. PRO8L3M, Taco Hemingway, Łona (felieton)

W polskim hip-hopie brakuje rzeczywistości, opowieści i szczegółu.

2016.03.31

opublikował:


Pewien weteran sceny przyznał w jednej z rozmów, że tym, czego mu najbardziej brakuje w polskim hip-hopie, jest rzeczywistość. Młodzi wykonawcy do tego stopnia skupili się na eksplorowaniu zakamarków własnej psychiki, że zupełnie zatracili kontakt ze światem wokół. Presja napływających zza Oceanu mód – kodeina, syropy i inne substancje, które wykrzywiają percepcję – zupełnie przysłoniła im specyfikę ich własnych realiów. Na przeciwnym biegunie, zdaniem tego samego weterana, sytuuje się wąskie grono MCs, którzy trzymają rękę na pulsie, obserwują to, co się wokół nich dzieje, i wyciągają wnioski.

Wydany właśnie singiel PRO8L3M-u jest dobrą okazją do tego, by przypomnieć, dlaczego ten właśnie duet wypada zaliczyć do grona hip-hopowych realistów. No, może mówienie o realizmie w przypadku „2040” nie jest najtrafniejszym określeniem. W końcu mamy do czynienia z czymś na kształt antyutopii, upiorną wizją przyszłości, gdy „skończy się ropa, znowu nadejdą wojny hybrydowe”. Oskar snuje tu obrazy, które są dalekie od tego, co widać na co dzień: dziewiąty iPhone, waluta ogólnoświatowa, godzina lotu do Los Angeles. „Nie ma prawie głodu, odkąd powstały te farmy na Saharze/ Co będzie z ludźmi, którzy to szamali? Czas pokaże”. Tyle że to są, no właśnie, obrazy. Plastyczne, nasycone konkretami wersy. Nawet jeśli wydają się nierealistyczne, opisują rzeczywistość, która (być może) nadejdzie.

Za mało jest wśród naszych raperów reportażystów. Bywają socjologowie, którzy grubymi, czarno-białymi kredkami diagnozują rzeczywistość. Zdarzają się populiści, którzy opowiadają o świecie tak, jak słuchacz chce usłyszeć. Ale za mało jest wykonawców uczulonych na szczegół, stawiających obrazy przed oczami, obdarowanych zacięciem narracyjnym. Reportażystów właśnie.

Nie wiem, czy detal i opowieść są sednem hip-hopu. Pewnie nie. Wydaje mi się jednak, że to właśnie dla szczegółowej, błyskotliwej obserwacji lub zgrabnej historii słuchacze niezwiązani na co dzień z rapem sięgają często po ten gatunek. W ten sposób tłumaczę sobie popularność takich postaci jak Łona (na zdjęciu) czy ostatnio Taco Hemingway. Obaj widzą to, czego nie widzi lub czego nie potrafi opisać wielu raperów. Łona – zabawki z poprzestawianymi akcentami, tępych kelnerów i językowe kalectwo w radiu. Taco Hemingway – białe gówno na czarnym Porsche, Grolsche i Łomże. Obaj wreszcie sięgają po te drobiazgi jako znaki większych całości („Bez mapy” Łony, „Następna stacja” Taco).

Ktoś może powiedzieć, że słuchacz spoza hip-hopu nie zawsze ma rację. Jasne, bywało przecież, że taki odbiorca zawieszał oko na czymś, co w obrębie gatunku uchodziło za patologię. Tyle że nikt o zdrowych zmysłach nie powie, że Łona czy Taco są słabi (temu drugiemu często czyni się zarzut, że ma warsztatowe braki, ale raczej nikt nie podważa jego sprawności pisarskiej).

Podobnie ma się rzecz w przypadku PRO8L3M-u. Popularność tego duetu wybiegła już daleko poza ramy hip-hopowe, o czym świadczą choćby wyprzedany koncert w warszawskiej Hydrozagadce (styczeń 2015) czy występ na katowickim OFF Festivalu (sierpień 2015). Oskar – poza tym, że wyposażony w niepowtarzalny styl, offbeatową technikę rymowania i fantastycznego producenta DJ’a Steeza – też świetnie opowiada historie. Przypomnijcie sobie chociażby zamroczone „Tiramisu” albo nawiniętą z perspektywy banknotu „Stówę”.

Oskar lubi więc zagęszczać rymy, odchodzić od podkładu i rozpychać się ze swoim (pozornie) niechlujnym warsztatem. Równocześnie jednak mnoży obrazy, opowiada pojedyncze historie, zza których przeziera coś więcej – jakaś mimochodem rzucona obserwacja, gorzka uwaga, rys do portretu głównego bohatera. Słychać, że te wersy pisze facet z krwi i kości, który jednak nie jest zakręcony na punkcie własnego ego i nie pisze w próżni. Facet, który poza czubkiem własnego nosa widzi też rzeczywistość.

 

Polecane