Mikołaj Kuchowicz / kuchomik.eu, 29.01.2010 / foto: Mikołaj Kuchowicz / kuchomik.eu

TAGI: The Australian Pink Floyd Show

THE AUSTRALIAN PINK FLOYD SHOW - Bydgoszcz - 28/01/10 (foto: Mikołaj Kuchowicz / kuchomik.eu)

Mikołaj Kuchowicz jeździ za TAPFS po Polsce fotografując i relacjonując dla was występy Australijczyków. Wczoraj był w Bydgoszczy. W chwili kiedy czytacie ten tekst albo odsypia podróż i koncert, albo przebija się do Warszawy.

Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w stolicy otrzyma wsparcie kamery i obiektywów CGM.pl, później będzie musiał radzić sobie sam... Tymczasem zapraszamy na drugi odcinek serialu "W pogoni za The Australian Pink Floyd Show".


pogoni za zespołem dzień drugi. tym razem moim celem była bydgoszcz. z zeszłego roku mam całkiem niemiłe wspomnienia związane z podróżą z bydgoszczy do wrocławia. w tym roku, mimo że było w drugą stronę, było jeszcze gorzej... do gniezna szło jeszcze jako tako, ale ostatnie 100km było istnym piekłem na drodze. płatki śniegu wielkości dłoni, silny wiatr i lód na drodze... po 3 godzinach brnięcia w korku byłem już święcie przekonany, że na koncert nie dotrę... jakimś cudem jednak się udało i na miejscu byłem chwilę przed czasem.

powiem szczerze: do bydgoszczy jechałem z nadzieją na zmienioną setlistę. na chociaż kilka innych kawałków. na miejscu spotkało mnie jednak rozczarowanie. tego wieczora zespół zagrał dokładnie te same utwory, co dzień wcześniej. różniła się jednak oprawa wizualna, było dużo mniej oświetlenia, zabrakło pompowanej świni w czasie "one of these days"... szkoda, bo to miły i atrakcyjny dla oka akcent. w porównaniu z wczorajszym koncertem, dużo lepiej wypadł "careful with that axe, eugene" i po dzisiejszym wykonaniu mogę śmiało stwierdzić, że dobrze się stało, że utwór ten znalazł się na setliście. pozostała część repertuaru wypadła równie dobrze, jak we wrocławiu. nagłośnienie spisało się równie dobrze.

szczęśliwie - dzisiaj zabrakło zjadaczy popcornu. zabrakło również płyt na stoisku z merchem... to akurat gorsza informacja.

miłym akcentem był moment, kiedy jeden z członków ekipy zespołu mnie poznał i zagaił rozmowę. pogadaliśmy o tym i o tamtym, ponarzekał trochę na to, że warunki techniczne nie pozwoliły im rozwiesić całego oświetlenia i pochwalił polaków za to, że tak fajnie bawią się muzyką.

dzisiaj krócej, bo zmęczenie bierze górę. czas spać, z nadzieją, że do rana dróg nie zasypie śnieg...