Oskarżanie Kevina Spaceya o molestowanie to przesada?


2017.11.22

opublikował:

Oskarżanie Kevina Spaceya o molestowanie to przesada?

foto: P. Tarasewicz

Potężny hollywoodzki producent Harvey Weinstein oraz Kevin Spacey, aktor znany choćby z roli Franka Underwooda w „House Of Cards”, są jednymi z głównych bohaterów trzęsących od kilku tygodni show-businessem afer na tle seksualnym. Artystki i artyści masowo przyznają się do bycia wykorzystywanymi seksualnie w przeszłości. Praktycznie nie ma dnia, by światła dziennego nie ujrzały oskarżenia wystosowywane pod adresem kolejnych osób. Zarzuty o molestowanie formułowano w ostatnich tygodniach nie tylko pod adresem filmowców, wśród oskarżonych znaleźli się m.in. Ethan Kath z Crystal Castles, były już basista Marilyn Manson Jeordie White aka Twiggy Ramirez czy wokalista Brand New Jesse Lacey.

Nie da się jednak ukryć, że hasła „molestowanie” czy „przemoc seksualna” kojarzą się ostatnio głównie z dwoma szanowanymi i cenionymi dotychczas filmowcami. W wywiadzie dla magazynu „Der Spiegel” Mozz, który promuje obecnie album „Low in High School”, wziął w obronę Kevina Spaceya, sugerując, że oskarżenia wysuwane przeciwko niemu przez Anthony’ego Rappa są naciągane. Przypomnijmy – Rapp przyznał niedawno, że kiedy miał 14 lat, gościł w domu, w którym o 12 lat starszy Kevin Spacey organizował imprezę. Kiedy nastolatek oglądał w jednym z pokoi telewizję, Spacey dopuścił się względem niego napaści seksualnej. Sama obecność Rappa w tym miejscu budzi podejrzenia byłego lidera The Smiths. – Gdzie byli rodzice tego chłopca? – zastanawia się Morrissey. – Czy on nie podejrzewał, że coś takiego może się wydarzyć? Nie wiem jak ty, ale gdy ja byłem młody, nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Zawsze miałem świadomość tego, co może się wydarzyć. Kiedy jesteś w czyjejś sypialni, musisz mieć świadomość tego, jak to się może skończyć. Ta historia nie brzmi dla mnie wiarygodnie. Wydaje mi się, że Spacey został zaatakowany niepotrzebnie – dodaje.

Morrissey nie kwestionuje wszystkich oskarżeń o molestowanie i gwałty, zauważa jednak, że na fali ostatnich doniesień pojawiają się także zarzuty stawiane przez osoby cyniczne, które próbują coś dla siebie ugrać. – Ludzie doskonale wiedzą, o co w tym chodzi. Czują się skompromitowani i pogardzani. W pewnym momencie odwracają się mówiąc: „Zaatakowano mnie, zaskoczono mnie. Gdyby wszystko układało się po ich myśli, gdyby udało im się zbudować wielką karierę, nie mówiliby o tym wcale. W wielu przypadkach wystarczy spojrzeć na okoliczności, by pomyśleć, że osoba przedstawiająca się jako ofiara gwałtu, jest po prostu rozczarowana – zasugerował Mozz.

Brytyjczyk wspomina sytuację z Anthonym Rappem, nie mówi natomiast nic o lawinie późniejszych oskarżeń wobec Spaceya. Wśród jego ofiar miało znaleźć się m.in. kilka osób z ekipy pracującej przy „House of Cards”. Wypowiedź Mozza doczekała się ostrey reakcji ze strony wokalistki Garbage Shirley Manson. – Morrissey stracił pieprzony kontakt z rzeczywistością. Weinstein i Spacey niesłusznie oskarżeni? O gwałt, molestowanie, przymuszanie itd? Pieprz się, Morrissey. Pieprz się – napisała na Twitterze artystka.

Polecane

Share This