Rahim: „Magik z miejsca tak walnął mój tekst, że aż przeszły mnie ciary”


2020.11.20

opublikował:

Rahim: „Magik z miejsca tak walnął mój tekst, że aż przeszły mnie ciary”

fot. mat. pras.

17 listopada Sebastian „Rahim” Salbert skończył 42 lata. Dokładnie w dniu jego urodzin na półki w księgarniach trafiła napisana przez niego z Przemkiem Corso książka „Rahim. Ludzie z tylnego siedzenia”. To wspomnienia współzałożyciela Paktofoniki i Pokahontaz, w których opowiada o swojej życiowej i muzycznej drodze, filmie „Jesteś bogiem” czy pierwszym spotkaniu z Magikiem.

Jeśli nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z tekstem, poniżej publikujemy fragment publikacji.

Sprawdź też: Rahim: „Polska scena hip-hopowa wyrosła z psycho-rapu”

Wyglądało to tak, że usiedliśmy z Bakiem pośrodku pokoju. Przed nami przy komputerze siedział Magik, a za naszymi plecami na kanapie Gano, Abradab i Jajonasz.

Mag wziął ode mnie dyskietkę, odpalił podkład i po chwili powiedział:

– No dobra… to nawijajcie.

– Co? – zdziwiłem się.

– No… rapujcie!

Wydukaliśmy swoje teksty z kartki.

Wiem, że chłopakom na kanapie ewidentnie poprawiłem humor, i kompletnie im się nie dziwię. Do mnie też w kolejnych latach przyszło sporo osób, które miały niewiele do pokazania. Magik z kolei był superskupiony i poważny.

Kiedy skończyłem, zapadła cisza. Wiedziałem, że to był totalny fuckup. Wiedziałem, że schrzaniłem to po całości.

Lekko przybity – z milionem myśli na minutę – wyszedłem na fajkę. Dołączyli do mnie Jajonasz i Magik.

Miałem poczucie, że przyjechałem pokazać się przed absolutnie zajebistym zespołem, a to, co przedstawiłem, okazało się absolutnie poniżej jakiejkolwiek krytyki.

Magik przyglądał mi się uważnie i w pewnym momencie powiedział:

– Ej, ty… a pokaż mi na chwilę tę kartkę.

Wręczyłem mu ją odrobinę zaskoczony.

– Stary, jeżeli to jest dla ciebie ważne – zaczął – to musisz włożyć w to emocje. To musi być czuć! To musi być ogień. Posłuchaj…
Magik z miejsca, czytając z kartki, tak walnął mój własny tekst, że aż przeszły mnie ciary. Dosłownie oszalałem. W tym momencie zostałem jego fanem! Facet potrafił interpretować cudze słowa w taki sposób, jakby należały do niego samego.

Kiedy skończył, oddał mi kartkę, a ja wziąłem ją w osłupieniu, kompletnie nie wiedząc, co powiedzieć.

– Rozumiesz teraz, o co mi chodzi? – zapytał.

Zrozumiałem.

Co ciekawe, nie była to dla mnie najważniejsza lekcja tamtego dnia. Kiedy wróciliśmy do pokoju, Mag zaczął włączać własne podkłady, a ja i Bit-Bak rozpływaliśmy się, czując tę energię i pozwalając się jej unieść.

– Posłuchaj – zaczął po chwili Magik, zwracając się w moim kierunku.

– Tak?

– Wycinasz za długie sample.

– Co?

– To nie może być tak, że wycinasz loopa, dokładasz beat i twierdzisz, że to twój podkład. Musisz brać krótsze dźwięki. Musisz to zbudować. Skomponować. Zobacz… pokażę ci.

Na ekranie komputera wyświetlał się program typu Tracker, a Mag zaczął uczyć mnie, jak to naprawdę działa. Jak wycinać po jednym dźwięku. Jak przyśpieszać, zwalniać, skracać, sklejać i odwracać. Tworzyć.

Nagle okazało się, że ktoś przemówił do mnie moim własnym językiem. Lata fascynacji komputerami i programowaniem sprawiły, że z miejsca zrozumiałem, co robi, a co ważniejsze – jak to robi.

Poczułem się, jakby ktoś zapalił mi w głowie światło.

– Ej, ja jestem w stanie to robić – przyznałem. – Wcześniej nie wiedziałem jak!

– No to teraz już wiesz.

Książkę „Rahim. Ludzie z tylnego siedzenia” możecie na tej stronie, w serwisie empik.com, a także w salonach Empik i dobrych księgarniach w całej Polsce.

Polecane


Share This