1 NA 1: Artur Rawicz vs Michał Bajor

"Wkraść się w łaskę widza, ale nie podlizać".

2017.10.04

opublikował:


foto: P. Tarasewicz

Bieżący rok upływa Michałowi Bajorowi pod znakiem projektu „Od Kofty… do Korcza”. Dwuczęściowy album (pierwsza płyta ukazała się wiosną, druga pod w ubiegłym tygodniu) zawiera największe przeboje artysty nagrane na nowo.

Michał Bajor określa swoją twórczość mianem „popu literackiego”. – Już od dziesięcioleci jest to moja zastrzeżona nazwa – śmieje się artysta. – Uważam, że Edyta Geppert, Grzegorz Turnau czy ja uprawiamy tzw. piosenkę literacką, piosenkę popowo-literacką. To nie jest czysty wiersz czy poezja. Tam jest oczywiście mnóstwo tekstu, zawsze tak było u nas i to jest dla nas bardzo ważne. Doszła ostatnimi czasy muzyka, aby wzmocnić percepcję widza, aby wkraść się w łaski, ale nie podlizać współczesnej widowni. To są piosenki melodyjne, niekoniecznie przebojowe, ale melodyjne. I ja to sobie bardzo dawno temu nazwałem „pop literacki” – wyjaśnia nasz gość.

Eventim

Artysta odwiedził naszą redakcję w połowie drogi między pierwszą a drugą częścią „Od Kofty… do Korcza”. Rozmawialiśmy nie tylko o kategoryzowaniu muzyki, ale o prawie do buntu i „wyszumienia się” młodzieży oraz o sposobie dobierania sobie współpracowników. Zapraszamy do zobaczcenia rozmowy Artura Rawicza z Michałem Bajorem.

 

 

Polecane