To było grane: 15 października


2012.10.15

opublikował:

To było grane: 15 października

Poniższy tekst powstał we współpracy ze stroną „To było grane”.

15.10.1948 – Któż nie zna „Lady In Red”. Autor hitu Chris de Burgh kończy dzisiaj 64 lata. Karierę zaczynał w rodzinnym zamku przerobionym na hotel, gdzie zabawiał gości. Z czasem zamienił zamek na kluby, potem hale koncertowe, a nawet stadiony. De Burgh przez lata był żyłą złota dla wytwórni A&M Records, którą porzucił w 2004 roku na rzecz własnego labelu. Prywatnie córką artysty jest Miss World z 2003 roku Rosanna Davidson. Właśnie córce Chris zadedykował piosenkę „For Rosanna” z płyty „Into The Light”. Tej samej, z której pochodzi wspomniane „Lady In Red”.

15.10.1972 – Choć gra w Lady Pank już prawie 20 lat, część fanów wciąż nazywa go „nowym”, pamiętając za perkusją choćby Jarosława Szlagowskiego. Zanim trafił do Lady Pank jego temperament próbował okiełznać Kazik Staszewski. – Kuba potrzebował chyba większego autorytetu i znalazł go w osobie Janka Borysewicza – wspominał później Staszewski w książce „Kult Kazika”. Muzyk wspiera Borysewicza także w pobocznym projekcie Jan Bo. Kuba Jabłoński, bo o nim mowa, kończy dziś 40 lat. Od 2010 roku jako „Q” gra także z Neo Retros. Ciekawostka – jutro do sprzedaży trafi nowa płyta tego składu zatytułowana „The Legend Of Legends”. Ostatnią dotychczasową płytą Kuby nagraną z Lady Pank jest wydana przed dwoma tygodniami „Symfonicznie”.

15.10.1984 – Trochę Grace Jones, trochę Sade – obchodząca dziś 28 urodziny Jessie Ware bywa porównywana wyłącznie do wielkich artystów. Jessie posługuje się jednak czytelną inspiracją, ale stara się nie kopiować. Na swoim debiutanckim krążku „Devotion” pokazała, że należy jej się miejsce na muzycznej scenie. We wrześniu wpadła do Polski by zaprezentować się w rozgłośniach radiowych. Wystąpiła wówczas m.in. w Trójce i Chilli Zet. Wróci całkiem niedługo – w listopadzie ma zaplanowane koncerty w Warszawie i Poznaniu.

15.10.2004 – Osiem lat kończy film Wojtka Smarzowskiego “Wesele”. Obraz przyniósł nie tylko ponury obraz Polaków (standard u Smarzowskiego), ale też świetną ścieżkę dźwiękową autorstwa dowodzonego przez Ryszarda Tymańskiego składu Tymon & The Tranzistors. „Biały miś” zrobił karierę na niejednej imprezie, pozytywnie wpływając też na popularność samego filmu. Tymon wspólnie z Jackiem Lachowiczem, Jackiem Majewskim i Kornelem Popławskim pojawili się zresztą w filmie, wcielając się w rolę zespołu weselnego.


Polecane

Share This