White House – “Connection”

Nowa marka mogła przynieść zmiany. Mogła...

2018.06.28

opublikował:


White House – “Connection”

White House wracają. Marka “Kodex” na razie idzie w zapomnienie, czas na “Connection”. Czy nowy szyld oznacza zmiany? Nie. To cały czas porządne beaty i raperzy, którzy perfekcyjnie je zmarnowali. Znacie to? No jasne, standard.

Największą bolączką płyt producenckich najczęściej są zaproszeni goście. Dokładnie tak samo było (i nadal jest…) z White House, którzy kontynuują swoją misję współpracy z nie do końca pasującymi do nich postaciami. Co tutaj robią Szpaku, PlanBe i Wac Toja? W 2018 roku to fajne nazwiska na albumie, ale przy całej sympatii do ich twórczości, to jeszcze nie jest ten poziom. Najbardziej zawiódł ten ostatni, który nie poradził sobie ze znakomitym podkładem “GO!” i zwyczajnie przynudza.

O wiele lepiej wypadają inni, tacy, którzy nie rzucają wersów pokroju tych z “Daleko do ideału” – “Nie lubię kotów / Szanuję je za wybór ich ścieżek”. Weterani z JWP/BC w klasycznie brzmiących “Radioaktywnych” udowadniają po raz kolejny, dlaczego są jedną z najbardziej szanowanych ekip w kraju. Radzi sobie Kuban na “wschodnim” “Kładę ch***”, mimo że mógł lepiej napisać refren. Nie można mieć również zastrzeżeń do Kaliego, który “jak terminator, nie mediator” charyzmatycznie płynie w “Dziadach”. A to, że monotonnie? Nieważne, prosty, nie prostacki styl też trzeba cenić.

Pisanie o pierwszych “Kodexach” trochę mija się z celem, bo każdy, kto interesuje się muzyką wydaną w tym milenium, musiał chociaż chwilę obcować z legendarnymi albumami Magiery i LA. Dwie pierwsze płyty to absolutny kanon, trójka była już trochę słabsza, nie mówiąc już o dwóch ostatnich częściach, które były potrzebne chyba tylko księgowym. Jak jest w takim razie z “Connection”? Lepiej niż na “IV” i “Kodex 5 Elements”. Producenci dostarczyli podkłady zróżnicowane (zestawcie ze sobą “Odpoczywam” i “Więcej”), dobrze brzmiące, ale też takie, przy których można odnieść wrażenie, że to wszystko już kiedyś było.

Mało jest tutaj zaskoczeń, takich jak “Do widzenia” (mimo oklepanego i wykorzystanego milion razy sampla “Dla ciebie staczam się” zespołu Klincz) Meek. Oh Why’a? czy “Underdog” JNR-a. Niuskulowe produkcje brzmią ciekawiej niż klasyczne formy, tylko czy “Connection” jest płytą do której się będzie wracało? Nie.

Ocena: 3 / 5

Dawid Bartkowski

Tracklista:

1. Szpaku – BOBO
2. Paluch/Jano PW/Sztoss – Sukces
3. JWP/BC – Radioaktywni
4. Kuban – Kładę Chuj
5. Sarius/Małpa – Moje miejsce
6. Pork/Peja/Nullo – Daleko do Ideału
7. PlanBe – Wszystko jedno
8. Kali – Dziady
9. Wac Toja – GO!
10. Hase – Odpoczywam
11. Donguralesko/Shellerini/Vae Vistic – Więcej
12. JNR – Underdog
13. Meek. Oh Why? – Do widzenia

ZapiszZapisz

ZapiszZapisz

  • Bartosz Jankowski

    W ogóle nie zgadzam się z tą recenzją. Bity zajebiste i dla mnie to wystarcza. Tekstowo nie najgorzej. Są gorsze i lepsze teksty ale tak jest wszędzie niestety. Stara szkoła wyszła wg mnie najlepiej na płycie. Recenzentowi uważam nie spodobała się po prostu konwencja niuskulowa co słychać, że właśnie producenci na to właśnie chyba nastawili się produkując ten album. Reasumując fajnie się słucha i nie zawiodłem się w porównaniu do recenzenta. Magiera i L.A. nie zeszli poniżej swojego utartego szlaku. Będzie się wracać do tej płyty, czemu nie, a jestem także ze starej szkoły. Jak dla mnie 4/5.

    • kris

      w 100procentach zgadzam się .

  • Pingback: White House i Kali prezentują utwór "Dziady" - CGM.pl()

Polecane