Moby – "Innocents"


2013.10.01

opublikował:

Moby – "Innocents"

Moby zachwyca nas elektroniczną muzyką już blisko ćwierć wieku. Do jego wspaniałego dorobku dołącza jedenasty studyjny album w karierze. „Innocents” to kolejny przykład geniuszu amerykańskiego twórcy. Pozycja wyjątkowa w jego dyskografii. Jakiś czas temu Moby zamienił Nowy Jork, w którym spędził większość życia, na Los Angeles. W nowym miejscu zamieszkania, gdzie słońce świeci częściej, a ludzie są bardziej wyluzowani, didżej napisał kilkanaście piosenek na jedenasty krążek. Miasto Aniołów dostarczyło Moby`emu sporo inspiracji, bo: W Nowym Jorku wszędzie otaczali mnie ludzie, a w Los Angels nawet mieszkając w mocno zabudowanym terenie z 15 milionami ludzi, możesz się czuć wyizolowany, jakbyś mieszkał na wsi. „Innocents” mówi bardziej o tym, że jest się w domu, w nowym mieście, w którym nie czujesz się jak w mieście.

Album „Innocents” powstał przy współudziale wielu wyjątkowych osób. Po raz pierwszy w karierze Moby zatrudnił topowego producenta. Pomocą przy konsolecie służył mu trzykrotny laureat Grammy Mark „Spike” Stent (m.in. Madonna, Lady Gaga, Beyoncé, Bruce Springsteen, Muse, Björk, Massive Attack). Zaś w piosenkach słychać głosy między innymi Marka Lanegana, Wayne`a Coyne`a z The Flaming Lips (w pierwszym singlu „The Perfect Life”), indiefolkowca Damiena Jurado, czy fantastycznej Kanadyjki Cold Specks. Ona własnie pojawia się w pierwszej ujawnionej piosence „A Case For Shame”. Wyjątkowość płyty „Innocents” wiąże się też z jej promocją koncertową. Moby na razie ma dość długich tras. Dlatego materiał z albumu zaprezentuje tylko podczas trzech występów w Los Angeles (2, 3, 4 października 2013). Produkcja albumu także zaskakuje. Moby zdecydował się bowiem pozostawić na nim drobne niedoskonałości i zarzucić mozolną studyjną obróbkę przy wykorzystaniu nowoczesnej technologii. Wszystko zostało nagrane przy użyciu starego sprzętu analogowego. Pozwoliliśmy ze Spike`em na to, aby dziwactwa i niedoskonałości pozostały na albumie – tłumaczy Moby. One są również zauważalne na moich ulubionych płytach wszech czasów. Naturalność, organiczność, to także jedne z niewątpliwych zalet „Innocents”. Gdy świat ściga się na nowinki techniczne, Moby sięgnął w przeszłość. I na pewno na tym wygrał.

Polecane

Share This