Onar zdradził, jak Płomień 81 nazywał się zanim stał się Płomieniem

Nic dziwnego, że panowie zmienili nazwę.


2020.01.18

opublikował:

Onar zdradził, jak Płomień 81 nazywał się zanim stał się Płomieniem

fot. Dagmara Szewczuk

Nie udało się w roku, w którym przypadało XX-lecie, uda się teraz. 20 marca do sklepów trafi nowy album Płomienia 81 zatytułowany „Szkoła 81”. Znamy już dwa promujące go single – „Maradonę” oraz „Popiół” z udziałem Kabe, teraz pozostaje tylko czekać na resztę.

W ramach promocji nadciągającego krążka Onar i Pezet spotkali się z Marcinem Misztalskim z Red Bulla, by opowiedzieć o nowym materiale, a także powspominać stare czasy. Onar zdradził, że zanim świat poznał Płomień 81, raperzy przez pewien czas funkcjonowali jako… Malma.

Zagraliśmy kilka koncertów pod taką nazwą – m.in. na latarni morskiej w Kołobrzegu. Było to oczywiście jeszcze przed premierą debiutu – powiedział artysta.

Pierwszy krążek grupy – klasyczny „Na zawsze będzie płonął” – ukazał się w sierpniu 1999. Pezet przyznał, że sam fakt wydania legalnej płyty był wówczas dla niego i Onara wielkim sukcesem.

Album był dla nas sukcesem przede wszystkim dlatego, że wydaliśmy go na fizykach. To było wtedy dla nas najważniejsze. Myślę, że na naszym podwórku to też była wtedy jakaś wartość. (śmiech) Na pewno legalnym debiutem zaznaczyliśmy się na mapie polskiego rapu. Dzięki temu mógł on dotrzeć do nieco szerszego grona słuchaczy. Ale jeśli miałbym porównać odbiór naszego krążka przykładowo do płyt Zip Składu czy Molesty, to o nich było zdecydowanie głośniej – sprzedali więcej egzemplarzy, grali więcej koncertów i byli po prostu bardziej znani. Płomień został wtedy zauważony, bo byliśmy nawet pozdrawiani na innych polskich płytach. Sokół niedawno mi powiedział, że przecież pozdrawiali nas na „Chlebie powszednim”, a na dobrą sprawę wtedy się nie znaliśmy. Taki większy sukces przyszedł kilka lat później. Pamiętam, że był taki okres, kiedy wchodziłem do sklepu, klubu, czy na siłownię – był taki moment, że tam uczęszczałem (śmiech) – i wszędzie tam leciały kawałki, które współtworzyłem. Dziwnie się z tym czułem, zawstydzało mnie to – mówił w wywiadzie artysta.

Polecane