Paveu Ostrovsky wraca z nowym zespołem


2016.09.23

opublikował:

Przed kilkoma laty zachwycił publiczność i jurorów „Mam talent”, teraz przedstawia Decadent Fun Club.

Sześć lat temu oczarował publiczność i jurorów „Mam talent” zaskakującą, ale jednocześnie imponującą wersją „Life on Mars”  Davida Bowie. Agnieszka Chylińska, powiedziała, że jeszcze nigdy nie słyszała takiej barwy głosu, a Kuba Wojewódzki nazwał go „przybyszem z innej planety” i zachwycał się oryginalnym wizerunkiem. Występ szybko przysporzył mu dużej ilości fanów, a nawet został zauważony i doceniony przez legendarną niemiecką wokalistkę Ninę Hagen. Jednak ku zaskoczeniu wielu, Paveu Ostrovsky został wyeliminowany z programu, następnie zagrał kilka udanych koncertów i… słuch o nim zaginął. Przez dłuższy czas nie mogłem trafić na właściwych ludzi, z którymi mógłbym realizować swoje muzyczne marzenia. Nawet jeśli kogoś takiego spotykałem, za każdym razem okazywało się to rozczarowującym fiaskiem. W końcu przestawiłem życie na inny tor zdominowany przez pracę w korporacji. Prawdę mówiąc przestałem się już nawet zastanawiać czy kiedykolwiek wrócę do grania – wyjaśnia dziś.

Po sześciu latach milczenia Paveu Ostrovsky niespodziewanie zaprosił swoich fanów na… koncert. Wydarzenie odbyło się w warszawskim klubie Chmury, w dniu 27. urodzin wokalisty. Tajemniczy koncert był jednocześnie scenicznym debiutem Decadent Fun Club – nowej formacji wokalisty, stworzonej z muzykami takich zespołów jak Krem (Jasiek Łukomski aka John d’) czy nieistniejący już Out of Tune (Mateusz Gągol i Kamil Falkor). Zespół zaprezentował ok. półgodzinny program złożony z autorskich utworów, owacyjnie przyjętych przez licznie zgromadzoną publiczność. Uczestnicy koncertu otrzymali od zespołu również pamiątkową płytę CD z utworami demo, które nie są jeszcze dostępne w Internecie. Zresztą wydaje się, że zespół stawia właśnie na tego typu rozwiązania, niejako buntując się przeciwko rzeczywistości zdominowanej przez świat wirtualny.

Paveu Ostrovsky: Żyjemy w rzeczywistości pełnej przyspieszenia i wypaczenia. Rok 2016 to śmietnik. Wszystkiego jest tak dużo, że siłą rzeczy najbardziej rzuca się w oczy to, co jest kolorowe, krzykliwe i napompowane. My postanowiliśmy przeprowadzić eksperyment i na swój pierwszy koncert zapraszaliśmy ludzi bez żadnej oficjalnej promocji. Nie drukowaliśmy plakatów, a nawet nie założyliśmy strony na Facebooku. Postawiliśmy wyłącznie na tzw. pocztę pantoflową.

Efekt znacznie przerósł oczekiwania zespołu, ponieważ na miejscu okazało się, że nie wszyscy zainteresowani zdołali zdobyć jedną ze 100 ręcznie numerowanych płyt CD, wytłoczonych specjalnie na tę okazję. Pomimo tego, że w sieci nadal nie można znaleźć muzyki Decadent Fun Club (poza kilkoma krótkimi filmami publikowanymi przez fanów na Instagramie), fanpage zespołu w ciągu zaledwie kilku dni dorobił się kilkuset polubień.

Według deklaracji wokalisty, Decadent Fun Club ma bardzo konkretne plany. Zespół jest w trakcie pracy nad nagraniami oraz przygotowuje się do kolejnych koncertów. Póki co jednak dalsze kroki formacji nie zostały ujawnione.

{facebook}

 

Polecane

Share This