Wszystkie muzyczne wcielenia Roberta Brylewskiego

Są to nie tylko Armia, Izrael i Brygada Kryzys.

2018.06.05

opublikował:


Wszystkie muzyczne wcielenia Roberta Brylewskiego

Nie tylko Armia, Izrael i Brygada Kryzys, czyli… Wszystkie muzyczne wcielenia Roberta Brylewskiego

Pionier i wizjoner naszej sceny muzycznej. Ojciec chrzestny rodzimego punka i reggae, ale także jeden z pierwszych twórców, którzy eksperymentowali z elektroniką i samplami. Wielki, otwarty umysł, a przede wszystkim dobry człowiek. Nigdy nie gwiazdorzył. Wstydził się, kiedy ktoś nazywał go idolem. Zawsze zbuntowany, do końca miał swoje zdanie. 

Odszedł za wcześnie. O wiele za wcześnie. Kiedy piszę te słowa, łzy same cisną mi się do oczu. Bo to właśnie Robert swoimi dźwiękami i słowami ukształtował mnie jako człowieka. Bo nie tylko wychowałem się na muzyce Izraela, Armii czy Brygady Kryzys, ale pozytywnie „zainfekowany” pozytywnym przesłaniem twórczości Robina Goldrokera stałem się tym, kim jestem dziś. I za to Ci dziękuję Afa! Jak również za to, że zostawiłeś po sobie tyle pięknej, ponadczasowej muzyki. Będę do niej często wracał. Niekoniecznie w chronologicznej kolejności, jak w tym wspomnieniu, ale z jeszcze większą uwagą. Choć większość z tych utworów znam na pamięć. Fajnie, gdyby te czasem rewolucyjne, czasem pełne wiary, nadziej i miłości dźwięki wywołały takie ciarki na całym ciele, jakie czułem ja, kiedy słuchałem ich pierwszy raz…

The Boors. Nastoletni bunt

Pierwsza kapela Brylewskiego. I jeden z najwcześniejszych polskich zespołów punk rockowych. Grupa, której nazwa luźno nawiązywała do The Doors, ale znaczyła tyle, co… Chamy, założona została jesienią 1978 roku w Warszawie przez Roberta Brylewskiego, Kamila Stoora, Piotra „Mrówę” Mrowińskiego oraz Marka Iwańczuka. Zespół wystąpił 7 kwietnia 1979 r. w Domu Kultury w Aninie na pierwszym koncercie integrującym warszawskie środowisko punkowe. The Boors grali przede wszystkim utwory z angielskimi tekstami i zostało po nich niewiele zarejestrowanego materiału…

Kryzys. Kultowa płyta i proto-punk

W 1979 roku The Boors zmienili nazwę na Kryzys. 13 stycznia 1980 r. na koncercie w toruńskim klubie „Od Nowa” Stoora (później był jednym z założycieli grupy Deuter) na perkusji zastąpił Maciej „Magura” Góralski. W 1980 grupa wzięła udział w „I Ogólnopolskim Przeglądzie Nowej Fali” w Kołobrzegu, czyli pierwszym w kraju plenerowym „festiwalu” zespołów punkowych i nowofalowych. Wiosną 1981 ukazał się we Francji – nakładem wytwórni Blitzkrieg Records (Barclay), ale bez zgody muzyków – kultowy dziś album „Kryzys”. Znalazły się na nim nagrania dokonane rok wcześniej na koncercie w Domu Kultury w Ursusie oraz na próbie w warszawskim klubie „Amplitron”. Jesienią 1981 roku grupa rozpadła się z powodów personalnych, a Brylewski z Irkiem Wereńskim i Tomaszem Lipińskim (ex–Tilt) utworzyli grupę Brygada Kryzys. W 1994 roku nakładem wytwórni Gold Rock ukazał się album „78-81” – zawierający najbardziej znane utwory zespołu pochodzące z różnego okresu działalności zespołu. Znalazły się na nim pomnikowe dla polskiej sceny niezależnej utwory: „Święty szczyt” (z repertuaru Deadlocka), „Telewizja”, „Małe psy”, „Mam dość”, „Ambicja” (Deadlock), „Dance Macabre”, „Dolina lalek”, „Wojny gwiezdne”, „Get Up, Stand Up” (z repertuaru Bob Marley & The Wailers) i „Moi Non Plus” (cover Serge’a Gainsbourga).

W 2010 roku Brylu i Magura spotkali się jeszcze raz, żeby zarejestrować piosenki grupy na płycie „Kryzys komunizmu”.

