CGM.PL, 27.11.2010 / Foto: CGM.PL

TAGI: Lady Gaga

LADY GAGA - Ergo Arena - Gdańsk / Sopot - 26.11.2010 (Foto: CGM.PL)

Urodzona na scenie

13-tysięczna trójmiejska Ergo Arena zgromadziła wczoraj rzesze fanów Lady Gagi. Artystka odwiedziła Polskę w ramach światowej trasy "The Monster Ball", promującej jej płytę "The Fame Monster". Barwne, zaskakujące, niesamowite show oczarowało publiczność.



Występ podzielony był na cztery akty: "Miasto", "Metro", "Dżungla" i tytułowy "Monster Ball". W każdej odsłonie, zarówno scena, jak i sama gwiazda, przeistaczały się w nową formę. Scenografia w mgnieniu oka przenosiła nas w mroczny świat Lady Gagi. Okazało się, że nawet najbardziej ekstrawaganckie pomysły artystki są możliwe do zrealizowania... Wielki, stalowy, płonący anioł, podest wynoszący wokalistkę na wysokość czwartego piętra czy gigantyczny potwór wyłaniający się z mroku.  To wszystko działo się wczoraj w Ergo Arena na granicy Gdańska i Sopotu.



Stroje, rodem z pokazów haute cuture, były równie niespotykane. Niejdenokrotnie przywodziły na myśl baśnie w stylu fantasy. Świetlista kreacja "żyjąca własnym życiem" robiła tak samo duże wrażenie, co przezroczysty, silikonowy strój zakonnicy. Tancerze w lateksowych, skąpych strojach, nie tylko wyglądali, ale również zachowywali się jak uczestnicy sadomasochistycznej orgii.



Wszystkie opisane wyżej atrakcje przygotowane przez gwiazdę podnosiły rangę wieczoru, ale nie były niezbędne. Koncert obroniłby się nawet bez tych wszystkich niesamowitych efektów. Trzeba przyznać, że Lady Gaga ma kawał głosu, o czym można się było przekonać słuchając takich utworów jak "Speechless" czy "You and I". Oczywiście nie zabrakło hitów, z których Gagę znają wszyscy: "Alejandrao", "Just Dance", "Poker face", Telephone", "Paparazzi" czy zagrany na finał "Bad romance".



Koncert zrobił niesamowite wrażenie, chyba na całej publiczności. Wdzięczni fani na umówiony znak podnieśli kartki z napisem "Born This Way" i skandowali głośno: "Gaga! Gaga!". Gest ten wzruszył gwiazdę na tyle, że uroniła na scenie kilka łez. Artystka, chcąc się zrewanżować krzyczała do mikrofonu: "I love Poland!" czy "Poland is my religion".

Pewnie nigdy nie dowiemy się czy wzruszenie było spontaniczne czy też stanowiło część scenariusza, ale jakie to miało wczoraj znaczenie... Jedno jest pewne, Gaga jest prawdziwą showmanką. Ten kto był i widział, wie, że scena to miejsce, w którym czuej się jak ryba w wodzie.