KęKę – “To tu”

Suplement do “Rzeczy”.

2018.03.22

opublikował:


KęKę – “To tu”

foto: mat. pras.

KeKę miał kiedyś, jeszcze w czasach podziemia, taki numer “To co ważne”. Na bicie Tytuza rapował: “Ilu z tych, co robi rap, wciąż ma iskrę?/ Północ, południe, wschód, zachód – nie widzę/ Skurwysynu, gdzie jest rap, który kiedyś grał tak mocno/ Że trzymałeś kumpla, żeby nie chciał wpaść w policję?”. Te wersy przypominają mi się, ilekroć czytam utyskiwania (dawnych?) fanów radomianina, którym brakuje starego, dziarskiego Kę. Rzeczywiście, KęKi w 2018 roku już nie prowokuje do tego, by napluć w świat całemu światu. Pod tym względem pełna zgoda z jego obecnymi krytykami. Nie znaczy to jednak, że brakuje mu iskry. Po prostu teraz jest ona podkładana pod inny lont.

Dziś muzyka KęKę jest bardzo etyczna – raper zachęca do tego, by jego wzorem ogarnąć bajzel własnego życia, nadać sobie pewien rytm, postawić przed sobą jakieś wyzwanie, wymagać od siebie. Jeśli więc ktoś zapyta, gdzie się podziała iskra Kę, odpowiem – jest tu. I radomianin robi wiele, by jego przekaz dotarł do słuchaczy. W jednym miejscu napisze refren z prostą, ale chwytliwą frazą (“Nigdy ponad stan”), gdzie indziej zrobi przed końcowym wersem krótką przerwę dla wzmocnienia efektu, aby każdy słuchacz mógł go przykładnie dokończyć razem z gospodarzem (“ładnie namieszał chłopaczek z Radomia” w “Zrobiłeś to chłopak”). Do tego dobitne flow, nieustannie podbijanie własnego głosu i słynna charyzma. Słychać, jak wiele wysiłku KęKę włożył, by te numery hulały odpowiednio na koncertach.

Z jednej strony dotychczasowe trzy single dobrze oddają tematykę całego albumu. W końcu każdy z nich rozgrywa na swój, świetny sposób jeden wspólny motyw – szczęśliwego, dostatniego, rodzinnego życia w zgodzie z samym sobą i pokonania przeciwności losu. “Cesarz” potrzebuje do tego afrotrapowego bitu, “Samson” – biblijnego motywu o sile czerpanej z długich włosów, zaś “Awdgb” – przestrzennego podkładu i mnóstwa dopowiedzeń w tle. Z drugiej strony trochę szkoda, że pozostałe utwory nie są już tak kreatywne. Główną oś albumu tworzą porządne numery w rodzaju “Nic dodać, nic ująć”, “Nigdy ponad stan” czy “Nie pytaj mnie o nic” (już same tytuły trudno zapamiętać), które choć dowodzą sprawności Kę w obsłudze nowoczesnych podkładów, to pokazują też, że radomianin od pewnego czasu stoi w miejscu. Od kiedy? Trudno powiedzieć, ale mam wrażenie, że wyżej wymienione nagrania mogłyby równie dobrze wylądować zarówno na “Nowych”, jak i “Trzecich rzeczach”. Może to kwestia bitów? W końcu w większości przypadków są co najwyżej dobre. A może jednak tekstów i rapu? W jednym z numerów słyszymy, że radomski raper zabiera się za pisanie utworów zawsze wtedy, gdy czuje, że w swoich starych nagraniach nie widzi już swojego obecnego “ja”. To dziwne, bo mam wrażenie, że od pewnego czasu snuje jedną i tę samą opowieść – trochę jak inny self-made man polskiego hip-hopu, Paluch.

“To tu” niby przynosi zmiany – zamknięcie trylogii, otwarcie się na gości (swoją drogą o ile popowa kooperacja z Sarsą wypadła bardzo obiecująco, tak samo zresztą jak brawurowy duet z Białasem, o tyle w “Na dłoni” Grabowski smęci i męczy) – ale w wielu momentach materiał jest zwyczajnie odtwórczy i generyczny. Ba, już na “Basement Disco”, bardziej spontanicznym materiale nagranym do spółki z Hase, zdarzało się radomianinowi błyszczeć wyraźniej. Wystarczy przypomnieć sobie tytułowe nagranie, “Umiesz poczekać?” czy “Nie ma władzy” z tamtego krążka. “To tu” ma wciąż wiele dobrych momentów, zdarza się kilka sprytnych follow-upów (do Molesty czy “Kilera”) i garść kapitalnych zwrotek. Mam jednak wątpliwość, czy ten krążek zwiastuje muzyczną wiosnę w dorobku Kę. Przeciwnie, sprawia wrażenie suplementu do trylogii “Rzeczy”, czyli jakby późne lato, by nie powiedzieć – wczesną jesień. A to nie wróży dobrze.

Karol Stefańczyk

Ocena: 4/5

Tracklista:

1. Rutyna
2. Awdgb ft. Jaś
3. Na dłoni ft. Andrzej Grabowski
4. Samson
5. Brzmienie ft. Sarsa
6. Zrobiłeś to, chłopak
7. Nic dodać, nic ująć
8. Nigdy ponad stan
9. Cesarz
10. 1000 kcal
11. Zoba, zoba ft. Białas
12. Nie pytaj mnie o nic
13. Serce matki
14. Idzie wiosna

  • TSilver

    Szczerze, to kawałek z białasem w ogóle nie leży, gdyby białas nie było
    to ok… Bardziej z Grabowskim mi się podoba, rzecz gustu. Czy płyta
    zasługuje na notę 4/5 hymm, po pierwszym przesłuchaniu nie bardzo. Może
    jak przesłucham kilka razy to zmienię zdanie. A nie mówię z tego że go
    nie lubię, bo szanuje Piotra bardzo, słyszałem wszystkie jego legale.

Polecane