Brygada Kryzys. Sygnał z centrali

Fenomen pierwszej rodzimej punkowej (czy raczej post punkowej – jak mówił Tomek Lipiński) supergrupy zrodził się z połączenia geniuszu tworzących ją osobowości: Roberta Brylewskiego i właśnie Lipińskiego (ex-Tilt), wspartych przez Ireneusza Wereńskiego (ex-Kryzys; bas), Sławka Słocińskiego (bębny), Tomasza Świtalskiego (ex-Kryzys; saksofon) oraz Jarosława Ptasińskiego (konga, instrumenty perkusyjne. Grupa zadebiutowała w 1981 roku w warszawskim klubie „Riviera-Remont” występując razem z Republiką. Koncert Brygady Kryzys został zarejestrowany i wydany (bez zgody członków zespołu) na początku 1982 roku jako „Brygada Kryzys” w Wielkiej Brytanii przez wytwórnię Fresh Records. Wprowadzenie stanu wojennego w grudniu oraz propozycja koncertów dla państwowej Rock Estrady (pod warunkiem skrócenia nazwy do Brygada K., na co się nie zgodzili), skomplikowała sytuację zespołu). Mimo to na początku 1982 grupa została wybrana do przetestowania możliwości nowo otwartego studia Tonpressu na warszawskim Wawrzyszewie. Tak powstała słynna tzw. „czarna płyta”. We wrześniu tego samego roku Brylewski i Lipiński rozwiązali zespół z powodu braków dalszych perspektyw działalności. Grupa reaktywowała się w 1991 roku, by rok później wydać doskonały album „Cosmopolis”, na którym znalazła się m.in. przeróbka „All Along The Watchtower” Boba Dylana (jako „Naokoło wieży”) oraz utwory, które ze względów cenzuralnych nie mogły zostać opublikowane we wcześniejszych latach działalności zespołu (np. „To co czujesz”, „Wojna”, „Too Much”). 

Izrael. Duchowa rewolucja

Po zakończeniu działalności Brygady Kryzys Lipiński, Brylewski, Ptasiński razem z Pawłem „Kelnerem” Rozwadowskim utworzyli zespół Aurora (nie mająca nic wspólnego z późniejszym zespołem rzeszowskim o tej samej nazwie), który wkrótce (w 1983 roku) po odejściu Lipińskiego (reaktywował Tilt) przekształcił się w zespół Izrael. Choć elementy muzyki reggae pojawiały się wcześniej w twórczości takich grup, jak Deadlock, Kryzys czy Tilt, to właśnie Izrael był pierwszym stricte reggae’owym zespołem w naszym kraju. Zafascynowany kulturą i religią rastafariańską Brylewski napisał – głownie z Kelnerem – materiał na pierwszą płytę „Biada, biada, biada” sygnowaną nazwą zapisywaną jako Issiael. „W reggae znalazłem niezależną kulturę, która nie była kreowana przez agendy rządowe albo rynkowe, tylko tworzyła sama z siebie, na ulicy, i nic nie mogło powstrzymać jej ekspansji” – mówił Robert w epickiej autobiografii „Kryzys w Babilonie” napisanej przez Rafała Księżyka.

Kolejnymi albumami „Nabij faję” (z genialnym, ponadczasowym utworem „Wolny naród”), czy dwiema częściami „Duchowej rewolucji” (1987/1991) Izrael umocnił swój status najważniejszej rodzimej kapeli grającej jamajskie brzmienia roots. Dlatego tak wielkim (nie zawsze pozytywnym) zaskoczeniem dla fanów była płyta „1991”, którą  (1991) zespół nagrał w londyńskim studiu Ariwa u Dereka Fevriera. Z czasem jednak ten pełny eksperymentów z funkiem, rockiem czy elektroniką album zyskał status nie tylko kultowego, ale wręcz wyprzedzającego o co najmniej dekadę wszystkie światowe trendy w muzyce.

Grupa schodziła się kilkukrotnie, by grać koncerty i wydać m.in. albumy „Dża ludzie” (2008) czy „Izrael gra Kulturę” (2017) – czyli utwory z repertuaru formacji Darka Malejonka, który zanim dołączył do Izraela (w 1985 roku), miał swój zespół reggae nazwany właśnie Kultura.

Armia. Mistyczny hałas

Punkowy projekt Tomasza Budzyńskiego, który właśnie opuścił Siekierę oraz dwóch muzyków Izraela – Roberta Brylewskiego i Sławomira Gołaszewskiego, powstał w listopadzie 1984 w warszawskim klubie „Hybrydy”. A potem, w grudniu, była pierwsza próba, a wreszcie pierwszy koncert – w tym samym klubie – w czerwcu 1985 roku. Trzy lata później ukazuje się debiutancki, „pomnikowy” dziś album zatytułowany „Armia” z utworami takimi, jak: „Jeżeli…”, „Aguirre”, „Trzy znaki”, „Saluto”,  „Hej szara wiara” czy „Wojny bez łez”. 

Jeszcze większym wydarzeniem było kolejne wydawnictwo, czyli „Legenda” (1991), które można nazwać superprodukcją.  Ten niezwykły, inspirowany wątkami biblijnymi, new age, gnostycyzmem i mistyką oraz poezją Rimbauda album z muzyką post-punkową z elementami hard core’a i gotyku powstał we wsi Stanclewo koło Olsztyna. Zespół wsparli Maleo i Banan – ten drugi charakterystycznymi dźwiękami waltorni. Tym razem większy udział w komponowaniu miał Brylewski, który napisał utwory „Gdzie ja tam będziesz Ty”, a przede wszystkim „Niezwyciężony” z charakterystycznym riffem.

