Kasta: „Wracam kiedy, gdzie i jak chcę. Zrobię wszystko to, czego byście nie chcieli”


2020.11.14

opublikował:

Kasta: „Wracam kiedy, gdzie i jak chcę. Zrobię wszystko to, czego byście nie chcieli”

fot. P. Tarasewicz / CGM.PL

Waldemar Kasta na dobre wrócił z rapowej emerytury. Artysta dogrywa kolejne featy – wczoraj w sieci pojawił się klip donGURALesko i Matheo z jego udziałem, niedawno słyszeliśmy go także u Sitka, w drodze jest także płyta. Powrotowi Waldka towarzyszą zarówno entuzjastyczne komentarze fanów, jak i głosy krytyki. Oba głosy jesteśmy w stanie zrozumieć, ponieważ scena z Kastą na pewno jest bogatsza, więc zawsze dobrze słyszeć jego nowe numery, ale z drugiej strony chyba nikt inny nie deklarował tak stanowczej chęci rozbratu z nagrywaniem rapu, jak on.

Korzystając z premiery numeru „Pipa, lampa, oranżada” Waldek pokusił się o krótki komentarz dotyczący jego powrotu na scenę, różnić w nagrywaniu kiedyś i dziś oraz stosunku artysty do negatywnych komentarzy.

Cóż mogę powiedzieć – kiedyś się robiło muzykę inaczej. Przynajmniej rapową – pure fun, bez zastanawiania, kalkulacji, ot tak co ślina na język przyniesie. Koszt uzyskania przychodu był niski, język bezczelny, rymy proste, nie dbające o uznanie krytyków. Hejter jeśli istniał, dostawał spazmów, bo nikt jego frustracji nie klikał i wszyscy mieli go gdzieś. Czas powstawania numeru był zazwyczaj zaskakująco krótki, płyty robiło się w dwutygodniową sesję – człowiek nie zdążył nawet się znudzić ani czekaniem na zwrotki, ani zmęczyć pi***niem internetowych koniobijców. A na c**j wraca? A po co wraca? A pieniędzy brakuje? A na c**j z wami! Wracam kiedy, gdzie i jak chcę i wy wątłe siurki możecie sobie jedynie powpisywać się pod spodem (gdzie zresztą wasze miejsce :)) – pisze Wall-E.

Raper odnosi się także bezpośrednio do swojej kooperacji z DGE i Matheo.

Płyta (moja) będzie drill shit plus goście – natomiast takiego kolabo i zapro tym razem choćby żeby was po***rwić – nie mogłem sobie odmówić. Z dedykacją ode mnie dla was, wy chore z nienawiści tumany (prawdziwi fani są i będą skoro już tyle zostali) – wam bowiem hejterom na wasz ból dupy nikt nie chce nic dedykować. To macie. A moim albumem, czy goście dopiszą, czy nie – dostaniecie tak na łeb, że się nie spodziewacie nawet 🙂

Zrobię wszystko to, czego byście nie chcieli, wszystko tak jak nie mogę i nie powinienem. Zbudowałem katalizator, w którym energia waszej destrukcyjnej głupoty zamienia się, nie psując mojej karmy w moją przekorną motywację :). Więc najlepiej skończcie pi***lić, bo inaczej dacie mi wygrać 🙂 – dodaje raper.

Polecane

Share This