Ballada o zeszłotygodniowych wywiadach

Beef Nykiel z Zawiałow, plotki i kanon postępowania Prawdziwego Polskiego Hip-hopowca

2017.10.20

opublikował:

foto: P. Tarasewicz

Często pytacie w listach do redakcji, jak odbywają się wywiady, co się dzieje przed, po, obok i w trakcie, poza kadrem. No to spieszę z odpowiedzią 🙂

Na przykład w poprzednim tygodniu spotkaliśmy się przed kamerą z szóstką szczęśliwców, którzy albo wydali, albo za chwilę wydadzą płyty. We wtorek, świtem, prawie punktualnie o 10.00 przyszła Daria Zawiałow ze swoim facetem. Poprzeklinaliśmy, popiliśmy kawki i rozmawialiśmy o psach pewnego bardzo znanego i jeszcze bardziej utalentowanego muzyka. Darii zrobiło się bardzo głupio, bo zapomniała, że jeden z czworonogów nie żyje i teraz boi się, że ten muzyk się na nią obrazi. Kosa wisi w powietrzu.

Następnie przyszła Paulina Przybysz w dresie. Obgadaliśmy jej siostrę, kawy nie chciała. Obgadując Ekonoma, czyli jedną z najkluczowszych oraz najwszechmocniejszych postaci w CGM.pl Paulina zorientowała się, że obgaduje go za każdym razem, jak jest w pobliżu naszej kamery, ale nigdy przed. Siostrę trochę przed kamerą obgadała. Resztę mamy na monitoringu.

Potem przyszedł Artur Rojek z laptopem. Jadł mieszankę studencką, bo lubi. Nikogo nie obgadywaliśmy, bo Artur wysyłał maile i załatwiał Sprawy Wagi Państwowej. Podczas wywiadu ożywił się przy pytaniu o sytuację, w której ktoś coveruje jego utwory. Wyszedłem w prostej linii z założenia, że utwór to takie dziecko artysty. Coś, co stworzył od początku do końca (pomijam sytuację, w której ukradł i podpisał jak swoje). Więc jeśli dzieło to dziecko twórcy, to cover można chyba uznać za gwałt na dziecku. Chyba trochę przesadziłem, ale wyszło nie tak źle, bo Artur R. ożywił się.

Dalej, już wyraźnym popołudniem, przyszła Natalia Nykiel. Ona też sprawdzała w lustrze, jak wygląda (tylko Artur R. nie sprawdzał). W trakcie „Najgorszych Pytań” albo „Przesłuchania” – już nie pamiętam, ale będzie można zobaczyć niedługo – zadałem takie pytanie o Darię Zawiałow, że na horyzoncie zamajaczył Pierwszy W Polsce Beef w Popie (i nie chodzi o wołowinę ani nic seksistowskiego). Pytanie było wredne i każda odpowiedź na nie była zła i niedobra. Natalia lubi Darię.

Wizycie Natalii w CGM.pl towarzyszyły dwie mniej więcej siedmio- czy dziesięciolatki. Mniej wyrośnięte, więcej wyszczekane, ale tylko do czasu pojawienia się idolki. Szkoda, bo miały znacznie lepsze pytania od moich, hiciarską stylówę i komplet mleczaków. Oby ten potencjał się nie zmarnował.

Mniej więcej między Pauliną a Rojkiem dowiedzieliśmy się, że jutro jest w Warszawie Maleńczuk i jak chcemy, to do nas wpadnie. Co mieliśmy nie chcieć, skoro i tak jutro mieliśmy nagrywać Białasa z Lankiem.

Białas z Lankiem okazali się niestereotypowymi polskimi hip-hopowcami. Nie dość, że przyszli godzinę za wcześnie, bo im się coś pokićkało, to byli trzeźwi. W związku z tym poszli na śniadanie. Poszli i wrócili zadowoleni i lekko spóźnieni (wreszcie coś zgodnego z kanonem postępowania Prawdziwego Polskiego Hip-hopowca). Zgodnie z kolejnymi punktami tegoż niepisanego kanonu, podczas rejestracji nie na wszystko odpowiadali chętnie, nie ukrywali zadowolenia ze statusu społecznego i materialnego oraz nie chciało im się odpowiadać na inne pytania, niż te w „1 NA 1”.

Eventim

Kiedy kończyliśmy nagrywać Białasa i Lanka, który wcale nie okazał się niemową(!), pod redakcję dotarł już Maciej Maleńczuk. Maleńczuk, jak to Maleńczuk, w samo południe człowiek chciałby zapalić, bo czuje taką potrzebę, ale z elementów łatwopalnych jedynie bletki. Chłopaki z redakcji uspokajają, że ma farta, bo kręcimy właśnie hip-hopowców, a oni przecież zawsze coś mają. Nie mieli. Ale dzielna załoga CGM.pl uratowała gwiazdę z Krakowa. Maleńczuk pojechał do Polsatu uśmiechnięty. Zabrał nam puszkę coli z lodówki i coś tam jeszcze. Ja jestem szczególne dumny, że udało mi się rozwiązać pewien egzystencjalny problem, który nurtował jednego z moich ulubionych artystów. Otóż Maleńczuka w pewnym momencie zaintrygowało i puścić nie chciało pytanie: Dlaczego ci perkusiści zawsze tak w ten werbel często napierdalają? Spontanicznie podrzuciłem odpowiedź: bo jest najbliżej! I chyba trafiłem w sedno. W werbel sedna.

Artur Rawicz

 

 

Polecane