Organizatorzy podsumowują Burn Selector


2013.09.09

opublikował:

Organizatorzy podsumowują Burn Selector

Blisko dziesięć tysięcy festiwalowiczów bawiło się na piątej edycji Burn Selector Festival. W tym roku wydarzenie miało nowe otwarcie – festiwal odbył się na terenie Toru Wyścigów Konnych Służewiec w Warszawie.

Festiwal wystartował występem XXANAXX, którzy podobnie, jak goszczący na scenie godzinę później UL/KR, godnie reprezentowali nasz kraj. Archive, jak zawsze przy okazji swoich koncertów, zgromadzili tłum wiernych fanów. Obiecali szybki powrót, co nie jest niczym dziwnym, tym bardziej, że jak zdradzili w wywiadzie dla Selector TV, nowy album jest już gotowy, a kolejny w trakcie nagrań. Para One zapewnił taneczną rozgrzewkę przed występami francuskiej DJ-skiej creme de la creme: Breakbota i Busy P. Z wibrującego muzyką house namiotu Magenta Stage można było przenieść się wprost na intymne show Jamesa Blake’a. Może to brzmieć dziwnie, biorąc pod uwagę jego kilkutysięczną frekwencję, ale angielski wokalista potrafi tego dokonać. Zupełnie inny był występ The Knife. Wyjątkowy, bo jedyny w tej części Europy, wyjątkowy, bo jak zwykle w przypadku „Shaking The Habitual Show”, rodzeństwo Dreijer i ich grupa Sorklubben wzbudzili gorącą dyskusję każdą kolejną minutą koncertu, od rozgrzewki po zamykające występ „Silent Shout”. Wydaje się, że polska widownia odczytała intencje zespołu – na pewno wielu fanów szwedzkiego kolektywu wychodziło z namiotu Cyan Stage zaintrygowanych i wypełnionych artystycznym i politycznym przesłaniem zespołu. W sam raz, by zakończyć pierwszy dzień koncertów Ed Banger Mega Mixem w wykonaniu Busy P. Tak, jak obiecywał Pedro Winter, set był złożony z samych bangerów. Fani mogli usłyszeć przeboje Justice, Uffie czy Breakbota, który zresztą towarzyszył szefowi swojej wytwórni na scenie. Doskonale znane publiczności utwory były przeplatane wyborem mniej znanych artystów z archiwów francuskiego labelu.

 

Drugiego dnia scenę Magenta otworzyli swoimi występami Kixnare i Capital Cities, którzy dzięki swojej beztroskiej, rozrywkowej elektronice stali się jednym z odkryć festiwalu dla polskiej publiczności. Drugim było Factory Floor, artystyczne londyńskie trio, inspirujące się  industrialnym hałasem. Dzięki temu koncertowi, część widzów Selectora na pewno z niecierpliwością będzie czekać na mający się ukazać za dwa dni debiutancki album grupy. Bardziej popowe oblicze Cyan Stage pokazała Jessie Ware, która naprawdę lubi polską publiczność. Z wzajemnością. „Wildest Moments”, „Imagine It Was Us” czy „Running”, wykonywane z towarzyszeniem trzyosobowego zespołu, brzmiały tak, jakby były wykonywane z dedykacją dla Warszawy. Po niej na Magenta Stage zaprezentowała się duńska załoga When Saints Go Machine ze świetnie wyważoną porcją subtelnej elektroniki. Godzinę później, widownia Selectora była świadkami drugiego po The Knife niezwykłego, doskonale zaplanowanego spektaklu, tym razem inspirowanego kulturą hinduizmu. Reżyserką i główną aktorką, a także scenografką była M.I.A. Gorące, koncertowe wersje utworów politycznie zaangażowanej wokalistki ruszyły z miejsca każdego widza. Cieszymy się, że warszawski występ M.I.A. był jednym z dwóch jej koncertów tego sezonu w Europie, a czterech na świecie.

Każdego dnia po koncertach, część festiwalowiczów dotarła  na Burn Selector Afterparties w klubie 1500m2 do wynajęcia (Solec 18). To była bardzo udana, piąta i pierwsza w Warszawie edycja Burn Selector Festival. Dziękujemy za Waszą obecność i do zobaczenia za rok.

Polecane