Vavamuffin - "Mo' Better Rootz"
nasza ocena:
TAGI: Vavamuffin, Pablopavo
Tu nadaje radio Vavamuffin, nadaje takie fale które wiodą tutaj prym, czyli opus magnum warszawskiego reggae-komanda.
Takiego reggae mogę słuchać godzinami. Choć to więcej niż reggae! Ośmielę się nawet zaryzykować stwierdzenie, że "Mo' Better Rootz" to jedna z najlepszych rodzimych premier tego roku. I to nie tylko w kategorii reggae, ale... ever! Dość powiedzieć, że spotkanie z "Mo' Better Rootz" jest niczym fascynująca podróż w nieznane. Bo dzięki temu, że w każdym utworze czekają na nas muzyczne i tekstowe niespodzianki, słuchanie tej płyty nie nudzi się. Co więcej – każde kolejne spotkanie z trzecim studyjnym dziełem Vavamuffin pozwala odnajdywać – ukryte między nutami i wersami – co raz to nowe smaki i smaczki.
Ale "Mo' Better Rootz" to przede wszystkim stylistyczna różnorodność. Grupa, która swoimi poprzednimi krążkami "Vabang!" i "Inadibusu" udowodniła już, że znakomicie potrafi łączyć stare z nowym, a więc roots reggae z dancehallem, tym razem idzie jeszcze dalej w muzycznych poszukiwaniach. Prócz dynamicznego ragga ("Koronowane głowy"), przebojowego modern roots (najlepszy na płycie "Z samego dna") czy tanecznego, rozbujanego dancehallu ("Drug Squad Collie"), Pablopavo, Mr. Reggaenerator, Gorg i reszta załogi sięga po nowe muzyczne "przyprawy". Takie jak afro-beat ("Addis Fever" oraz zakończony jazzową kodą "African Dancehall"), którym grupa najwyraźniej zainspirowała się podczas ubiegłorocznej wyprawy do Etiopii. Z kolei radosny, wybitnie imprezowy "Bez piątala" to udany miks big beatu z lat 50. i pozytywnie zakręconego ragga w stylu Shaggy'ego. Bo już gościnny udział Vienia z Molesty w ostrym "Cel pal" nie jest zaskoczeniem dla fanów grupy, która od zawsze udanie flirtowała z hip-hopem.
Na osobne pochwały zasługują teksty grupy, której zabawa słowami najwyraźniej sprawia wielką frajdę i przychodzi niezwykle łatwo. Jak zresztą chwali się trójka wokalistów: "Wersy dla nas namalowali Picasso i Dali/A refreny intonują nawet ryby w Ukajali/Gdy w ręku mikrofon mam to gadam jak w amoku/Tak jak gdy na fali surfował Duke Kahanamoku/Jak Alberto La Bomba Tomba na stoku/Jak Sotomayor po rekordowym skoku". Dobre? Dobre! Albo taki wers z utworu "Nowy dzień": "Więc daj nadzieję temu, komu dziś nadziei brak/Wrzuć grosz do kapelusza ulicznego barda/Bądź tym, kim dla Mescalero szaman/I dla padawana Kenobi Obi-Wana Jedi". Trzeba naprawdę wielkiej wiedzy i kultury, by sięgnąć po takie skojarzenia. No a wreszcie jak to wszystko zostało zaśpiewane! Oczywiście na trzy głosy – niski, basowy Gorga; szybki i wysoki Reggaeneratora (niczym u Dona Carlosa z Black Uhuru), a wreszcie i przede wszystkim chuligański, chyba najbliższy rapowej melodyce wokal Pablopavo. A widzieliście to wokalne trio w akcji na koncercie? Jeżeli niem, to koniecznie nadróbcie braki. Jesienna trasa koncertowa promująca "Mo' Better Rootz" jest doskonałą okazją do przekonania się, że występy Vavamuffin są - tak jak ich płyty - wielkim wydarzeniem.
