Universal Music , 16.02.2010
CHERYL COLE - zdjęcia promujące album "3 Words"
   


Jest pierwszą członkinią Girls Aloud – jednego z najlepszych brytyjskich zespołów pop – która nagrała solową płytę i opuściła, parafrazując to co powiedziała, bezpieczną dla siebie strefę. „Dziewczyny z zespołu były dla mnie niczym bufor bezpieczeństwa przez blisko dziesięć lat. Chroniłyśmy się nawzajem”.

Dziewczyny kochają Cheryl Cole. Każde pokolenie potrzebuje gwiazdy, którą mogłoby naśladować. Cheryl jest absolutną mistrzynią w doskonaleniu siebie. Jest symbolem sukcesu – dowodem na to, że nawet startując z bardzo niskiego poziomu możesz sięgać gwiazd i czasem się to udaje.

Nigdy nie zapomniała skąd pochodzi. Urodzona na północnym wschodzie w epoce Margaret Thatcher, podążyła drogą typową dla nowych gwiazd: wzięła udział w reality show, dzięki któremu posiadła wiedzę jak stać się jedną z najważniejszych postaci show biznesu. Niemniej największym teraz wyzwaniem będzie solowa kariera.

Twardo stąpa po ziemi, mówi prosto z mostu co myśli, jest pełna uroku, nie jest snobką, a jej urodzie niewielu potrafi się oprzeć. Współczesny biznes muzyczny jest pełen sprzeczności, miejsce w nim znalazły tak odmienne osoby jak Simon Cowell i Chris Martin, którzy mocno wspierają Cheryl.

Cheryl Cole nie powinna martwić się o solowy sukces mając za sobą jednego z najbardziej wziętych producentów muzycznych, lidera Black Eyed Peas – Will.I.Am'a. „Tak to się zaczęło – mówi Cheryl jakby rozpoczynała opowiadać bajkę - „W zeszłym roku robiłyśmy program telewizyjny pt. „Passions Of Girls Aloud”. Każda z nas pokazała czym się interesuje, a ja postanowiłam, że chcę zaprezentować street-dance. Nagrodą był udział w klipie do singla Will.I.Am'a - 'Heartbreaker'. Jak było łatwe do przewidzenia, Will był pod wrażeniem występu Cheryl, proponując jej współpracę.

„Od razu zakochałam się w tej piosence – mówi Cheryl – momentalnie się zgraliśmy. Kiedy był w Anglii spotkaliśmy się, zostaliśmy przyjaciółmi i Will zgodził się znów ze mną pracować. Nie zdawałam sobie wtedy sprawy, jak wielki jest to dla mnie komplement. Pracowałam wtedy ciężko z Girls Aloud. To był wtedy absolutny priorytet.”

Podczas promocji ich ostatniego i najlepszego jak dotąd albumu - „Out Of Control”, kiedy odbierały Brit  Award za Najlepszy Singiel Brytyjski i przygotowywały się do największego i najdroższego tournée, dziewczyny postanowiły zrobić sobie rok przerwy. „Ostatni koncert odbył się w Newcastle, wyobrażacie sobie jakie to było dla mnie przeżycie”. To miejsce, z którego rozpoczynała swoją karierę, ale również miejsce, które wiedziało kim jest teraz. Zaraz potem pojechała na plan kolejnej serii programu X Factor. „Takie jest moje życie i lubię je takim, jakie teraz jest. Zacznę się martwić, kiedy stanie się bardziej...normalne”.

Jej udział jako jurorki w X Factor było zaskoczeniem dla publiczności, ale również dla samej Cheryl. „Kiedy weszłam na plan, nie znałam nikogo z obsady i ekipy”. Zasiadanie w jury zmieniło Cole. „Stałam się bardziej pewna siebie. To było jakieś szaleństwo, które mogło uderzyć do głowy, ale to było jak przezwyciężenie strachu przed zrobieniem czegoś na własny rachunek. Nie wiem nawet skąd wzięłam na to siły. Kiedy weszłam tam po raz pierwszy pomyślałam – co ja tutaj robię?”.

Dzięki nowo nabytej pewności siebie, Cheryl zaczęła myśleć o niezależności. Przyjęła ofertę Will.I.Am'a i rozpoczęła z nim pracę w studio. „Z Girls Aloud pracujemy tak, że wchodzimy do studia aby nagrać swoje partie do właściwie gotowego już utworu. Podczas pracy z Will'em widziałam jak powstaje muzyka, pytał mnie co sadzę o beatach i słowach. Zmobilizował mnie, żebym coś sama napisała. Byłam przerażona. Co ja tutaj robię? Dlaczego on chce ze mną pracować? Nie umiem śpiewać jak Fergie. Nie jestem tego warta. A on nie jest osobą, która nie przebiera w słowach”.

Okazało się, że spodobało mu się to, co usłyszał. „Od początku wiedziałam, czego nie chciałabym zaśpiewać. Jeśli mam nagrać płytę solo to musi być to coś, czego chciałabym słuchać w domu. Uwielbiam to co robię z Girls Aloud, ale przyszedł czas na coś osobistego”.

Nagrania Cheryl z Willem rozpoczęły się robo-popowym, tytułowym duetem „3 Words”, który stał się punktem wyjściowym do powstania reszty materiału. „Wciąż nie mogę uwierzyć, że to moja piosenka” – mówi Cheryl. Dynamiczny pop, zupełnie inny niż to, co robią Girls Aloud to brzmienie Cheryl. Rytmiczny kawałek „Heaven” brzmi świeżo, nowocześnie, niepowtarzalnie i doskonale wpasowuje się w aktualny trend łączenia r&b i dance'u.

„Szef mojej wytwórni mówił mi ciągle o producencie zwanym Syience. Jak tylko usłyszałam co zrobił z „Sweet Dreams” Beyonce wsiadłam do pierwszego samolotu lecącego do Los Angeles. Nie potrafię określić jak bardzo kocham Beyonce. Kiedy pojawiła się aby zaśpiewać gościnnie w X Factor w zeszłym roku, płakałam do rana po jej występie”. Efektem współpracy Cheryl z Syience jest ballada „Parachute” utrzymana w stylu alternatywnego R&B.

„Czuje się bardzo wyzwolona dzięki temu doświadczeniu. Miałam udział w powstawaniu muzyki. Mogłam śpiewać co chciałam, tego słuchałam w domu”.  Słowa piosenki „Fight For This Love” autorstwa  Andre Merritta, Steve'a Kipnera i Wayne'a Wilkinsa mają osobiste znaczenie dla Cheryl. „Utożsamiam się z tym tekstem w 100%. Jest pozytywny, jego motto brzmi: jakiekolwiek przeciwności napotykasz, po prostu nie poddawaj się. To taka piosenka z przesłaniem. To cała ja”.

Cheryl Cole jest nie do końca zadowolona z tego, co może nieść za sobą kariera solowa. „Jeśli mi nie wyjdzie, to znaczy, że nie było mi to pisane, ale jestem bogatsza o najbardziej niesamowite doświadczenie tworzenia. Jestem zadowolona z pracy, jaką włożyłam w to nagranie. Zawsze będę to milo wspominać, bez względu na to, co się stanie. Mogłam obserwować geniuszy przy pracy. I pracowałam z nimi!”

(0)