Artur Rawicz, 28.02.2010 / foto: Artur Rawicz / mfk.com.pl

TAGI: lao che, spięty

SPIĘTY - Hybrydy - Warszawa - 26/02/10

Spięty znany wszem i wobec z Lao Che, swobodnie poruszający się między death metalem a formacją Koli jesienią ubiegłego roku popełnił pierwszą, solową płytę. Solową w pełnym tego słowa znaczeniu. Teksty, muzyka, obsługa wszystkich instrumentów… Taki nasz Lenny Kravitz ;)

Na scenie sam, za okrojonym zestawem perkusyjnym. Z gitarą jedną, drugą, czasem z banjo, jakieś przeszkadzajki i mały efekt, którym zapętlał sam siebie, wzbogacał lub wywracał na lewą stronę swoje "Antyszanty". Mały kameralny koncercik, jeden z czterech w minitrasie promującej solówkę Spiętego, ale jeden z najlepszych jakie widziałem w ostatnich miesiącach. Jestem pod wrażeniem gigantycznym.

Doczekaliśmy się wreszcie na naszej scenie muzycznej kolejnego artysty, jak nie przymierzając za wysoko – Lech Janerka – który nie musi nikomu niczego udowadniać. A w poniedziałek czwarta płyta macierzystej formacji. Jestem spokojny.