O.S.T.R. – „1980”

Tym razem najnowszy materiał Ostrego promowany jest fizycznym singlem, wydanym w limitowanym nakładzie zarówno na CD, jak i winylowej 12

2008.01.27

opublikował:


O.S.T.R. – „1980”

Nie jest zaskoczeniem, że O.S.T.R. wydaje nową płytę. Łódzki MC robi tak rok po roku nieprzerwanie od ośmiu lat. Zaskoczeniem jest natomiast fakt, że tym razem jego najnowszy materiał będzie promowany fizycznym singlem, wydanym w limitowanym nakładzie zarówno na CD, jak i winylowej 12″.



„1980”,
bo o nim mowa, to utwór tytułowy plus dwa inne kawałki (z czego jeden – „Keep It Classy” – również pojawi się na nadchodzącej płycie). No i instrumentale dla głodnych nagrywania własnych zwrotek. Pierwszy numer zaskakuje bezpośrednimi, oczywistymi nawiązaniami do starej szkoły rapu. Mocno oldschoolowa perkusja niesie sample z niebywałą werwą, a gdy dochodzą do tego skrecze, brzmi to naprawdę wybornie. Tekstowo raper z Łodzi wznosi się na wyżyny swoim możliwości. Co prawda nie raz, nie dwa zdarzało mu się rapować o swoich korzeniach czy rzucić wspominkowym wersem, ale tu uporządkowano myśli, nadano im – jak zwykle bardzo dobrą, choć momentami wtórną – formę, wobec czego jest to chyba najlepszy numer tego MC z gatunku tych „retrospektywnych”. No i warto pamiętać o kilku mocnych, osobistych wersach pokroju: „Matki modlitwa, miałem pięć lat około, gdy w naszym domu ojciec dostał wpi**dol od ZOMO” albo „siedem pięter – tyle dzieli ten blok od trumny, widziałem te sekundy, martwą głowę pod klatką, do dziś, kiedy mogę, nie wychodzę na balkon”.

„Keep It Classy” przynosi nieznaczne odwrócenie proporcji. O ile na „1980” tekst stanowił największą siłę, to tu beat – mięciutki, relaksujący, z kapitalnym fletem w refrenie – płynie jak marzenie i pozwala na chwilę zapomnieć o przeciętnej warstwie lirycznej. Dużo krzywdy wyrządza tutaj nowojorska Sadat X – nowojorska legenda – który nie dość, że brzmi bardzo nieświeżo, to rzucił zwrotkę brzmiącą jak spisany w pośpiechu freestyle. Sam gospodarz również nie zachwyca. Bezbłędne flow nie jest w stanie ukryć masy rozczarowujących, odtwórczych linijek, wśród których trudno wyłapać coś oryginalnego. „Keep It Classy” to kawałek o wszystkim i o niczym. Dobrze przynajmniej, że trzyma to pewien poziom i jest wyposażone w czilujący śpiew Cadillac Dale’a.



Ogromne rozczarowanie przynosi ostatni numer, lecz nie z powodu wątpliwej jakości. Bynajmniej, „Bonus Track” to bomba, jakich mało, klasyczny nowojorski rap z rewelacyjnym samplem i silnymi, mięsistymi bębnami, na tle których O.S.T.R. wygłasza mistrzowsko swoje przechwałki, tworząc – co tu dużo mówić – stuprocentowy, porywający hip-hop. I dlatego szkoda, że nie usłyszymy tego na albumie.

Polecane

Share This