Popek przyznaje się do kłamstwa i nie chce dłużej bronić Pomidora. Żurom: „Pomidor to parówa”


2020.06.04

opublikował:

Popek przyznaje się do kłamstwa i nie chce dłużej bronić Pomidora. Żurom: „Pomidor to parówa”

fot. P. Tarasewicz

Kilka dni po tym jak Popek wspólnie z Miśkiem z Nadarzyna odnosili się do zarzutów, jakie wobec Popka i Pomidora wysuwał Małolat K2, sprawa wraca i przybiera diametralnie inny obrót. Z opublikowanej przez Żuroma rozmowy z Popkiem i Miśkiem dowiadujemy się, że były członek Gangu Albanii nie zamierza dłużej kryć Pomidora.

Sprawdź też: Misiek z Nadarzyna o sprawie Popka i Pomidora: Widziałem papiery

Mamy 4 czerwca i chciałem wam w końcu powiedzieć, bo mam już tego dość, moją całą historię powrotu do Polski i całą aferę ze mną i z Pomidorem. Gang Albanii okazał się wielkim sukcesem, mój powrót do Polski okazał się możliwy. Zapytałem się mojego wspólasa, czy pozwoli mi wrócić, bo i tak się na nas ro***ał. Czy pozwoli mi wrócić, bo jest możliwość, że jak wrócę na samoukaranie, to wyjdę i nie będę musiał siedzieć. Pomidor się nie zgodził. Pół roku później dzwoni do mnie telefon i Pomidor prosi mnie, na****ają go w lesie, jakaś ekipa, i mi mówi żebym mu pomógł i tak dalej. Powiedziałem, że pomogę, w zamian za to, że da mi zielone światło, żeby wrócić do Polski na samoukaranie. Mówię: „Pomidor, ja cię z tego lasu wyprowadzę, pod jednym warunkiem – pozwolisz mi wrócić do Polski”. Powiedział, że tak. Podziękował, że go wyciągnąłem z lasu, że mu tylko jednego zęba w****li. I ja wróciłem do Polski.

Minęło trochę czasu i Pomidor zaczyna wyzywać mnie od konfidentów. Co ja zrobiłem? Mogę sobie zarzucić, że nie opowiedziałem tej historii wtedy. Wziąłem ze sobą 100 tysięcy złotych, pojechałem do niego, dałem mu te pieniądze, żeby mu zamknąć mordę. I od tamtej pory zaczęły dziać się cuda – mówi Popek.

Artysta przyznaje, że chroniąc Pomidora okłamał m.in. Miśka i Żuroma. Dlaczego robił to tak długo?

To był mój ziomek, poza tym dał mi to zielone światło na powrót do Polski. Ale później słyszę od Kalego, żebym do niego zadzwonił, bo Pomidor opowiada, że go wyzywam i że go sprzedałem. Ch** z niego, nie wspólas, bo jeżeli dał mi zielone światło, a później mnie obgadywał, że się na niego ro***łem, ja biorę te 100 koła i jadę do niego, a on dalej opowiada te farmazony, to niech wy***ala i tyle – komentuje Popek.

W dalszej części poniższego filmu Misiek i Żurom przyznają, że są rozczarowani postawą Popka, ale wybaczają mu, bo widzą jego skruchę. O Pomidorze obaj mówią natomiast jak najgorzej. W pewnym momencie Żurom nazywa go „parówą” i jest to chyba najdelikatniejsze określenie, jakie pada pod adresem Pomidora.

Polecane


Share This