Żabson broni decyzji ReTo, współorganizator odpowiada w mocnych słowach

Echa odwołanego w ostatniej chwili piątkowego koncertu ReTo.


2019.01.29

opublikował:

Żabson broni decyzji ReTo, współorganizator odpowiada w mocnych słowach

fot. P. Tarasewicz

Nie milkną echa odwołanego w ostatniej chwili bydgoskiego koncertu ReTo. Raper był w piątkowy wieczór w klubie Infinity, ale nie wyszedł na scenę, tłumacząc to m.in. brakiem sprzętu, który miał dostarczyć organizator. Agencja Music If Life bierze winę na siebie i na klub, przyznając ReTo rację, ale współorganizator całą odpowiedzialność zrzuca na artystę.

Wlaściciel klubu na tę okazje wynajął firmę akustyczną, żeby podołać wymaganiom naszej gwiazdeczki. Artysta i jego hypeman trzymali się zdania, że nie ma odsłuchów. Trwało to około godzinę. Po sprawdzeniu z DJ-em klubowym oraz DJ-em ReTo okazało się, że jednak są odsłuchy, nagle koledze Igorowi nie podobała się scena – komentuje administrator profilu Rap Faza.

Do sytuacji odniósł się Żabson. Podczas instagramowego live’a artysta przyznał, że nie było go w klubie, ale i tak pragnie ustosunkować się do sytuacji. – Z tego co wiem ReTo nie zagrał koncertu, bo nie zostały spełnione warunki techniczne. Nawet nie warunki ridera artystycznego, czyli szama czy picie, ale ridera technicznego, który jest podstawą. Jeżeli ktoś się dziwi, że on nie zagrał koncertu, ponieważ nie miał sprzętu, na którym może go zagrać, sprzętu, na który podpisał umowę, to to jest po****ane, że ktoś się temu dziwi. To nie jest gwiazdorzenie – mówił Żabson.

Kiedy jeden z widzów napisał, że w przypadku braku sprzętu na miejscu ReTo zagrałby koncert a capella i przeprosił widzów, Żabson odparł: – O czym ty gadasz, później fani rozliczaliby go, że zagrał ch****y koncert, nic nie było słychać.

Żabson: “Jakie januszostwo”, współorganizator: “Ściśnij fermenciarzu swoje pomalowane usta”

Raper odniósł się także do nagrania z bydgoskiego klubu, które trafiło do sieci. – Śmieszy mnie to, że przyszli tam jego fani, a koleś krzyczy: “K***a, jedziemy z nim”. Jakie januszostwo! Ludzie nie mają nawet swojej głowy, żeby pomyśleć o tym i jakoś logicznie do tego podejść. Skoro organizatorka nie potrafi załatwić tego kulturalnie i rozmówić się z artystą za kulisami, tylko wychodzi na scenę i zaczyna obrażać artystę, to sami wiemy, po której stronie leży prawda – kończy raper.

Wypowiedź Żabsona także spotkała się z reakcją ostrą administratora Rap Fazy, który deklaruje, że rider techniczny został spełniony i sprzęt w pełni pokrywał się z tym, którego potrzebował ReTo. – Ściśnij fermenciarzu swoje pomalowane usta, bo ci kiedyś puder z twarzy spadnie. Rider był, mamy listę od firmy akustycznej – jest wszystko co miało być. (…) Poszedłem z DJ-em ReTo (jeden z dwóch w porządku chłopaków) na scenę do DJ-a i co? I odsłuchy były, ale pan artysta się zaparł, że nie zagra – czytamy na fanpage’u Rap Fazy. Cały wpis znajdziecie poniżej.

Polecane