Margaret – „Add The Blonde”

Wyciągnęła średnią z popu.

2014.09.30

opublikował:


Margaret – „Add The Blonde”

Szwedzi wiedzą sporo o muzyce elektronicznej, jeszcze więcej o metalu, ale – o czym często się zapomina – mają też spory wkład we współczesne brzmienie popu. Dr. Luke, którego możemy kojarzyć m.in. z hitów Avril Lavigne, Katy Perry, Keshy, Britney Spears, Nicki Minaj i Jessie J, uczył się fachu od Maxa Martina, Szweda. Sam Martin na przełomie wieków pomagał młodziutkiej Britney Spears i Backstreet Boys, w kolejnych latach wzbogacił swoje CV o przeboje Pink, Maroon 5 i Kelly Clarkson. „Just Dance”, „Poker Face”, „Alejandro”, „Bad Romance”? To wszystko muzyka RedOne`a, Szweda marokańskiego pochodzenia.


Nic więc dziwnego, że Margaret, śpiewająca swoje piosenki po angielsku i najwyraźniej marząca o sławie sięgającej poza polskie podwórko, zatrudniła do współpracy Joakima Buddee i Martina Erikssona. Ten szwedzki duet odpowiada za większość podkładów na „Add The Blonde”. Warto było? Raczej tak. W muzyce słychać echa wszystkich mód, które w ostatnich latach ogarnęły środowisko popowe. Mamy więc masywne, stadionowe brzmienie w „Start a Fire”, utworze nie bez powodu uznanym za oficjalny hymn niedawnych mistrzostw świata w siatkówce. „Dance for U” flirtuje z kolei z retro-disco: płaską, silną perkusją rzucono tu pod funkujący riff i syntezatory. Do tych, którzy nie mogą się zdecydować, czy bardziej im się podoba Taylor Swift, czy Avril Lavigne, skierowane są „All I Need” i „Click”, utrzymane w różnych tempach, ale w gruncie rzeczy bliskie słodkiemu, amerykańskiemu popowi dla nastolatek. Otwierające album „Wasted” i „Thank You Very Much” mają z kolei tę zwiewność i lekkość, którymi niedawno podbijała serca Lenka.

Wyliczam te skojarzenia, by pokazać, że Margaret inspiruje się tymi samymi wokalistkami, które za Oceanem lub na Wyspach sięgały po usługi szwedzkich producentów. Wyliczam też, bo inaczej opisywać tego krążka się nie da. Spójności i pomysłu na całość tu za bardzo nie ma, ale czy ktokolwiek na to liczył? Płyta w niemal połowie składa się z materiału z poprzedniej EP-ki, a stylistyczne rozstrzelenie ma służyć przede wszystkim wygenerowaniu jak największej ilości hitów i kuszeniu słuchacza od wielu stron. I rzecz się Margaret udała, bo „Add The Blonde” nie brzmi jak odcinanie kuponów po „Thank You Very Much”, lecz kompilacja nagrań aspirujących o miejsce na radiowych playlistach.

Sama autorka o albumie opowiada tak: „Za tymi utworami kryją się przede wszystkim emocje, a o nich ciężko pisać krótko, ciężko definiować, ciężko określać”. Cóż, jak to zwykle bywa we współczesnym popie, przed odbiorcą, który chce odkryć te ukryte emocje, stoi nie lada zadanie. Margaret – ale przecież nie ona jedna – obkleiła swoje uczucia taką ilością ozdobnego papieru i zawinęła je w tyle kokardek, że koniec końców otrzymaliśmy prezent, do którego niemalże nie da się dokopać. A jeśli już, to jest on tak mały, że z trudem można go dostrzec. Do czego zmierzam? Ano do bardzo prostej rzeczy, która tutaj nie powinna nikogo zdziwić: że te teksty są raczej prościutkie i mało wymagające, emocjonalnie zaawansowane jak przeciętny odbiorca albumu.

Nie przeczę jednak, dobrze się „Add The Blonde” słuchało. Być może należało to napisać już wcześniej, ale ponieważ w pierwszej kolejności należało wyróżnić pracę producentów, teraz dopiero można pochwalić głos samej wokalistki, który ani myśli być tylko dodatkiem do przebojowych podkładów. To raptem debiutancki longplay, a ja już mam poczucie, że Margaret ma w barwie swojego wokalu coś własnego. To się ceni, szczególnie że mierząc się z tyloma stylami, łatwo potknąć się o własnych idoli.

Margaret – „Add The Blonde”

Magic Records / Universal Music Polska

1. Wasted

2. Heartbeat

3. Broke But Happy

4. Too Little Of Love

5. As Good As You

6. Tell Me How Are Ya

7. Thank You Very Much

8. All I Need

9. L.O.L.

10. I Get Along

11. Click

12. Getaway

13. Dance For 2

14. Start a Fire

Polecane


Share This