Zbigniew Zegler, 14.02.2010 / foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl
TAGI: billy talent, maypole
BILLY TALENT - Stodoła - Warszawa - 13/02/10 (foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl)
Pokazać cycki?
Benjamin Kowalewicz, wokalista grupy Billy Talent już na początku koncertu zapewniał, że wizyta w naszym kraju znaczy dla niego więcej, niż granie gdziekolwiek indziej.
Poniekąd ze względu na jego polskie korzenie. Ale także dlatego, że polska publiczność fantastycznie reaguje na muzykę Billy Talent. Przed "Rusted From The Rain" nawet stwierdził, że właściwie jest Polakiem. I wtedy dopiero dostał próbkę fantastycznej reakcji publiczności.
Przed gwiazdą wieczoru zaprezentował się młody zespół z Milanówka, Maypole. Podwarszawski kwintet mocno inspiruje się dokonaniami Billy Talent czy The Offspring, ale robi to z takim wdziękiem, że zbrodnią byłoby mówić, że zrzyna. Na rozpoczęcie koncertu wokalista wpadł w ostatniej chwili, kiedy koledzy już grali, ale gdy byli w komplecie to Shorty’ego wszędzie było pełno i śpiewał jak należy. Brzmienie, jak zazwyczaj dla supportu, było trochę niechlujne, jednej gitary (Yogiego) było znacznie więcej, a bas raz sobie brzęczał ledwie słyszalny, innym razem zakrywał obie gitary. Jednak muzyce, która wywodzi się z punka, jakoś strasznie to nie zaszkodziło. Półgodzinny, udany występ Maypole, którego w czasie swojego koncertu gratulował kurtuazyjnie Benjamin Kowalewicz, musiał bardzo dobrze rozgrzać publiczność, bo nie ostygła aż do wyjścia gwiazdy na scenę. I wrzała, drżała i grzmiała, kiedy Billy Talent grali przez niemal półtorej godziny.
Zaczęli od "Devil In A Midnight Mass", którym zaczynała się ich poprzednia płyta. Charyzmatyczny wokalista, Benjamin Kowalewicz, głównie przyklejony do odsłuchu z jedną nogą opartą na skrzyni, dawał z siebie wszystko. A i tak momentami niknął pod masywnym brzmieniem całej kapeli. Świetnie wypadł gitarzysta, Ian D'Sa, który naprawdę wiernie odegrał swoje partie, a parę razy popisał się też sprawną solówką. Basita Jonathan Gallant, jak to basista, trochę się pobujał, trochę powdzięczył do dziewczyn, a poza tym robił swoje, czyli grał niezauważalnie:). Sporo hałasu i niezamierzonego ruchu na scenie zawdzięczamy za to drugiemu polskokorzennemu muzykowi kanadyjskiej grupy, perkusiście Aaronowi Solowoniukowi. Grał z taką mocą, że ustawione przy krawędzi podestu z bębnami butelki wody mineralnej staczały się na scenę. Duży udział w stworzeniu świetnego spektaklu miała też publiczność. Przez cały koncert oklaski i skandowanie nazwy kapeli nie cichło, a teksty większości utworów publiczność śpiewała nawet głośniej niż Kowalewicz. No, prawie. Natomiast w przerwach między utworami idol i fani licytowali się na żarty. Na przykład wtedy, gdy Benjamin podciągnął na chwilę koszulkę. Odruchowo, żeby wytrzec twarz z potu, ale oczywiście wzbudziło to zachwyt piszczącej części widowni. Ben zażartował więc, że kolejna piosenka to będzie "Show me your tits", czyli "Pokaż cycki". Na co natychmiast zareagował chór domagający się "Tits! Tits! Tists!". Wokalista dalej więc dowcipkował, dopytując, czy dobrze usłyszał "Kiss! Kiss!", a pytania, czy pokazać cycki, już czujnie nie powtórzył.
Po pierwszym tego wieczora utworze z najnowszej płyty, "Rusted From The Rain" Billy Talent zaprezentował też "Saint Veronika", "White Sparrows", "Diamond On A Landmine" i "Turn Your Back". A na bis także "Devil On My Shoulder", który urasta do hitu tej rangi, co nieśmiertlene "Fallen Leaves". Oczywiście także zagrane na bis. Poza muzyką z ubiegłorocznego albumu, kwartet zagrał też sporo materiału z "Billy Talent II" i dwie, czy trzy piosenki z "Billy Talent", tradycyjnie pomijając debiutancką "Watoosh!", nagraną jeszcze jako Pezz. Dobra muzyka, duże zaangażowanie fanów i wielkie poświęcenie muzyków. Nieźle, jak na jeden wieczór. Czego można chcieć więcej? Może, żeby wizyty Billy Talent co półtora roku stały się tradycją, bo wprawiają w całkiem dobry nastrój, nawet jeśli na codzień nie jest się ich fanem.
Billy Talent setlista: Devil In A Midnight Mass/ This Suffering/ Line & Sinker/ Rusted From The Rain/ Saint Veronika/ Surrender/ This Is How It Goes/ The Dead Can't Testify/ White Sparrows/ Diamond On A Landmine/ Turn Your Back/ The Ex/ Try Honesty/ bisy: Devil On My Shoulder/ Fallen Leaves/ Red Flag
Benjamin Kowalewicz, wokalista grupy Billy Talent już na początku koncertu zapewniał, że wizyta w naszym kraju znaczy dla niego więcej, niż granie gdziekolwiek indziej.
