Naphta – “Naphta and the Shamans”

Mała stylistyczna wolta.

2018.06.02

opublikował:


Naphta – “Naphta and the Shamans”

Krajowe przedsiębiorstwo Astigmatic Records ponownie dostarcza produkt klasy światowej. Tym razem spółka ma do zaoferowania kompletną nowość w swojej ofercie, czym zaskoczy nawet swoich najwierniejszych konsumentów.

Ta nowość w katalogu, “Naphta and the Shamans”, ma taką samą szansę na wielki splendor, jak i na niesłuszne zepchnięcie na margines. Nie, “Naphta and the Shamans” nie jest albumem słabym. Wręcz przeciwnie, momentami ociera się wręcz o wybitność. Najnowsze dzieło Naphty, który chyba w końcu znalazł swoją właściwą artystyczną drogę, całościowo jest w tym momencie najlepszą wizytówką labelu. W 42 minutach streszcza wszystko to, co Astigmatic ma do zaoferowania.

Trochę streszcza też to, co do zaprezentowania ma sam producent. Pokazuje to, co wcześniej było dobrze u niego znane i na każdym kroku podkreśla jego free jazzowe i psychodeliczne fascynacje. W przeciwieństwie do świetnego “Enter the Dragon”, wydanego jeszcze w Father and Son Receords and Tapes, teraz do minimum zostały ograniczone taneczne naleciałości. I być może zabrzmi to bardzo dziwnie, ale właśnie w tym jest metoda na sukces. Ta swego rodzaju stylistyczna wolta pozwoliła mu mocno wyjść przed szereg i pokazać się z trochę innej strony – muzyka, który nie boi się eksperymentować z instrumentami, a także znajdującego wspólny język z innymi czołowymi postaciami polskiej sceny. Naphta z pomocą muzyków m.in. EABS, Kroków (jeden z najbardziej charakterystycznych momentów płyty to wokal Jaqa Mernera w “Dim Daybreak”) i Bartosza Kruczyńskiego robią ukłon w stronę dubu (“Firelink Shrine”), nowej fali (“Endurance”), muzyki eksperymentalnej (“Explorer’s Judgement”) czy nawet balearic beat (“Frozen Paths”). I taka mieszanka wybuchowa może być czymś naturalnie niezrozumiałym, ale… to jest główna siła  “Naphta and the Shamans”.

Potężna paleta nieoczywistych brzmień, świetne kompozycje i aranżacje wprawiają w trans, który jest wciągającą wycieczką w nieznane wcześniej w Polsce rejony. Dzięki temu album z każdą sekundą można odkrywać na nowo.

4,5 / 5

Dawid Bartkowski

Tracklista:

01 Dim Daybreak
02 Endurance
03 Thom`s Beach
04 Jungle of Doom
05 Crystal Lizard
06 Frozen Paths
07 Stalking Knights
08 Firelink Shrine
09 Explorer`s Judgment
10 Pale Dusk

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

Polecane