Corinne Bailey Rae - „The Sea”
nasza ocena:
TAGI: CORINNE BAILEY RAE
Takie smutne, że aż piękne!
Pamiętamy ją z przeboju „Put Your Records On”, którym zawojowała listy przebojów. Ale to było cztery lata temu, kiedy Corrine zabłysła jako debiutantka komplementowana za swój ciepły i pogodny, debiutancki album „Corrinne Bailey Rae”. I takie też – szczęśliwe i pełne miłości - było życie pop-soulowej wokalistki, która na pamiętnym krążku śpiewała o poszukiwaniu miłości i szczęścia. Dziś Angielka, w której żyłach płynie kreolska krew, to zupełnie inna kobieta i artystka, o czym przekonuje jej drugi krążek „The Sea”.
„Ten album zrodził się ze smutku, rozpaczy i tęsknoty” - mówiła w jednym z wywiadów tuż po premierze tego krążka wokalistka, która zdążyła się już pogodzić z losem i otrząsnąć po śmierci męża, Jasona Rae - również muzyka, który zmarł z powodu przedawkowania narkotyków i alkoholu.
W tym tragicznym dla wokalistki momencie miała już ona przygotowaną połowę materiału na drugi album. Uważni słuchacze „The Sea” nie powinni mieć więc trudności z rozpoznaniem tych kompozycji. Na pewno nie należy do nich otwierająca kompozycja „Are You Here”, w którym 30-letnia wokalistka daje dowód tęsknoty za mężem. Sporo nostalgii znajdziemy również w równie spokojnych: „I'd Do It All Again”, „Love's On Its Way” czy „I Would Like To Call It Beauty”. Słuchając jak w tym pierwszym utworze Corinne śpiewa, że jeżeli miałaby okazję, to jeszcze raz zrobiłaby w życiu dokładnie to samo, naprawdę nie sposób nie podziwiać ją za siłę i hart ducha.
Ale przecież wielkie brawa należą się jej nie tylko za mądre i głębokie, tak dalekie od popowego banału teksty, ale również (a może przede wszystkim) muzykę. Choć producencki stempel odcisnęli na tym krążku Steve Brown i Steve Chrisanthou, to przecież siła „The Sea” tkwi w kompozytorskim kunszcie Corinne. Stawiając na prostotę i oszczędność, Angielka stworzyła zwarty stylistycznie materiał, którego muzycznym mianownikiem jest akustyczny soul i R&B. Z wyjątkami, które sprawiają, że nowa, pełna silnych emocji płyta Corinne nie przytłacza posępnym nastrojem. „Jeszcze będzie przepięknie! Jutro też jest dzień!” - wydaje się mówić chyba najbardziej pogodnym (i tanecznym!) w tym zestawie utworem „Paris Nights/New York Mornings”. Ale idę o zakład, ze słuchając pełnej pozytywnej energii „The Blackest Lily” również zatupiecie nóżką do jej basowego, rozbujanego funkiem rytmu!
Tracklista
1. Are You Here
2. I'd Do It All Again
3. Feels Like The First Time
4. The Blackest Lily
5. Closer
6. Love's On Its Way
7. I Would Like To Call It Beauty
8. Paris Nights/New York Mornings
9. Paper Dolls
10. Diving For Hearts
11. The Sea
„Ten album zrodził się ze smutku, rozpaczy i tęsknoty” - mówiła w jednym z wywiadów tuż po premierze tego krążka wokalistka, która zdążyła się już pogodzić z losem i otrząsnąć po śmierci męża, Jasona Rae - również muzyka, który zmarł z powodu przedawkowania narkotyków i alkoholu.
W tym tragicznym dla wokalistki momencie miała już ona przygotowaną połowę materiału na drugi album. Uważni słuchacze „The Sea” nie powinni mieć więc trudności z rozpoznaniem tych kompozycji. Na pewno nie należy do nich otwierająca kompozycja „Are You Here”, w którym 30-letnia wokalistka daje dowód tęsknoty za mężem. Sporo nostalgii znajdziemy również w równie spokojnych: „I'd Do It All Again”, „Love's On Its Way” czy „I Would Like To Call It Beauty”. Słuchając jak w tym pierwszym utworze Corinne śpiewa, że jeżeli miałaby okazję, to jeszcze raz zrobiłaby w życiu dokładnie to samo, naprawdę nie sposób nie podziwiać ją za siłę i hart ducha.
Ale przecież wielkie brawa należą się jej nie tylko za mądre i głębokie, tak dalekie od popowego banału teksty, ale również (a może przede wszystkim) muzykę. Choć producencki stempel odcisnęli na tym krążku Steve Brown i Steve Chrisanthou, to przecież siła „The Sea” tkwi w kompozytorskim kunszcie Corinne. Stawiając na prostotę i oszczędność, Angielka stworzyła zwarty stylistycznie materiał, którego muzycznym mianownikiem jest akustyczny soul i R&B. Z wyjątkami, które sprawiają, że nowa, pełna silnych emocji płyta Corinne nie przytłacza posępnym nastrojem. „Jeszcze będzie przepięknie! Jutro też jest dzień!” - wydaje się mówić chyba najbardziej pogodnym (i tanecznym!) w tym zestawie utworem „Paris Nights/New York Mornings”. Ale idę o zakład, ze słuchając pełnej pozytywnej energii „The Blackest Lily” również zatupiecie nóżką do jej basowego, rozbujanego funkiem rytmu!
Tracklista
1. Are You Here
2. I'd Do It All Again
3. Feels Like The First Time
4. The Blackest Lily
5. Closer
6. Love's On Its Way
7. I Would Like To Call It Beauty
8. Paris Nights/New York Mornings
9. Paper Dolls
10. Diving For Hearts
11. The Sea
- DODAJ SWÓJ KOMENTARZ



