Poniekąd ze względu na jego polskie korzenie. Ale także dlatego, że polska publiczność fantastycznie reaguje na muzykę Billy Talent. Przed "Rusted From The Rain" nawet stwierdził, że właściwie jest Polakiem. I wtedy dopiero dostał próbkę fantastycznej reakcji publiczności.
Przed gwiazdą wieczoru zaprezentował się młody zespół z Milanówka, Maypole. Podwarszawski kwintet mocno inspiruje się dokonaniami Billy Talent czy The Offspring, ale robi to z takim wdziękiem, że zbrodnią byłoby mówić, że zrzyna. Na rozpoczęcie koncertu wokalista wpadł w ostatniej chwili, kiedy koledzy już grali, ale gdy byli w komplecie to Shorty’ego wszędzie było pełno i śpiewał jak należy. Brzmienie, jak zazwyczaj dla supportu, było trochę niechlujne, jednej gitary (Yogiego) było znacznie więcej, a bas raz sobie brzęczał ledwie słyszalny, innym razem zakrywał obie gitary. Jednak muzyce, która wywodzi się z punka, jakoś strasznie to nie zaszkodziło. Półgodzinny, udany występ Maypole, którego w czasie swojego koncertu gratulował kurtuazyjnie Benjamin Kowalewicz, musiał bardzo dobrze rozgrzać publiczność, bo nie ostygła aż do wyjścia gwiazdy na scenę. I wrzała, drżała i grzmiała, kiedy Billy Talent grali przez niemal półtorej godziny.
Zaczęli od "Devil In A Midnight Mass", którym zaczynała się ich poprzednia płyta. Charyzmatyczny wokalista, Benjamin Kowalewicz, głównie przyklejony do odsłuchu z jedną nogą opartą na skrzyni, dawał z siebie wszystko. A i tak momentami niknął pod masywnym brzmieniem całej kapeli. Świetnie wypadł gitarzysta, Ian D'Sa, który naprawdę wiernie odegrał swoje partie, a parę razy popisał się też sprawną solówką. Basita Jonathan Gallant, jak to basista, trochę się pobujał, trochę powdzięczył do dziewczyn, a poza tym robił swoje, czyli grał niezauważalnie:). Sporo hałasu i niezamierzonego ruchu na scenie zawdzięczamy za to drugiemu polskokorzennemu muzykowi kanadyjskiej grupy, perkusiście Aaronowi Solowoniukowi. Grał z taką mocą, że ustawione przy krawędzi podestu z bębnami butelki wody mineralnej staczały się na scenę. Duży udział w stworzeniu świetnego spektaklu miała też publiczność. Przez cały koncert oklaski i skandowanie nazwy kapeli nie cichło, a teksty większości utworów publiczność śpiewała nawet głośniej niż Kowalewicz. No, prawie. Natomiast w przerwach między utworami idol i fani licytowali się na żarty. Na przykład wtedy, gdy Benjamin podciągnął na chwilę koszulkę. Odruchowo, żeby wytrzec twarz z potu, ale oczywiście wzbudziło to zachwyt piszczącej części widowni. Ben zażartował więc, że kolejna piosenka to będzie "Show me your tits", czyli "Pokaż cycki". Na co natychmiast zareagował chór domagający się "Tits! Tits! Tists!". Wokalista dalej więc dowcipkował, dopytując, czy dobrze usłyszał "Kiss! Kiss!", a pytania, czy pokazać cycki, już czujnie nie powtórzył.
Po pierwszym tego wieczora utworze z najnowszej płyty, "Rusted From The Rain" Billy Talent zaprezentował też "Saint Veronika", "White Sparrows", "Diamond On A Landmine" i "Turn Your Back". A na bis także "Devil On My Shoulder", który urasta do hitu tej rangi, co nieśmiertlene "Fallen Leaves". Oczywiście także zagrane na bis. Poza muzyką z ubiegłorocznego albumu, kwartet zagrał też sporo materiału z "Billy Talent II" i dwie, czy trzy piosenki z "Billy Talent", tradycyjnie pomijając debiutancką "Watoosh!", nagraną jeszcze jako Pezz. Dobra muzyka, duże zaangażowanie fanów i wielkie poświęcenie muzyków. Nieźle, jak na jeden wieczór. Czego można chcieć więcej? Może, żeby wizyty Billy Talent co półtora roku stały się tradycją, bo wprawiają w całkiem dobry nastrój, nawet jeśli na codzień nie jest się ich fanem.
Billy Talent setlista: Devil In A Midnight Mass/ This Suffering/ Line & Sinker/ Rusted From The Rain/ Saint Veronika/ Surrender/ This Is How It Goes/ The Dead Can't Testify/ White Sparrows/ Diamond On A Landmine/ Turn Your Back/ The Ex/ Try Honesty/ bisy: Devil On My Shoulder/ Fallen Leaves/ Red Flag
- DODAJ SWÓJ KOMENTARZ























































































