Nowa seria „Polish Jazz Masters” z Polskich Nagrań

Na start wznowienie dwóch klasycznych płyt.


2019.01.21

opublikował:

Nowa seria „Polish Jazz Masters” z Polskich Nagrań

fot. mat. pras.

Wydaniem jubileuszowej płyty „Easy!” Wojciecha Karolaka Polskie Nagrania inaugurują serię reedycji wybitnych płyt, które spotkało„zaszczytne wyróżnienie” publikacji poza serią Polish Jazz.

„Easy!” jako płyta o rozrywkowym charakterze, ukazała się bowiem poza kultową serią. Wojciech Karolak brak obecności w tym cyklu wydawniczym uznawał za… „zaszczytne wyróżnienie.” Jak mówił Krystianowi Brodackiemu w 1978 roku – „to sukces, którym może się poszczycić mało który z polskich jazzmanów”.

Wojciech Karolak – “Easy!”

Rewelacyjny album Wojciecha Karolaka „Easy!” obchodzi właśnie 45 urodziny. Legendarnego nagrania dokonano w styczniu 1974 roku z całą plejadą gwiazd polskiego jazzu. W składzie big bandu, który poprowadził Jan Ptaszyn Wróblewski znaleźli się m.in. Zbigniew Namysłowski, Janusz Muniak, Tomasz Szukalski, Tomasz Stańko, Czesław Bartkowski. Do tego jeszcze dochodził najlepszy z możliwych chórków w postaci Novi Singers oraz dodatkowa sekcja smyczkowa! Jak pisał Wojciech Karolak w krótkim komentarzu zamieszczonym na okładce oryginalnego, winylowego wydania płyty:

„Moim zamiarem było zrealizowanie płyty zawierającej muzykę rozrywkową nagraną przez muzyków jazzowych. Zrobiona na luzie i przeznaczona do słuchania na luzie, może wpadać jednym uchem, wypadać drugim. A jeżeli przy okazji sprawi słuchaczowi trochę przyjemności – będzie można uznać, że jej funkcja została spełniona.”

Spełniona została z naddatkiem, bowiem „Easy!” nie tylko sprawdza się jako muzyka lekka, łatwa i przyjemna. To rozbujane niebo dla tych, którzy szukają w jazzie pozytywnej energii, ciekawych melodii i finezyjnych aranżacji.

Osiem utworów, jakie złożyły się na program „Easy!” to w zdecydowanej większości kompozycje Karolaka. To materiał niezwykle kolorowy i plastyczny. Cudownie rozplanowane progresje akordów i rozwiązania aranżacyjne stanowią o sile takich utworów, jak „Why not Samba”, z lekkością poprowadzonym przez Novi Singers czy tytułowym „Easy” opartym o prosty temat z ciekawie rozplanowaną instrumentacją i śpiewną solówką Zbigniewa Namysłowskiego. Uwagę zwracają oczywiście też solowe popisy lidera – wysmakowane, nienachalne i intrygujące w warstwie brzmieniowej: połączenie Hammondów, Farfisy oraz kilku przystawek modyfikujących brzmienie jest kolejnym znakiem rozpoznawczym artysty. Z kolei intrygujące cyfry z „DACP 796 Endless Transit”, czyli kolejnego tytułu z płyty to numer rejestracyjny samochodu Forda Transita Michała Urbaniaka, którym artyści przemierzali Europę podczas wspólnej trasy koncertowej. Poczucie humoru Wojciecha Karolaka przejawia się nie tylko w tytule czy radosnej melodyce, ale także w symbolicznym „mordzie” dokonanym na flecie w końcówce utworu, mimo zamiłowania do fletów, które często pojawiają się w big-bandowych aranżacjach obecnych na tej płycie. Nota bene motyw fletu to cytat z „Flipa i Flapa”!

Z okładki „Easy!” spogląda na słuchacza dwudziestu długowłosych Karolaków. „Do zapuszczenia długich włosów zmusił mnie Michał Urbaniak” – tłumaczył artysta kilka lat później w rozmowie z Krystianem Brodackim. „Wtedy, w 1973 roku, grywaliśmy wiele w RFN, przeważnie dla hippiesowskich audytoriów i gdyby tam jakiś muzyk przyszedł krótko ostrzyżony, to by zaraz pomyśleli, że on pewnie źle gra!” Karolak grał dobrze niezależnie od długości włosów, co potwierdzały pozytywne recenzje „Easy!”.

