Masia / Salvare – "Bezkres"

Karol Stefańczyk, 15.11.2016 / foto: mat. pras.

nasza ocena:  

Głos, który wyróżnia się na tle sceny.

O Masi jest coraz głośniej. Z każdym kolejnym miesiącem, ba, tygodniem. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że piosenka wokalistki trafi na składankę Skoda Auto Muzyka. Kompilacja będzie pokłosiem konkursu, w którym nadesłane kompozycje oceniało szacowne jury w składzie: Maria Sadowska, Dawid Podsiadło oraz Baron i Tomson z Afromental oraz Katarzyna Nosowska. Masia znalazła się wśród kilkorga wykonawców wytypowanych przez Nosowską.

To duże wyróżnienie, choć samą artystkę zapewne bardziej cieszy rosnące grono słuchaczy. Po premierze "Bezkresu", EP-ki wydanej z łódzkim producentem Salvare, fanów powinno być jeszcze więcej. To jak na razie najlepszy materiał w dorobku Masi. Choć krótki, prezentuje całkiem szerokie spektrum możliwości. Duża w tym zasługa ciekawego konceptu: każdy kolejny utwór przyspiesza o równo 10 BPM’ów. To sprawia, że Masia może się sprawdzić w różnych konwencjach: w wolno sunących, trip-hopowych fragmentach, ale też w bardziej dynamicznych partiach.

Jest w jej wokalu coś piekielnie charakterystycznego. To barwa, którą poznaje się momentalnie – a biorąc pod uwagę rynkowe nasycenie nijakimi głosami, to naprawdę olbrzymi plus. Mnie osobiście kojarzy się z Eryką Badu. Może dlatego, że jest równie elastyczny i wibrujący. Obie te cechy stoją za wspomnianą wszechstronnością. Masi nie przytłacza ani gęsty bas ("Dużo, dużo więcej"), ani rosnąca dramaturgia ("Najgorsze, najlepsze"). Dobrze wyciąga frazy, nieźle jej idzie z rapowaniem. Pod tym względem przypomina Lilu, choć Masia mogłaby popracować nad przyspieszeniami i nie kleić tak ostentacyjnie wersów.



Przede wszystkim jednak, pomijając wszelkie techniczne niuanse, ten wokal dobrze się zgrywa z podkładami Salvare. To chemia jest kluczem do sukcesu "Bezkresu". Muzyka jest wyrazista, pachnie wspomnianym trip-hopem, przyjemnie kojarzy się z mocnym, ascetycznym brzmieniem Slum Village i starego J Dilli. Jest na ogół dość organiczna, ale potrafi też bardzo dobrze wykorzystać syntezatory ("Benzyna"). Najciekawsze na płycie, wyposażone w najbardziej uzależniający refren i kilka odległych odniesień (2 plus 1, WWO) "Najgorsze, najlepsze" powinno być grane na antenie Trójki. Miejmy nadzieję, że prędzej czy później się tak stanie.