Jak Margaret nigdy nie nazwałaby swojego faceta?


2021.07.10

opublikował:

Jak Margaret nigdy nie nazwałaby swojego faceta?

fot. P. Tarasewicz

Na początku lipca w sieci pojawiła się nowa epka Margaret zatytułowana „Gelato”. To już drugie wydawnictwo artystki w tym roku, po krążku „Maggie Vision” z początku roku. W ramach promocji nowego materiału Margaret odwiedziła naszą redakcję, by spotkać się z Marcinem Flintem w ramach Flintesencji, a przy okazji odpowiedzieć na Najgorsze Pytania. Zapraszamy do obejrzenia nowego odcinka cyklu, w którym Maggie zdradza, jak nigdy nie nazwałaby swojego faceta, wskazuje utwór ze swojego repertuaru, który zagrałaby na Pikniku Country w Mrągowie, a także piosenkę, której nigdy nie odważyłaby się coverować.

Jednym z tematów podejmowanych w podcaście Flintesencja była kwestia nieustannego zmieniania się. Od czasu swojego fonograficznego debiutu „All I Need”, artystka zdążyła zaliczyć kilka wolt stylistycznych i nic nie zapowiada, by w przyszłości miała unikać kolejnych.

Styl jest więzieniem i trochę lenistwem. Każdy z nas ma swoje utarte ścieżki, czy to myślowe, czy muzyczne. Ja też mam swoje melodie, których używam, interwały czy jakieś podziały rytmiczne, które mi wchodzą ot tak. Można by nazwać to stylem, ale można też lenistwem, gdyż wychodzenie z tej strefy komfortu, z tych pudełek, jest rozwijające. I w tym sensie nie chciałabym mieć swojego stylu. Chciałabym cały czas odkrywać i uczyć się nowych rzeczy – ocenia Margaret.

Polecane

Share This