Dla Wojciecha Karolaka „Easy!” było bardzo udanym projektem – jednym z niewielu przystanków na drodze jego autorskich kreacji. Jako płyta o rozrywkowym charakterze, ukazała się poza serią „Polish Jazz”. Sam Karolak brak obecności w tym cyklu wydawniczym – który wówczas wzbudzał o wiele większe emocje (także te negatywne) – uznawał za… „zaszczytne wyróżnienie.” Jak mówił Krystianowi Brodackiemu w 1978 roku – „to sukces, którym może się poszczycić mało który z polskich jazzmanów.”

Warto nadmienić, że materiał został na nowo zremasterowany w grudniu 2018 roku pod okiem samego Wojciecha Karolaka, przez reżysera dźwięku – nomen omen – również Karolaka, tylko Kamila.

Novi Singers – „Torpedo”

Płyta Novi Singers „Torpedo” również ukazała się poza serią Polish Jazz. Jej sukces dowodzi dlaczego zespół NOVI wygrywał w latach 70. rankingi amerykańskiego DownBeat. „Torpedo” starało się uciekać od wyraźnej kategoryzacji i gatunkowej przynależności, a Bernard Kawka bardzo nie chciał, by zespół był jeszcze jedną grupą jazzową. Może właśnie dlatego ukazało się poza Polish Jazz? Dziś album „Torpedo” trafia do serii „Polish Jazz Masters” jako kolejny tytuł wydany w ramach nowego cyklu. Jakość i szata graficzna serii zbliżona będzie do reedycji Polish Jazz, ale ujednolicona kolorystycznie w czerni i srebrze. Dostojne srebro okładek jest jej „mistrzowskim” wyróżnikiem. Albumy będą wydawane zarówno na CD, jak i LP.

„Torpedo”, podobnie jak debiut, wypełniony jest wyłącznie autorskimi kompozycjami członków zespołu. Silną reprezentację na płycie stanowią fascynacje soulowo-funkowe. Kazimierz Czyż na stronach „Jazzu” określał „Torpedo” mianem antologii osiągnięć zespołu. Charakterystyczne brzmienie kwartetu i osławiona lekkość interpretacji sprawiają, że zapomina się o tym, że to przecież nie instrumenty muzyczne a głos ludzki. Najważniejszy jest swing, którym naładowane są wszystkie utwory płyty. To jedenaście idealnie pasujących i działających części, brak tylko napisu: „Uwaga! Słuchać w skupieniu!”

Mimo nieco rozrywkowego charakteru muzyki, na „Torpedo” to właśnie jazz jest solidnym fundamentem całości. Wynika to z pomysłu na cały album: by pokazać różne jazzowe style, jakie przez kilkadziesiąt lat podbijały świat, ale w formule rozpisanej głównie na ludzkie głosy. Stąd na płycie gorąco swingujący „Wujek Gucio” z pięknymi partiami solowymi sąsiaduje z nostalgiczną balladą „Ostatni dzień na Bondi Beach”, a tradycyjne w swojej formie „Właśnie teraz” z przepełnionym soulową ekspresją „Psychologicznie-Fizjologicznie”. W programie płyty znalazły się też m.in. „Hurry, Hurry”, przedstawione w formie tematu z wariacjami (zapowiadanymi przez kolejnych członków zespołu) oraz anonimowa kompozycja „Quartus” z 1543 roku, która – wykonana a capella – daje doskonałe wyobrażenie o możliwościach kwartetu i niejako zwiastuje to, co za rok wokaliści zrobią z twórczością Fryderyka Chopina.

Bernard Kawka bardzo nie chciał, by zespół był jeszcze jedną grupą jazzową: „Panuje epidemia opisywania i szufladkowania wszystkiego. Każdy próbuje wszystko skatalogować i poukładać. (…) Dlatego powiedziałem Andrzejowi Dąbrowskiemu, gdy przeprowadzał ze mną wywiad, że Novi nie jest zespołem jazzowym. Oczywiście śpiewamy improwizowaną muzykę, a improwizowana muzyka to jazz. Ale człowieku, gdy ja jestem na scenie, to nie zastanawiam się nad definicjami! Po prostu chcę, żeby to było dobre!”

„Torpedo” starało się uciekać od wyraźnej kategoryzacji i gatunkowej przynależności. Może właśnie dlatego ukazało się poza serią Polish Jazz?

Polecane