Tricky – „Ununiform”

Bezchmurne niebo nad trip-hopem.

2017.10.10

opublikował:


foto: mat. pras.

„Ununiform” to pierwszy solowy album Tricky’ego od czasu przeprowadzki do Berlina przed trzema laty. Brytyjski wokalista przeprowadził się do stolicy Niemiec nie po to jednak, by szukać inspiracji w alternatywnych klubach. Ściągnęła go tam perspektywa twórczej samotności i anonimowości, której w równie multikulturowym i rozrośniętym Londynie – jako jedna z legend angielskiej sceny – na pewno by nie zaznał.

 

W Berlinie Tricky odnalazł więc spokój, rytm dnia codziennego oraz radość z życia. I takie jest „Ununifom”. W gruncie rzeczy czuć, że tę płytę nagrał pogodny, zadowolony z siebie facet, choć nie są to wrażenia wypływające z pierwszego odsłuchania. Przeciwnie, już sama okładka napawa niepokojem, a pod względem muzycznym główną osią są po raz kolejny ciemne, klaustrofobiczne dźwięki świadczące o trip-hopowym rodowodzie autora. Tu gdzieś w tle zabrzęczy gitara, tam sampel fortepianu, jeszcze gdzie indziej pogłos wyda metaliczna perkusja. Sam głos Tricky’ego też nie zyskał na cieple. Nadal jest w nim coś złowieszczego i demonicznego.

Eventim

Gdy więc piszę o pogodności „Ununiform”, mam na myśli coś innego, coś, co płynie gdzieś głębiej pod warstwą muzyczną. Pewną wskazówką są słowa samego autora: „Nie muszę już niczego udowadniać. Nie widzę więc żadnego problemu w tym, by nawiązywać do swojej własnej twórczości i powtórzyć jakiś motyw. Poza tym moja publiczność jest naprawdę zróżnicowana”. To rzeczywiście, gdyby się zastanowić, bardzo komfortowa sytuacja. Z jednej strony pozycja na scenie jest już ugruntowana, styl wyrobiony, więc każde posądzenie o autoplagiat łatwo zbyć – bo to, co się wydaje kopiowaniem samego siebie, jest w gruncie rzeczy konsekwencją i szlifowaniem własnych rozwiązań. Z drugiej strony sympatia szerokiego grona fanów muzyki alternatywnej sprawia, że drobne eksperymenty nie zostaną uznane za herezję czy oddalenie się od własnych korzeni.

Ten Berlin jest więc w pewnym sensie symbolem – i dlatego tak wciąż do niego powracam. Bo z jednej strony to wciąż Zachód. Wielka europejska stolica z doskonale zorganizowaną sceną kulturalną. Mieszkając tam, Tricky nadal jest blisko Anglii. „Ununiform” zaskakująco wiele razy przywodzi na myśl dorobek The xx, może ze względu na delikatną elektronikę, melancholijne partie gitarowe i kobiece głosy wśród zaproszonych gości. Z drugiej strony z Berlina bliżej na Wschód. Z tego względu kilka utworów nagrano w Moskwie, najlepszym mieście na świecie, jak twierdzi sam autor. A skoro w Moskwie, to skorzystano też z pomocy rosyjskich muzyków, m.in. raperów Scriptonite i Smoky Mo.

 

Te zaskakujące, wschodnie akcenty zdradzają niespokojną, poszukującą naturę Tricky’ego. Człowiek widzi to wyraźniej, gdy zda sobie sprawę, że na „Ununiform” słychać też cover Hole oraz pochodzącą z Los Angeles artystkę Avalon Lurks. Pytanie tylko, czy ten misz-masz się koniec końców broni. Cóż, i tak, i nie. Magia głosu Tricky’ego w kilku momentach naprawdę działa – jak na przykład w najdłuższym na płycie i jednocześnie najciekawszym „The Only Way”. Na ogół jednak ten głos już nie magnetyzuje tak jak kiedyś. Jest bardziej chropowaty, zmęczony. Gdy Tricky melodeklamuje swoje frazy, częściej bywa karykaturalny i groteskowy, niż hipnotyzujący. Wracam w tym miejscu do zaproszonych gości. To oni wykonują najlepszą pracę na tej płycie. Zwłaszcza kobiece wokale. Za sprawą takiej Terry Lopez „Armor” jest jednym z najpiękniejszych momentów krążka.

 

„Ununiform” zostawia więc słuchacza z mieszanymi uczuciami. Statusu Tricky’ego ten album raczej nie nadwyręży, ale wątpliwe też, by dzięki niemu brytyjski wokalista miał podbić serca młodszych słuchaczy. Cieszy jednak fakt, że artysta, choć świadom swojej pozycji na rynku, nie odcina od niej kuponów.

Karol Stefańczyk
Ocena: 3/5

Tracklista:
1. Obia Intro
2. Same as It Ever Was ft. Scriptonite
3. New Stole ft. Francesca Belmonte
4. Wait for Signal ft. Asia Argento
5. It’s Your Day. ft. Scriptonite
6. Blood of My Blood ft. Scriptonite & Тати [Tati]
7. Dark Days ft. Mina Rose
8. The Only Way
9. Armor ft. Terra Lopez
10. Doll ft. Avalon Lurks
11. Bang Boogie ft. Smokey Mo
12. Running Wild ft. Mina Rose
13. When We Die ft. Martina Topley-Bird

<div class=”tidal-embed” data-type=”a” data-id=”78998936″></div>
<script src=”https://embed.tidal.com/tidal-embed.js”></script>

  • Marek Ce

    Ech, te recenzje…

Polecane