BLUE DEEP SHORTS: „Wracamy do Jarocina pokazać, że zasłużyliśmy na zwycięstwo” (wywiad)


2016.07.09

opublikował:

BLUE DEEP SHORTS: „Wracamy do Jarocina pokazać, że zasłużyliśmy na zwycięstwo” (wywiad)

W sobotni wieczór BLUE DEEP SHORTS wystąpią na głównej scenie Jarocin Festiwalu. Grupa wraca na imprezę jako zwycięzca ubiegłorocznego konkursu Rytmy Młodych odbywającego się w ramach festiwalu.  Dariusz Staciwa opowiedział nam o tym, co grupa szykuje na sobotni koncert, co zmieniło się w niej na przestrzeni ostatnich 12 miesięcy i o postępach w pracy nad debiutancką płytą.

Z jakim nastawieniem wracacie do Jarocina?

Dariusz Staciwa: Jedziemy po to, żeby dać radę (śmiech). Wracamy do Jarocina pokazać, że zasłużyliśmy na zwycięstwo, pokazać, że nie zawiedliśmy, że jesteśmy w formie. Chcemy, aby m.in. dzięki nam towarzyszący festiwalowi konkurs dla młodych kapel mógł się odbudować. Poczuliśmy pewnego rodzaju zobowiązanie, zostaliśmy wybrani przez ludzi, którzy pokładają w tym konkursie wielkie nadzieje, więc chcemy się odwdzięczyć i pokazać, że dobrze zrobili stawiając na nas.

Macie w repertuarze sporo zmian w stosunku do ubiegłorocznego występu?

Po części to będą na pewno te same piosenki, które zagraliśmy przed rokiem. Na pewno będą inaczej brzmieć. Lepiej, bo w końcu włożyliśmy w nie dużo pracy przez ten czas. Chcemy zagrać z pazurem. Mamy świadomość, przed kim i po kim gramy i mimo iż charakter naszych jest lżejszy, wierzymy, że trafimy w gust jarocińskiej publiczności. W zeszłym roku festiwal był trochę łagodniejszy, teraz jest więcej ciężkiego grania. Wierzę jednak, że jeśli zrobimy wszystko dobrze, to damy radę. Mniejsze znaczenie ma to, jaki charakter ma nasza muzyka. Najważniejsze, żeby to co pokażemy, było dobre.

Mimo wszystko część osób, która pamięta BLUE DEEP SHORTS z ubiegłorocznego festiwalu, może być zdziwiona słysząc „Beautiful”.

(śmiech) Ideą naszego grania jest robienie piosenek. Po prostu. Chodzi o melodię, kompozycję, która będzie zwarta. „Beautiful” to nasza wakacyjna propozycja, która odwołuje się do naszych pierwotnych odczuć dotyczących tego, czym ma być nasza muzyka. A ma być czymś, przy czym ludzie będą miło spędzać czas. To pierwszy singiel, mam nadzieję, że wkrótce pojawią się następne, w których pokażemy się w szerszym kontekście. Mamy bardzo różne inspiracje, nasz repertuar też jest zróżnicowany.

Producentem „Beautiful” jest Leszek Biolik. Kolejne utwory również będą owocem współpracy z nim?

Pracujemy nad nowymi utworami, ale jeszcze za wcześnie, by mówić, kto wyprodukuje. Kiedy będziemy mieć koncepcję albumu, wtedy poszukamy osoby, która będzie adekwatna, by wykreować brzmienie siedzące w naszej głowie. Przed nagraniem singla spotkaliśmy się z Leszkiem Biolikiem, rozmawialiśmy m.in. o Fleet Foxes i innych zespołach, które nas inspirują.  Leszek wybrał nas już w trakcie konkursu, potem spotkaliśmy się przy piwie. Udało nam się znaleźć wspólny język, więc zrobiliśmy razem „Beautiful”. Być może z płytą będzie tak samo, ale póki co nie chcę niczego deklarować. Zobaczymy, jaki będzie ten materiał, czy Leszek będzie chciał się nim zająć i w jakich warunkach to wszystko będzie się działo.

Istniejecie 11 lat i macie na koncie jeden  wydany oficjalnie singiel. Niby niewiele, ale podobno niewiele brakowało, by nie było nawet tego, bo zespół kilka lat temu miał przerwę w działalności.

Tyle jest teraz osób, które tworzą projekty. Te projekty z czasem się kończą, wypalają, zmienia się skład, ruszają nowe projekty itd. My jesteśmy zespołem, jesteśmy jak rodzina i chyba w tym tkwi nasza siła. Znamy swoje słabości, swój charakter. Nic nie jest w stanie nas zaskoczyć. Gramy od 2005 roku. Spotkaliśmy się na korytarzu szkoły muzycznej. To była bardzo spontaniczna sytuacja, byliśmy bardzo młodymi muzykami i chcieliśmy po prostu sprawdzić, jak to jest być w zespole. Przez cztery lata budowaliśmy jakiś materiał, szukaliśmy swojego brzmienia, ale nie mogliśmy znaleźć wspólnej wizji, więc zrobiliśmy sobie przerwę. I to właśnie ona stała się kluczowa dla istnienia zespołu. Na pół roku zamknąłem się i pisałem piosenki, nowe rzeczy, nowe koncepcje powstawały praktycznie co wieczór. Pewnego wieczora zadzwonił znajomy i zapytał czy nie zagralibyśmy koncertu na jego imprezie, bo pamiętał, że kiedyś graliśmy razem. To była okazja do tego, żeby się spotkać. I kiedy już się spotkaliśmy, okazało się, że tym razem wszyscy mamy bardzo podobną wizję tego, co chcemy tworzyć, że słuchaliśmy w tym czasie podobnej muzyki. Przez te 12 lat praktycznie nie było momentu, kiedy staliśmy w miejscu. Początkowo byliśmy niczego nieświadomymi dzieciakami, potem zaczęliśmy grać koncerty i jeździć na konkursy. Z czasem nagraliśmy EP-kę dającą nam przepustkę na lepsze konkursy. Wygrywaliśmy je, poznawaliśmy nowych ludzi, zdobyliśmy wiedzę pozwalającą nam stworzyć następną EP-kę. Dzięki temu trafialiśmy na kolejne konkursy, które również wygrywaliśmy. Ostatecznie znaleźliśmy się w Jarocinie i… tam też okazało się, że wygraliśmy (śmiech).

I dzięki temu dziś macie singiel, który gości w rozgłośniach radiowych i który ukazał się nakładem dużej wytwórni. Opłacało się czekać.

Jesteśmy cierpliwi, ale też głodni sukcesu. Już od długiego czasu pracujemy nad tym, by stworzyć sobie warunki, w których będziemy mogli grać i brzmieć tak, jak sami od siebie tego oczekujemy. Do tego potrzeba nam ludzi, jakiegoś zaplecza, które chcemy pozyskać. Pracujemy długo, pracujemy bardzo systematycznie. Idziemy swoją drogą. Wiemy, co chcemy osiągnąć. Wiemy też, ile nam jeszcze brakuje i ile jest do zrobienia. Jarocin otworzył nam wiele dróg, doprowadził nas do Warnera, do Leszka Biolika. Nagraliśmy singiel, który miał spełnić jakąś funkcję i wydaje mi się, że ją spełnia. Pora na następny krok.

{facebook}

 

Polecane


Share This