L.U.C – „Dziękuję” ft. Rahim, Buka, Vienio, Mesajah, Czesław Mozil (wideo)


2014.03.21

opublikował:

L.U.C – „Dziękuję” ft. Rahim, Buka, Vienio, Mesajah, Czesław Mozil (wideo)

Na planie zdjęciowym tego klipu polała się krew. L.U.C połamał sobie kości, ale nie odpuścił. Już dziś premierowa odsłona teledysku „Dziękuję” – zapowiadającego rocznicową antologię wydawnictwo wrocławskiego artysty. Nowy album pt. „Przekrój” to niespodzianka dla fanów z okazji 11-lecia twórczości.

„Dziękuję” to singiel promujący dwupłytową antologię pt. „Przekrój” podsumowującą ponad dekadę twórczości L.U.C. Na planie klipa artysta doznał bolesnego wypadku. Pomimo złamania ręki, stłuczenia szczęki i otwartych ran nie przerwał on jednak zdjęć. Nagrał teledysk do końca, po czym z mocno opuchniętą ręką przewieziony został do szpitala. Niespodziewane wydarzenie to, można rzec – symboliczna puenta utworu opowiadającego o niepokornej i wyboistej ścieżce alternatywnego, nie poddającego się od lat artysty.

{sklep-cgm}

Po raz pierwszy od wielu lat udało mi się wypracować odrobinę dystansu i harmonii. Może to dzięki Sleepholic, który udostępniony za darmo był przy okazji podziękowaniem dla fanów. Kosmostumostów dziękowałem Wrocławiowi, za inspiracje i wiarę we mnie. Teraz pomyślałem, że aby iść dalej wprzód chciałbym tylko jeszcze podziękować całej armii, która ze mną od lat ten tunel kopie, czyli współtwórcom i przyjaciołom. Tym jest ten singiel, klip i to spotkanie sceniczne 26 marca na PPA – mówi L.U.C.

Klip przygotowany został we współpracy z gronem znakomitych twórców: Rahimem, Buką, Vieniem, Czesławem Mozilem i Mesajah. Artyści nagrali wspólny refren opowiadający o sile i porozumieniu, jakie daje im muzyka. Wideoklip ukazuje w symboliczny sposób alternatywną drogę zdeterminowanego artysty, który startuje od zera. Fabuła miesza elementy z wcześniejszych klipów z autentycznymi anegdotami, takimi jak kręcenie klipa „Co z tą Polską” na wózku inwalidzkim, z powodu braku funduszy. Wszystko to w formie konceptualnego pomysłu rapera i reżysera opartego na imitacji gry komputerowej. Finalnie wyjątkowego wymiaru nabiera ostatnia scena, w której artysta wali kilofem w ścianę z faktycznie złamaną chwilę wcześniej ręką.

Polecane

Share This