ALEXANDER RYBAK - "Fairytales"
nasza ocena:
TAGI: eurowizja, Alexander Rybak
Baśniowy debiut zwycięzcy Eurowizji.
Eurowizja uważana jest od dawna za synonim obciachu. Jednak w tym roku wygrał ją chłopak, który swoim talentem wybija się ponad przeciętność. Najlepszym tego przykładem debiutancka płyta Alexandra Rybaka "Fairytales".
Na polskiej, pięknie wydanej wersji krążka 23-letniego wokalisty, który w wieku 4 lata przeniósł się wraz z rodzicami do Norwegii, znalazło się dziewięć oryginalnych piosenek oraz dwa bonusowe nagrania. Większość z nich, na czele ze zwycięskim "Fairytale", napisał sam Rybak. I wystarczy jedno przesłuchanie jego płyty, by przekonać się, że ten młody muzyk ma wielki talent. I to nie tylko wokalny. Zresztą kto wie, czy to właśnie głos, a dokładnie charakterystyczny akcent Alexandra, nie jest jego piętą achillesową. Bo śpiewający po angielsku z twardym, słowiańskim akcentem Białorusin z Norwegii przypomina w swej manierze Reynarda Cowpera z zapomnianej już nieco, łotewskiej kapeli Brainstorm.
Na szczęście to, co śpiewa młody Alex to naprawdę kawał dobrej, popowej muzyki z elementami słowiańskiego (jak choćby w tytułowym utworze) czy celtyckiego ("Roll With The Wind", "500 Miles") folkloru. O tym jednak, że zdolny debiutant nie chce być jedynie ciekawostką na muzycznym rynku świadczą ambitne (i udane) próby stworzenia uniwersalnego repertuaru zrozumiałego pod każdą szerokością geograficzna. Najlepszym tego przykładem świetne, od razu wpadające w ucho pop-ballady ("Funny Little World", "Abandoned"), czy próba zmierzenia się z piosenką autorską w tradycji francuskiej piosenki aktorskiej ("Kiss And Tell" czy najlepsza na płycie "If You Were Gone").
Nie przypadkiem też autor "Fairytales" dał sfotografować się na okładce płyty ze skrzypcami. Ich dźwięk spina, niczym klamra; nadaje wspólny mianownik temu udanemu debiutowi.
Na polskiej, pięknie wydanej wersji krążka 23-letniego wokalisty, który w wieku 4 lata przeniósł się wraz z rodzicami do Norwegii, znalazło się dziewięć oryginalnych piosenek oraz dwa bonusowe nagrania. Większość z nich, na czele ze zwycięskim "Fairytale", napisał sam Rybak. I wystarczy jedno przesłuchanie jego płyty, by przekonać się, że ten młody muzyk ma wielki talent. I to nie tylko wokalny. Zresztą kto wie, czy to właśnie głos, a dokładnie charakterystyczny akcent Alexandra, nie jest jego piętą achillesową. Bo śpiewający po angielsku z twardym, słowiańskim akcentem Białorusin z Norwegii przypomina w swej manierze Reynarda Cowpera z zapomnianej już nieco, łotewskiej kapeli Brainstorm.
Na szczęście to, co śpiewa młody Alex to naprawdę kawał dobrej, popowej muzyki z elementami słowiańskiego (jak choćby w tytułowym utworze) czy celtyckiego ("Roll With The Wind", "500 Miles") folkloru. O tym jednak, że zdolny debiutant nie chce być jedynie ciekawostką na muzycznym rynku świadczą ambitne (i udane) próby stworzenia uniwersalnego repertuaru zrozumiałego pod każdą szerokością geograficzna. Najlepszym tego przykładem świetne, od razu wpadające w ucho pop-ballady ("Funny Little World", "Abandoned"), czy próba zmierzenia się z piosenką autorską w tradycji francuskiej piosenki aktorskiej ("Kiss And Tell" czy najlepsza na płycie "If You Were Gone").
Nie przypadkiem też autor "Fairytales" dał sfotografować się na okładce płyty ze skrzypcami. Ich dźwięk spina, niczym klamra; nadaje wspólny mianownik temu udanemu debiutowi.
- DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
News
- Zwycięzca Eurowizji wydaje płytę
- Zakazane na Eurowizji, dozwolone w Polsce
- Alexander Rybak podpisze ci płytę
- Jade Ewen pracuje nad solówką
- Norwegia wygrała Eurowizję



















