P!nk – „Beautiful Trauma”

Pop po przejściach, ale bez happy endu.

2017.10.26

opublikował:


foto: mat. pras.

Dziewczyny rządzą. Zwłaszcza w popie. A na pewno tej jesieni. Po nowych płytach Miley Cyrus, Fergie, Demi Lovato i Jessie Ware już za chwilę kolejne „gorące” premiery. Swoje nowe albumy wydadzą, lada chwila, Taylor Swift czy Kelly Clarkson. Jak na tle ich wszystkich wypada, wracająca do gry po długich 5 latach zajmowania się głównie dziećmi (oraz artystycznym „matkowaniem” niejakiej Sii), niezmordowana P!nk? Przekonajmy się!

Media niezbyt trąbią o tym powrocie. Nie ma spektakularnych nagłówków, reportaży, o okładkach już nie wspominając. Szkoda. Bo jeszcze raz okazuje się, zarówno showbiznes, jak i media go opisujące, karmią się skandalami. A tych w życiu 38-letniej dziś Alecii Moore jak na lekarstwo. Co więcej, wokalistka postanowiła nie robić sensacji ze swojego życia rodzinnego i chętnie dzieli się, zwłaszcza na Instagramie, fotkami swoich dzieci. Przypomnijmy – razem z mężem, Careyem Hartem, ma dwójkę pociech: 6,5-letnią córkę Willow Sage i synka Jamesona Moona, którego urodziła pod koniec 2016 roku. – Tak, moje dziecko jeździ na rowerze po domu. Tak, bez ciuchów i tak, bez kasku. A ja ignoruję i patrzę w telefon – napisała kiedyś w jednym z postów. Cała ona. Wyluzowana, ale jednak mama. I to na pełen etat. Bez drużyny nianiek. I często bez makijażu.

Eventim

No właśnie. Kiedy po raz pierwszy przesłuchałem – w całości i dokładnie – jej nowego, siódmego już krążka, to „rzuciły mi się w uszy” dwie rzeczy – niezwykła spójność tego materiału (niestety również w kontekście braku radiowych „killerów”), ale przede wszystkim rewelacyjna produkcja. Ostra, mocna, dynamiczna i – co najważniejsze – selektywna. Bo bez fajerwerków i udziwnień. P!nk śpiewa na „Beautiful Trauma” pełnym głosem, czasem wręcz – jak to ona – wrzeszczy, krzyczy i piszczy. Ale kiedy trzeba, to ścisza głos niemal do szeptu. I wszystko słychać wyraźnie. Muzykę również. Ale to, co dzieje się w sferze instrumentalnej tego krążka, to temat na osobny artykuł…

Skupmy się na „piosenkowości” tego materiału, bo mam wrażenie (i wydaje mi się, że nie mylę się za bardzo), że Amerykance chodziło na tym „powrotnym” albumie o przygotowanie jak najlepszych kompozycji. Muzycznych historii z jej życia – prawdziwych, napisanych porządnie, od serca. Takich, które nie odwracają uwagi stylistycznymi „fikołkami”. Modnych i „przeprodukowanych” – tych, które podobają się od razu. I równie szybko się nudzą.

W tym kontekście „Beautiful Trauma” to album tradycyjny, wręcz zachowawczy, a w sporej części bardzo „amerykański” – w tym znaczeniu, że mocno czerpiący z tamtejszej spuścizny muzycznej. A więc bluesa, country i southern rocka. Jankesi to (po)lubią. Pozostali słuchacze? Niekoniecznie. Choć okazjonalne sukcesy w naszej części globu – nie bójmy się tego słowa – muzycznie kuriozalnej Shanii Twain przekonują, że dobrze zrobiony, kowbojski numer raz na 10 lat spodoba się europejskiej publice.

Jeśli bowiem jakieś piosenki z nowego albumu P!nk miałyby zagościć na dłużej na naszych listach przebojów, to szansę na to mają przede wszystkim te najbardziej uniwersalne, (super)popowe songi – mocny, dający się zapamiętać tytułowy opener. Albo potężny, może nawet trochę zbyt patetyczny, ale bardzo „radiowy” numer „But We Lost It”. Trudno się natomiast oprzeć wrażeniu, że tam gdzie artystka sięga (podobnie jak Miley Cyrus na swoim „Younger Now”) po wspomnianą już muzyczną „patatajnię” spod znaku Dolly Parton, to… przegrywa. Przynajmniej u tej części fanów, dla których kowbojski sznyt utworów w rodzaju „Where We Go” czy „I Am Here” będzie po prostu niestrawny.

Moją konsternację budzą również dwa utwory stylistycznie „wystające” z całości, czyli – bardzo średni), funkowy duet z Eminemem w „Revenge” i taneczny, ale dziwnie archaiczny „Secrets” – siermiężny disco-pop nagrany jakby na siłę. I w sumie nie wiadomo po co? O balladach w rodzaju „Barbies” czy „Wild Hearts Can’t Be Broken” nie będę pisał, bo nie chcę się znęcać nad P!nk. Wyłączam zatem „Beautiful Trauma” i biegnę zobaczyć, co tam słychać na jej Instagramie. Może tam znajdę więcej prawdziwych emocji…

Artur Szklarczyk
Ocena: 2,5/5

Tracklista:
1. Beautiful Trauma
2. Revenge
3. Whatever You Want
4. What About Us
5. But We Lost It
6. Barbies
7. Where We Go
8. For Now
9. Secrets
10. Better Life
11. I Am Here
12. Wild Hearts Can’t Be Broken
13. You Get My Love

  • szymon

    Płyta jest świetna. Nie zgadzam się z recenzją ale ją szanuję.

    Album jednak szczerze polecam

Polecane