Pablopavo & Ludziki - "Telehon"
nasza ocena:
TAGI: Pablopavo
Najlepsza rodzima płyta ostatnich miesięcy
Miejski folk zamiast gorącego raggamuffin, oraz elektroniczne eksperymenty i pulsujący funk w miejsce tanecznego dancehallu, z którego słynie Vavamuffin – solowy krążek wokalisty tej stołecznej grupy pozytywnie zaskakuje gatunkową różnorodnością i znakomitymi tekstami. Zaskakuje i zarazem wzbudza zachwyty zarówno fanów, jak i dziennikarzy. W przypadku albumu "Telehon" możemy bowiem mówić o symbiozie muzyki i słowa. A to rzadki przypadek na naszym rynku muzycznym, gdzie nie zawsze komercyjny potencjał idzie w parze z artystycznym poziomem.
Choć muszę się przyznać, że po pierwszym przesłuchaniu solówki Pablo byłem cokolwiek skołowany. Gdyby nie charakterystyczny, trudny do podrobienia głos warszawskiego wokalisty oraz pulsujące reggae’owym rytmem "Intro", a także "Primo Rebel" i "Dym Dym", to można by pomyśleć, że ktoś omyłkowo zapakował do pudełka (skądinąd pięknie wydanego w formie digi-packu) zupełnie inną płytę.
A jednak! Pomyłki nie ma. Paweł Sołtys (bo tak naprawdę nazywa się wokalista), wsparty przez formację Ludziki (w składzie m.in. Emiliano Jones z Vavamuffin oraz DJ ) zachwyca muzyczną erudycją. Bo że świetnie czuje się w jamajskich klimatach już wiedzieliśmy, ale "Telehon" dowodzi, że znakomicie odnajduje się zarówno w snującej się, miejskiej balladzie "Jurek Mech", jak i energetycznym funku ("Się mi to nie", "XXL Yeti Funk"). A nawet odważnym elektro z singlowego utworu tytułowego czy jazzującym hip-hopie "Nomada".
Ale są przecież na "Telehonie" utwory, których sklasyfikowanie jest trudne, wręcz niemożliwe. Bo do jakiego gatunku zaliczyć bujającą i okrutnie przebojowa piosenkę "Do stu". Albo znakomitą, również pod względem tekstowym, "Piosenkę ze śmieci"?
Teksty to zresztą drugi, a kto wie czy nie większy niż muzyka walor Pablopavowej "solówki". Na wskroś przesiąknięte klimatem Warszawy, pełne opowieści o jej lokalnych bohaterach, są tak uniwersalne, że z ich zrozumieniem nie powinni mieć problemu słuchacze spoza stolicy. Zwłaszcza że Pablo genialnie żongluje słowami i bawi się skojarzeniami, tworząc nowe wyrażenia (choćby "heilujący paradowcy", "ślinoplujki parlamenckie" i "grafomanologopiczki" w utworze "Się mi to nie"). Albo sięga po dawno zapomniane słowa ("szaławiła", "łapserdak" i "huncwot" w "Na nowo"). A wreszcie opowiada genialne historie, jak w "Z fartem dziewczynie" o pracownicy pasmanterii, która miała pecha w miłości. Czy Jurku Mechu, który "jadał za trzech, a że lubił do tego wypić, często zamieniał się w głaz".
Oj tak, słuchanie "Telehonu" nie tylko daje sporo frajdy i materiału do refleksji ("Kolejka", "C.S.I Stegny"), ale również dowodzi o wielkiej inteligencji jej autora. Dlatego tak jak jestem spokojny o powodzenie tego krążka wśród słuchaczy mądrej i niebanalnej muzyki, a co za tym idzie tłumy na koncertach Pablopavo i Ludzików, tak jestem niemal pewien, że dla większości słuchaczy (i nie tylko wyśmianego w "Telehonie" radia RMF FM), tak ważna premiera pozostanie niestety niezauważona.
Choć muszę się przyznać, że po pierwszym przesłuchaniu solówki Pablo byłem cokolwiek skołowany. Gdyby nie charakterystyczny, trudny do podrobienia głos warszawskiego wokalisty oraz pulsujące reggae’owym rytmem "Intro", a także "Primo Rebel" i "Dym Dym", to można by pomyśleć, że ktoś omyłkowo zapakował do pudełka (skądinąd pięknie wydanego w formie digi-packu) zupełnie inną płytę.
A jednak! Pomyłki nie ma. Paweł Sołtys (bo tak naprawdę nazywa się wokalista), wsparty przez formację Ludziki (w składzie m.in. Emiliano Jones z Vavamuffin oraz DJ ) zachwyca muzyczną erudycją. Bo że świetnie czuje się w jamajskich klimatach już wiedzieliśmy, ale "Telehon" dowodzi, że znakomicie odnajduje się zarówno w snującej się, miejskiej balladzie "Jurek Mech", jak i energetycznym funku ("Się mi to nie", "XXL Yeti Funk"). A nawet odważnym elektro z singlowego utworu tytułowego czy jazzującym hip-hopie "Nomada".
Ale są przecież na "Telehonie" utwory, których sklasyfikowanie jest trudne, wręcz niemożliwe. Bo do jakiego gatunku zaliczyć bujającą i okrutnie przebojowa piosenkę "Do stu". Albo znakomitą, również pod względem tekstowym, "Piosenkę ze śmieci"?
Teksty to zresztą drugi, a kto wie czy nie większy niż muzyka walor Pablopavowej "solówki". Na wskroś przesiąknięte klimatem Warszawy, pełne opowieści o jej lokalnych bohaterach, są tak uniwersalne, że z ich zrozumieniem nie powinni mieć problemu słuchacze spoza stolicy. Zwłaszcza że Pablo genialnie żongluje słowami i bawi się skojarzeniami, tworząc nowe wyrażenia (choćby "heilujący paradowcy", "ślinoplujki parlamenckie" i "grafomanologopiczki" w utworze "Się mi to nie"). Albo sięga po dawno zapomniane słowa ("szaławiła", "łapserdak" i "huncwot" w "Na nowo"). A wreszcie opowiada genialne historie, jak w "Z fartem dziewczynie" o pracownicy pasmanterii, która miała pecha w miłości. Czy Jurku Mechu, który "jadał za trzech, a że lubił do tego wypić, często zamieniał się w głaz".
Oj tak, słuchanie "Telehonu" nie tylko daje sporo frajdy i materiału do refleksji ("Kolejka", "C.S.I Stegny"), ale również dowodzi o wielkiej inteligencji jej autora. Dlatego tak jak jestem spokojny o powodzenie tego krążka wśród słuchaczy mądrej i niebanalnej muzyki, a co za tym idzie tłumy na koncertach Pablopavo i Ludzików, tak jestem niemal pewien, że dla większości słuchaczy (i nie tylko wyśmianego w "Telehonie" radia RMF FM), tak ważna premiera pozostanie niestety niezauważona.
- DODAJ SWÓJ KOMENTARZ
Video
- Pablopavo + Praczas: "Stówa" - klip
- KLEZMAFOUR FT. PABLOPAVO - "Urke"
- PABLOPAVO - Kraków - CLMF - 20.08.2011
- Pablopavo i Ludziki - "Indziej" - klip
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Pablopavo - część 2
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Pablopavo - część 1
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Pablopavo - część 2/2
- 1 NA 1: Artur Rawicz vs Pablopavo - część 1/2



















