Nine Inch Nails solidna firma – relacja z koncertu


2009.06.24

opublikował:

Nine Inch Nails solidna firma – relacja z koncertu

Święto muzyki nie tylko dla fanów formacji z Cleveland, ale co najważniejsze również dla ludzi spragnionych profesjonalnego w każdym calu występu. Trent Reznor z zespołem doskonale wie jak udobruchać publiczność. Nie chodzi tu tylko o zdania rzucane ze sceny typu – jesteście najlepszą publicznością… czy – to jest honor tutaj wystąpić…, a całą gruntownie przemyślaną formułę koncertu. Kawałki odpowiednio wymieszane – liryczne przeplatały się z ostrzejszymi, zamiast jakiś wizualizacji świetna gra klasycznych świateł na scenie, a także te mitologiczne, wystudiowane pozy wykonywane przez zespół.

Trent Reznor choć miesiąc temu skończył symboliczne 44 lata na scenie zachowuje się jak bomba energetyczna. Przy tym jest poważny, opanowany – wzbudza respekt i potrafi solidnie dokopać – zarażając innych wulkanem witalności. Reszta zespołu wcale nie odstaje w tyle. To są także profesjonaliści w każdym calu. Nie było mowy o żadnej pomyłce – choć okazji do jej popełnienia w muzyce NIN jest bardzo wiele – wszak to jedna wielka kopalnia niespodziewanych zwrotów akcji. Dodatkowym atutem była realizacja dźwięku, która także spisywała się na medal – w odpowiednich momentach podgłaśniając, czy dodając pogłosy…

Publiczność składająca się głównie z nieprzypadkowych ludzi, których nie tyle wyróżniał wygląd, co oddanie tej muzyce, wyrażone jak przez taniec, tak przez śpiewanie tekstów – wydaje się była w pełni usatysfakcjonowana. Swoje zrobiła także monumentalna przestrzeń placu Międzynarodowych Targów Poznańskich – odgrodzona od miasta ścianami, dająca bardziej wrażenie zlotu wtajemniczonych – niż imprezy masowej. Trochę taki Zion z filmu Matrix, czyli ostatnie ludzkie osiedle, miejsce w którym ludzie rodzą się, a nie są zapładniani przez maszyny…

Choć sam do fanów NIN nie należę, Trent Reznor i spółka pokazując, że znają się doskonale na szeroko-pojętym rock&rollu i wykonując go z wielkim sercem i profesjonalizmem – tym występem mnie zwyczajnie kupili. Tak naprawdę dopiero na koncercie tej formacji mogłem skosztować ze smakiem tego co ten zespół ma do powiedzenia – a ma on bardzo dużo.

p.s.

Szkoda tylko, że telebimy mające przenieść nas wprost na scenę zaczęły działać dopiero jakieś 15 minut przed końcem… ale może to i dobrze – przydał się taki detox od youtuba i płynąca z tego satysfakcja obcowania z czymś faktycznie żywym.

Polecane

Share This