Alter Art, 06.06.2011 / foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl

TAGI: Selector Festival

SELECTOR FESTIVAL 2011 - Kraków - Błonia - 4/6/11 (foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl)

Ponad 10 tysięcy osób bawiło się przez dwie noce na trzeciej edycji krakowskiego Burn Selector Festival.

Podobno żeby dobrze zapamiętać festiwal muszą być spełnione trzy warunki: świetne koncerty, kapryśna pogoda i wyjątkowa atmosfera. Żadnego z tych elementów nie zabrakło podczas tegorocznego Burn Selector Festival, który w niedzielę nad ranem przeszedł już do historii.

Ulewa, która przeszła nad Błoniami, nie zatrzymała żądnych wrażeń festiwalowiczów, którzy punktualnie o 17.00 zaczęli przekraczać bramy festiwalu. Schronieniem dla pierwszych odważnych stały się dwa charakterystyczne namioty, już od 2 lat wpisujące się w kulturalną przestrzeń Krakowa.

Choć grupie Kamp! stylistycznie bliżej było do gwiazd drugiego dnia imprezy, wrocławsko-łódzkie trio doskonale poradziło sobie z publicznością nastawioną na mocne brzmienia serwowane przez kolejne zespoły. Energetyczny bis zagrany przez Kamp! był idealnym wstępem do pierwszego koncertu zagranicznej gwiazdy na Cyan Stage. Brytyjczycy z Does It Offend You, Yeah? udowodnili, że nie bez powodu The Prodigy upatrują w nich swoich następców, zapraszając na sesje nagraniowe i koncerty. Kwintet z Reading skupił się przede wszystkim na promocji najnowszego albumu, ale nie zabrakło utworów z debiutu – "We Are Rockstars" i "Dawn Of The Dead". Kilkadziesiąt minut później dźwięki "Fainting Spells" i kompletna ciemność wprowadziły na scenę duet Crystal Castles, który w wersji live prezentuje się z perkusistą. Ethan, tradycyjnie skryty za kapturem, i Alice, której sceniczne zachowanie jest absolutnym przeciwieństwem filigranowego wyglądu, zagrali zarówno utwory z nowej płyty, jak i oczekiwane przez publiczność fragmenty debiutu, z "Crimewave" i "Alice Practice" na czele.

Godzinę po swoim występie Alice Glass podrygiwała już z boku głównej sceny w rytm największych przebojów Klaxons. Grupa, która na swoim Facebooku napisała, że czuje się w Polsce jak w domu, zelektryzowała wielotysięczny tłum fanów mocnym gitarowym graniem, które nie stało się wyłącznie produkcyjnym zabiegiem, ale nadało nowego charakteru także utworom z pierwszej płyty. Klaxons wykonali premierowy utwór "You Make Me Feel Real" a koncert przedłużył się ponad spodziewany czas.
Drugi dzień festiwalu, już w palącym słońcu, rozpoczął się nieco abstrakcyjnymi dźwiękami zaprezentowanymi przez zupełnie nowy projekt – Dog Trot & Mushroom Band. Pod tą nazwą kryli się muzycy grupy Oszibarack oraz Igor Boxx. Wspólnie zagrali ekskluzywny materiał, na który złożyły się kompozycje z ich najnowszych wydawnictw - także te niepublikowane.

The Orb również zaczęli onirycznie, ale szybko ich set przerodził się w imprezę, na której techno współistniało na równych prawach z ambientem i dubem. Dzień po polskiej premierze swojej debiutanckiej płyty Katy B przywiozła na Błonia materiał z tego przebojowego albumu i nie zawiodła publiczności. Był to dopiero drugi europejski koncert Katy B z pięcioosobowym zespołem. To bardziej przebojowe oblicze dubstepu okazało się idealnym koncertowym materiałem, także za sprawą singlowych "On A Mission" i "Perfect Stranger". Perfekcyjnym okazał się także występ projektu Hercules & Love Affair. Andy Butler z ekipą zapewnili krakowskiej publiczności imprezę godną najlepszych lat nowojorskiego Studio 54.

Nie ma wątpliwości, że równie dobrze jak festiwalowicze bawili się muzycy, także ci z innych zespołów, w tym Elly Jackson z La Roux. Jej grupa pojawiła się na scenie punktualnie o północy wywołując ekstazę kilku tysięcy widzów. Artystka już na samym początku przeprosiła, że nie pojawiła się w Polsce wcześniej, ale z pewnością nikt nie miał jej tego za złe, zwłaszcza po takim koncercie. Na set La Roux złożył się materiał z debiutu nagrodzonego tegoroczną Grammy, jeden nowy utwór oraz zagrany na bis cover The Rolling Stones "Under My Thumb". Po tym nagraniu zabrzmiały pierwsze takty najbardziej oczekiwanego i zaprezentowanego w dłuższej wersji hitu "Bulletproof". Refren tej piosenki brzmiał jeszcze długo po zakończeniu ostatniego koncertu tegorocznego Burn Selector Festival.

Nie usłyszał tego niestety SebastiAn, który z własnej winy nie dotarł do Krakowa. Niech żałuje!