Ale "Mo' Better Rootz" to przede wszystkim stylistyczna różnorodność. Grupa, która swoimi poprzednimi krążkami "Vabang!" i "Inadibusu" udowodniła już, że znakomicie potrafi łączyć stare z nowym, a więc roots reggae z dancehallem, tym razem idzie jeszcze dalej w muzycznych poszukiwaniach. Prócz dynamicznego ragga ("Koronowane głowy"), przebojowego modern roots (najlepszy na płycie "Z samego dna") czy tanecznego, rozbujanego dancehallu ("Drug Squad Collie"), Pablopavo, Mr. Reggaenerator, Gorg i reszta załogi sięga po nowe muzyczne "przyprawy". Takie jak afro-beat ("Addis Fever" oraz zakończony jazzową kodą "African Dancehall"), którym grupa najwyraźniej zainspirowała się podczas ubiegłorocznej wyprawy do Etiopii. Z kolei radosny, wybitnie imprezowy "Bez piątala" to udany miks big beatu z lat 50. i pozytywnie zakręconego ragga w stylu Shaggy'ego. Bo już gościnny udział Vienia z Molesty w ostrym "Cel pal" nie jest zaskoczeniem dla fanów grupy, która od zawsze udanie flirtowała z hip-hopem.
Na osobne pochwały zasługują teksty grupy, której zabawa słowami najwyraźniej sprawia wielką frajdę i przychodzi niezwykle łatwo. Jak zresztą chwali się trójka wokalistów: "Wersy dla nas namalowali Picasso i Dali/A refreny intonują nawet ryby w Ukajali/Gdy w ręku mikrofon mam to gadam jak w amoku/Tak jak gdy na fali surfował Duke Kahanamoku/Jak Alberto La Bomba Tomba na stoku/Jak Sotomayor po rekordowym skoku". Dobre? Dobre! Albo taki wers z utworu "Nowy dzień": "Więc daj nadzieję temu, komu dziś nadziei brak/Wrzuć grosz do kapelusza ulicznego barda/Bądź tym, kim dla Mescalero szaman/I dla padawana Kenobi Obi-Wana Jedi". Trzeba naprawdę wielkiej wiedzy i kultury, by sięgnąć po takie skojarzenia. No a wreszcie jak to wszystko zostało zaśpiewane! Oczywiście na trzy głosy – niski, basowy Gorga; szybki i wysoki Reggaeneratora (niczym u Dona Carlosa z Black Uhuru), a wreszcie i przede wszystkim chuligański, chyba najbliższy rapowej melodyce wokal Pablopavo. A widzieliście to wokalne trio w akcji na koncercie? Jeżeli niem, to koniecznie nadróbcie braki. Jesienna trasa koncertowa promująca "Mo' Better Rootz" jest doskonałą okazją do przekonania się, że występy Vavamuffin są - tak jak ich płyty - wielkim wydarzeniem.
- DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Video
- Pablopavo + Praczas: "Stówa" - klip
- KLEZMAFOUR FT. PABLOPAVO - "Urke"
- PABLOPAVO - Kraków - CLMF - 20.08.2011
- Pablopavo i Ludziki - "Indziej" - klip
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Pablopavo - część 2
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Pablopavo - część 1
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Pablopavo - część 2/2
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Pablopavo - część 1/2
Foto
- VAVAMUFFIN / Kapela Ze Wsi Warszawa - Stodoła - Warszawa - 17/11/11 (foto: Rafał Kudyba)
- COKE LIVE MUSIC FESTIVAL - Kraków - 20.09.2011 (Foto: P. Tarasewicz)
- EASTWEST ROCKERS / Junior Stress / Pablo27 - Stodoła - Warszawa - 28.10.09 (foto: Jarek Talacha)
- Polacy na Coke Live Music Festival 2009: Kukma Olik / Coma / O.S.T.R / June / Łąki Łan / Junior Stress / WFD / Ten Typ Mes / Marika / Eastwest Rockers / Vavamuffin - Kraków - 20-22.08.09 (Foto: A. Rożej)



