Brylewski napisał jeszcze część utworów na trzeci studyjny album „Triodante”, ale skonfliktowany z Budzyńskim z powodów artystycznych (Budzy dążył w kierunku rock-suity) i światopoglądowych (nawrócenie na katolicyzm Budzyńskiego) odszedł przed sesją nagraniową (1994). 

W 2009 roku Brylu „przeprosił” się z Tomkiem i wziął udział w sesji nagraniowej eksperymentalnego albumu „Freak”, zawierającego elementy jazzu i rocka psychodelicznego.

Max i Kelner. Pionierzy samplingu

W 1990 roku Robert – wraz z znanym z Deutera Pawłem „Kelnerem” Rozwadowskim – zawiązał duet, który tworzył muzykę elektroniczną z wykorzystaniem samplingu. Jego początki sięgają jednak 1987 roku, kiedy muzycy stworzyli projekt pod nazwą T-34. Przedstawili wówczas transową muzykę poprzeplataną fragmentami ówczesnych telewizyjnych programów informacyjnych, a także wypowiedziami polityków. Zbiór utworów obu wcieleń Maxa i Kelnera można znaleźć na reedycji ich wizjonerskiej płyty „Tehno Terror” (1992/2006).

Falarek Band. Kwaśny odjazd

Jedno z najmniej docenianych muzycznych wcieleń Brylewskiego. A szkoda, bo grając swoją oryginalną muzykę oscylującą między rockiem industrialnym, noise’em, a post-rockiem Falarek Band wyprzedzał (znów!) muzyczne trendy nie tylko w kraju, ale również na świecie. Początki grupy sięgają 1991 roku, kiedy perkusista Piotr „Fala” Falkowski (Houk, ex-Kult), basista Arkadiusz Antonowicz oraz gitarzysta Jarek „Smok” Smak (Post Regiment) nagrali taśmę demo w studiu Złota Skała Roberta Brylewskiego. Podczas sesji Brylewski został poproszony o zaśpiewanie w kilku utworach. Później do kwartetu dołączył grający na instrumentach klawiszowych Piotr „Samohut” Subotkiewicz (Izrael, Kultura, Deuter). Po tym efemerycznym zespole pozostał minialbum „+ + +” oraz longplay „Falarek” (1996).

Solo, ale z przytupem. I dubem

W 1997 roku Robert zebrał swoje autorskie produkcje, głównie w klimatach dubowych i elektronicznych i wydał je na krążku „Warsaw Beat”. Według zapowiedzi Brylewski chciał stworzyć stały i wieloletni cykl, a kolejne tytuły miałyby ukazywać się nawet co dwa miesiące. Okazało się jednak, że jego druga i zarazem ostatnia część, czyli „Warsaw Beat 11/12 2004”, pojawiła się dopiero w 2004 roku…

The Users. Super-yass

Kolejny dowód na geniusz Brylewskiego, czyli efemeryczna (znów!) supergrupa, złożona pod koniec lat 90. z takich artystów, jak: Robert Brylewski, Marcin Świetlicki, Tymon Tymański, Mikołaj Trzaska, Milo Kurtis i Jacek Olter. Efektem ich współpracy było kilkanaście koncertów, z których jeden – w dniu 8 kwietnia 1999 roku w Teatrze Małym w Warszawie – został zarejestrowany na albumie pt. „Nie idź do pracy”. Odważna, może nawet szalona muzycznie rzecz z muzyką yassową i poezjami Świetlickiego.

Świat Czarownic. Punky reggae party

W 2002 roku Brylu spotkał się z muzykami grup Pidżama Porno i Alians, którzy muzykowali pod szyldem Świat Czarownic i nagrał z nimi piosenki utrzymane w duchu punky reggae party i elementami charakternego folku. Płyta zatytułowana została „Robert Brylewski i Świat Czarownic”, a gościnnie wystąpili na niej również Muniek Staszczyk i Marcin Świetlicki. 

52um. Odważnie i pod prąd

Ekipa zadebiutowała potrójnym (!) wydawnictwem zatytułowanym po prostu „52um”, na które złożyło się: oryginalny materiał z muzyką, krążek z remiksami oraz płyta DVD z teledyskami do każdego utworu. „Ale choć 52um to wieloosobowy kolektyw, trudno oprzeć się wrażeniu, że jego muzyka spaja przede wszystkim najważniejsze fascynacje Bryla. Punkową energię, garażową szorstkość, jamajski puls, etniczne harmonie czy elektroniczną parkietową rytmikę i syntetyczną, przestrzenną kolorystykę” – pisali recenzenci. Ekipa doczekała się jeszcze krążków „Superego” (2010), „Introversja” (2013) i “ECHO” (2018).

PS. Robert Brylewski nagrywał ponadto m.in. z zespołami Dyliżans, Poganie (wraz z Tymańskim) oraz Ziggie Piggie. 

Artur Szklarczyk 

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

  • Piotr Świstak Świtakowski

    protopunk w 79?

Polecane