Organek mówi dzień dobry, czyli pierwszy felieton artysty dla CGM.PL

Raz w miesiącu na łamach naszej gazety będziecie mogli przeczytać felieton Tomka Organka

2020.03.12

opublikował:


Organek mówi dzień dobry, czyli pierwszy felieton artysty dla CGM.PL

Foto: Oskar Szramka

DZIEŃ DOBRY
Witam się z wami po raz pierwszy na łamach CGM najbardziej wyświechtanym zwrotem, jakiego można w tej sytuacji użyć. Witając się, jednocześnie życzę wam dobrego dnia. W Polsce i to bywa podejrzane. Powiedzenie komuś przypadkowemu dzień dobry na spacerze czy w windzie bywa kłopotliwe albo nawet i ryzykowne, czasami prowadzi do nieporozumień. Za granicą wypada to jednak bardziej naturalnie. Mówimy do siebie dzień dobry, żeby na wstępie zasygnalizować pokojowe zamiary i być może sprowokować drugą stronę do rozmowy. Niech będzie i o pogodzie, niezobowiązująco, ale już nawet taki – jak to mówią Anglicy – small talk sprawia, że się socjalizujemy, zyskujemy pewną podmiotowość, a ta automatycznie wymusza szacunek wobec drugiej strony. Bezimienność, kolektywność i anonimowość sprzyjają uprzedmiotowieniu, a ono – znamy to z historii – potrafi zmieść z powierzchni ziemi całe narody. Zło urąga myśli, powiada Hannah Arendt w Korzeniach totalitaryzmu. Banalność zła – idea, którą formułuje póżniej jako jeden z wniosków po procesie Eichmanna w Jerozolimie – mogła zaistnieć, jak się wydaje, tylko dlatego, że człowieka poddano dehumanizacji. Dlatego właśnie mówię dzień dobry. Żeby nawiązać kontakt i bez względu na to czy chcecie to czytać czy nie, życzyć każdemu z was jak najlepiej.

Przez długi czas nie wiedziałem jak zacząć (wiele dziewcząt umknęło mi w taki sposób w szkole), ale po obejrzeniu sobotnich wiadomości sportowych [sic!] to otwarcie przyszło do mnie samo. Wiele można o mnie powiedzieć ale nie to, że jestem jakimś zapalonym fanem futbolu, jednak to, co się wydarzyło podczas meczu TSG 1899 Hoffenheim z Bayernem Monachium, naprawdę zrobiło na mnie wrażenie. Pod koniec spotkania, po serii uwag sędziego oraz apeli piłkarzy kierowanych do kibiców Bayernu, aby ci zwinęli wulgarne transparenty obrażające właściciela TSG 1899 Hoffenheim, piłkarze obu drużyn przestali grać i do końca rozgrywki, przy braku sprzeciwu ze strony sędziego, podawali sobie w milczeniu piłkę. Tłum wrzał, a oni grali w dziada dając do zrozumienia, że nie ma zgody na sianie nienawiści na stadionach. Po meczu trener Bayernu pozytywnie skomentował zachowanie piłkarzy podkreślając, że to nieprawda jakoby klub miał należeć do kibiców. Dodał, że klub nie chce mieć nic wspólnego z takimi kibicami i nie będzie tolerował nienawiści na swoim stadionie. To mnie obezwładniło. Wobec chamstwa, agresji i ksenofobii nie tylko na polskich trybunach ale i na ulicy, w internecie, w pracy i w domu, to wręcz podręcznikowy przykład w jaki sposób należy reagować na zło. Jak je unicestwić wspólną decyzją, determinacją, odwagą i dobrą wolą. Jak stanąć w obronie pojedynczego człowieka, który potrzebuje pomocy.

Być może powiedzenie nieznajomemu dzień dobry, wyodrębnienie go z pozbawionej tożsamości masy zwanej tłumem, uczłowieczenie go, będzie dobrym początkiem. Początkiem z prochu wskrzeszonego dialogu, jakiejś ważnej rozmowy, może całkiem nowego porządku, nowego świata. Dlatego właśnie zwracam się do was, nie do jakiejś cyfrowej, bezimiennej chmury, której ciągle nie rozumiem, ale każdego z was z osobna i mówię dzień dobry.

Polecane