Koncerty bez ograniczeń do 150 osób? Zaskakujący ruch ministra kultury


2020.06.20

opublikował:

Koncerty bez ograniczeń do 150 osób? Zaskakujący ruch ministra kultury

zdj. Profesor Piotr Gliński Facebook

Odmrażając gospodarkę rząd niezbyt łaskawie spoglądał w kierunku organizatorów imprez kulturalnych i artystów. Już w połowie czerwca na meczach piłkarskich Ekstraklasy w zależności od miasta mogło się pojawić od 750 do nawet 10 000 widzów (na tyle dostali zgodę organizatorzy meczu na stadionie Lecha), tymczasem liczba publiczności na koncertach plenerowych nie mogła przekroczyć 150 widzów. Czy wkrótce się to zmieni?

Minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński wystąpił o nowelizację Rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii tak, aby dopuszczało ono możliwość organizacji wydarzeń artystycznych i rozrywkowych na stadionach i obiektach sportowych zgodnie z wytycznymi dla wydarzeń sportowych na tego typu obiektach oraz w otwartej przestrzeni bez ograniczenia liczby uczestników do 150 osób przy zachowaniu zasad dystansu społecznego – informuje strona ministerstwa kultury.

Sprawdź też: Minister Piotr Gliński komentuje incydent z uderzeniem dziennikarki przed koncertem Jana Pietrzaka

Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, od 17 lipca zniknie ograniczenie do 150 osób. Głównym obostrzeniem dla organizatorów będzie wówczas konieczność zapewnienia powierzchni 5 metrów kwadratowych na osobę i wyznaczenia miejsc dla publiczności znakami poziomymi. Oczywiście nadal będzie obowiązywać nakaz zasłaniania nosa i ust, zachowanie co najmniej dwumetrowego odstępu publiczności od sceny, a w przypadku koncertów z udziałem wokalistów sześciu metrów.

W klubach muzycznych wykonawców wysokoemisyjnych i grających na instrumentach dętych obowiązuje zachowanie dystansu od publiczności min. 4 metrów. Dystans pomiędzy poszczególnymi wykonawcami powinien wynosić min. 1,5 metra – dodaje ministerstwo.

To na razie jedynie wniosek ministra, który wcale nie musi zyskać akceptacji premiera. Komentatorzy odbierają ruch Piotra Glińskiego różnie – jedni cieszą się z wykonania kolejnego kroku ku powrotowi do grania, ale nie brak też głosów, których autorzy sugerują, że to jedynie zagrywka mająca zapewnić Andrzejowi Dudzie kolejne głosy w nadchodzących wyborach prezydenckich.

Polecane

Share This