Steve z Placebo: „Żurbówkę mogę dodawać do każdego drinka” (wywiad)


2009.11.21

opublikował:

Steve z Placebo: „Żurbówkę mogę dodawać do każdego drinka” (wywiad)

Znowu jesteś w Polsce. Jak wrażenia z pobytu w naszym kraju?

Ostatni raz byliśmy w Polsce na Openerze nad polskim morzem. Ale z Placebo w Warszawie jestem po raz pierwszy. I naprawdę, bardzo miło spędziłem tutaj czas wczoraj i dziś zwiedzając miasto. Dobrze się bawiłem zwiedzając wszystkie ciekawe miejsca związane z historią, którą się interesuje. Tutaj jest bardzo uroczo, naprawdę. Bardzo mi się tutaj podoba. Warszawa jest bardziej uroczym miejscem niż mi się wydawało.

Wiesz, ze Placebo jest bardzo popularne w naszym kraju, wiec na pewno będziesz często tutaj wracał.



Tak, wiem. W tym roku jest to moja druga wizyta w Polsce. Mam nadzieje, ze w przyszłym roku znowu odwiedzimy wasz kraj z nową trasą koncertową.

Jak znalazłeś się w Placebo? Czy sam zgłosiłeś się do zespołu czy może chłopcy Cię wybrali?

Hmmm, można powiedzieć, że i tak i tak. Steve odszedł z grupy, a ja miałem kontakt z chłopakami i wysłałem im maila, że jak szukają nowego perkusisty to może zdecydują się na mnie. Oni pamiętali mnie z poprzedniego zespołu, z którym grałem przed Placebo, jako support. Powiedzieli, żebym przyjechał do Londynu, bo chcą zobaczyć jak gram i po dwóch tygodniach zapytali się czy chce z nimi wystąpić podczas koncertu i się zgodziłem. I tak znalazłem się w rodzinie Placebo.

Czy byłeś fanem Placebo zanim stałeś się ich perkusistą?



Byłem fanem, ale nie jakoś długo. Po raz pierwszy usłyszałem ich muzykę w 2006 roku. Słyszałem ich jak grałem przed ich koncertami. I jak ich widziałem na żywo podczas koncertów i gadałem z ludźmi o nich, to stwierdziłem, że są niesamowitą grupą. Później razem nagrywaliśmy płytę i mogłem wsłuchać się w ich muzykę. Ale moim zdaniem dobrze, że nie byłem wielkim fanem zespołu. Grając teraz z nimi dziwnie bym się czuł i chyba nie mógłbym profesjonalnie podchodzi do grania.

A jak Ci się współpracuje z chłopakami?

Super! Uwielbiam z nimi pracować. Nie mógłbym pracować z nimi jakbym ich nie lubił. To będzie bardzo smutny dzień dla mnie jak grupa się rozpadnie. Ale to pewnie stanie się za 20 – 30 lat. Jak na razie o tym nawet nie myślę. Gramy razem i staramy się, żeby nasza muzyka była jak najlepsza i to jest najważniejsze.

Jak to się stało, że zostałeś perkusistą?

W sumie wybrałem perkusję, jako dziecko, miałem wtedy 6 lat. Mój wujek miał zespół i jak kiedyś koncertowali zostali u nas w domu. Rano jak się obudziłem i wszedłem do pokoju zobaczyłem jakiegoś kolesia. Zapytałem się, kim jest i okazało się, że był to perkusista z zespołu.  Powiedziałem, żeby pokazał mi perkusję i jak ja zobaczyłem i usłyszałem jak się gra to powiedziałem – o tak! Chce być perkusistą!

Nie mieliśmy jednak za dużo pieniędzy i musiało minąć wiele lat zanim kupiłem sobie własną perkusję. Bycie perkusistą jest dla mnie świetne. Jak jesteś wokalistą jesteś na świeczniku, na pierwszym miejscu. A perkusista ma swój własny świat. Nikt podczas koncertu nie podejdzie do ciebie i nie będzie ci przeszkadzał grać. I tak naprawdę musisz opiekować się całym zespołem. Dyrygujesz całym koncertem, wybijasz odpowiedni rytm. Uwielbiam taką odpowiedzialność!

Zanim dołączyłeś do Placebo, grałeś raczej ostrzejszą muzykę. Jak się odnalazłeś w Placebo? Nawet nie wyglądasz jak typowy członek tego zespołu.

O tak, w moim starym zespole Evaline faktycznie muzyka była bardziej ostra. Ale nie miałem problemu, żeby grać lżejszą muzę.  I faktycznie nie wyglądam jak typowy członek Placebo. No, ale przecież Placebo też się maluje i inaczej ubiera na koncerty. Wyglądam zupełnie inaczej niż pozostali, ale raczej to nikomu nie przeszkadza.

Porozmawiajmy o twoich tatuażach. Wiesz ile ich masz i kiedy zdecydowałeś się na zrobienie pierwszego?



Nie wiem ile ich mam dokładnie. Ale wiem, że ok. 75 % ciała mam pokryte tatuażami. Ale już skończyłem. Już więcej nie robie. W wieku 17 lat wiedziałem, że chce mieć tatuaże, ale pierwszy zrobiłem dopiero, jako dziewiętnastolatek. Jako dziecko myślałem, że tatuaże to fajny pomysł na siebie. Różne zdjęcia i rysunki pokrywają Twoje ciało i to jest fajne. Mogę np. pokryć swoje ciało moimi ulubionym obrazami albo wymyślić nowe wzory.

Opowiedz teraz coś o Twoim własnym projekcie – Florence e Florentyno.

Obecnie nagraliśmy 11 utworów na demo i miejmy nadzieje w przyszłym roku wyjdzie płyta. Mam nadzieje. Byłoby super!

Gracie zupełnie inna muzykę – można powiedzieć, że bardziej melancholijną, spokojna, ale jednocześnie lekko folkową.

Tak, tak. Chciałem grać zupełnie inna muzykę, niż jaką gram w Placebo. W Florence e Florentyno gram na gitarze i śpiewam. Ale i tak po pierwsze jestem perkusistą. Mam to w sercu. Kiedyś jak Placebo się rozpadnie chce móc mieć możliwość robić coś nadal.        

Może zdradzisz nam jakieś gorące i pikantne ploteczki na temat Twoich kumpli z

zespołu. Może coś o Brianie?



Mam ich wiele, ale nie wiem czy mogę powiedzieć…

No dobra, to może zdradzisz nam czy Briana sam się maluje przed koncertami?



Mamy nasza dziewczynę od make up- Lise. Przed koncertami maluje nas. Ale myślę, że w latach 90-tych Brian sam się malował – wtedy miał ten dziwny make up. No, ale teraz Lisa robi wszystko, żebyśmy byli ładniejsi.

Czy piłeś już polską wódkę?

Wiesz, jaka jest moja ukochana wódka? Żubrówka! Uwielbiam ją i mogę ja pić cały czas! I mogę ją dodawać do każdego drinka!

      

Polecane

Share This